Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

W Polsce zlicytowani dluznicy czesto uciekaja w szara strefe

Skazani za długi

Piotr Ikonowicz, Janusz Korwin-Mikke

Od lewego

Piotr Ikonowicz

Kiedy opłaty i zobowiązania są wyższe od dochodów, bank zaostrza warunki spłaty, komornik siada na dochodach, a jeżeli nie daj Boże masz mieszkanie, to ci je zlicytują. Jedyne, co wtedy możesz zrobić, to pójść do lichwiarzy i zadłużyć się jeszcze bardziej, na jeszcze wyższy procent, żeby oddalić moment katastrofy. Dla dłużników nie ma w Polsce litości. Ani drogi wyjścia.

Bardzo wielu z nich pracuje na kilku posadach, na czarno, świątek, piątek czy niedziela, bez urlopu – po to tylko, żeby się wolniej zadłużać. Podobnie jak kraje Trzeciego Świata, polscy dłużnicy pracują na odsetki, tkwiąc często do grobowej deski w kleszczach windykatorów i komorników, wierzycieli, którzy ich poniżają, uznając, że słowo „winien" oznacza również „winny". Winny grzechu ubóstwa, lekkomyślności, braku zaradności. Kiedy w USA zlicytują komuś i zabiorą dom, to jest z bankiem kwita.

Może zaczynać wszystko od nowa. W Polsce zlicytowani dłużnicy muszą uciekać w szarą strefę, bo wylicytowane kwoty rzadko pokrywają rosnące lawinowo wierzytelności,

a garb długu sprawia, że komornik odbiera wszystko, co zarabiamy. Albo połowę, jeżeli należymy do szczęśliwców posiadających umowę o pracę. Zagrożonych taką sytuacją jest dwoje na troje obywateli RP. Nie mają oni bowiem żadnych oszczędności i każde zwolnienie z pracy, choroba czy choćby obniżka pensji skutkuje spiralą zadłużenia. Wiele banków ma dziś charakter wirtualny. Tnąc koszty, zostawiają tylko działy windykacyjne (duża ich część mieści się we Wrocławiu), gdzie bezduszni „ludzie słuchawki" żądają pieniędzy i odmawiają jakichkolwiek rozmów czy negocjacji.

Powyższe dotyczy dłużników pracujących. W jeszcze gorszej sytuacji są bezrobotni. Blisko 90 proc. spośród nich nie ma prawa do zasiłku, a sam zasiłek jest tak śmiesznie niski, że nie wystarcza na utrzymanie mieszkania, a co dopiero na utrzymanie. Wobec bankructwa pomocy społecznej mogą harować na czarno za psie pieniądze albo przymierać głodem. Przyjdzie jednak czas, gdy ktoś osądzi wierzycieli.

Do prawego

Janusz Korwin-Mikke

Zacznę od banalnej obserwacji: w RMR (m. Rybnik, powiaty: Mikołów i Rybnik) trzy główne partie (PiS, PO i SLD) nie uzyskały łącznie 50 proc. głosów. Jednak największym przegranym jest PiS. RMR to 1 proc. ludności Polski. Na ten 1 proc. zwaliło się 130 Posłów i zapewne kilku Senatorów PiS, Jarosław Kaczyński robił dwa–trzy spotkania dziennie, wydano monstrualne pieniądze – efekt? Niższy procent niż w sondażach ogólnopolskich! Dla porównania: Kongres Nowej Prawicy działał siłami kilku miejscowych Członków i Sympatyków – i uciułał 8 proc.: dwa razy więcej niż średnia z sondaży, wahających się od 2 do 6 proc.

PiS nie dość, że wydawał pieniądze, to pokrywał duże koszty z kieszeni podatników. Przecież za przejazdy tych Senatorów i Posłów płacił Sejm – czyli państwo, czyli każdy z Państwa. Tak: również ja musiałem zapłacić w podatkach za tę rybnikiadę! Ciekawe, co na ten temat powie Państwowa Komisja Wyborcza. Natomiast my już wiemy, jak PiS po zwycięstwie szastałby pieniędzmi podatników.

O, kradłby mniej niż koalicja – ale przypominam: za poprzednich rządów PiS biurokracja się rozrastała. Wolniej niż za „liberałów" z PO – ale jednak wyraźnie rosła...

Przypominam: PiS zaprotestowało przeciwko prywatyzacji LOT. To oczywiste: uważają, że wygrają wybory – i to PiS-meni obsiądą stołki i rozgrabią ten miliard, który PO+PSL ma dać na „ratowanie LOT". Tylko muszą się spieszyć, bo chłopaki z PO umieją pieniądze wydawać bardzo szybko. Ogólna uwaga: partie Lewicy (PO, PiS, SLD, PSL, RP, SP i inne takie) mają tysiące oddanych działaczy – bo ci mają nadzieję na liczne tłuste posadki po wyborach. A Kongres Nowej Prawicy działa siłami tysiąca Członków – doskonale wiedzących, że po ewentualnym zwycięstwie nie dostaną żadnej posady państwowej, może poza premierem. Bo posad tych będzie mniej niż to, co kot Kaczyńskiego napłakał.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy