Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Siedziba Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej

Bezkarna malwersacja

Izabela Kacprzak

Blisko 1200 poszkodowanych na ćwierć miliarda złotych, które dosłownie wyparowało. Oskarżeni dostaną wyroki w zawieszeniu albo zarzuty wobec nich się przedawnią

W jednej z najgłośniejszych afer finansowych ostatniego 20-lecia – Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI) – największymi zwycięzcami są dziś szefowie tej spółki. Oskarżeni są jedynie o wielkich rozmiarów niegospodarność. W praktyce oznacza to dla nich wyrok w zawiasach do dwóch lat. Ich proces karny rusza 27 czerwca.

Wyrozumiali prokuratorzy

Kiedy czyta się akt oskarżenia przeciwko szefom WGI, który wpłynął do sądu, można mieć wrażenie, że to mowa obrończa. „Trudno przyjąć, że [podejrzani – red.] od początku prowadzonej działalności mieli zamiar wprowadzenia klientów WGI w błąd co do wyników osiąganych na transakcjach oraz realnej możliwości osiągnięcia zysków" – napisał prokurator. Żmudne śledztwo Prokuratury Okręgowej w Warszawie, wsparte analizami biegłych rewidentów, informatyków i zagraniczną pomocą prawną, przyniosło zaskakujący efekt. Oszustwa nie było, a jedynie niegospodarność młodych (niespełna 30-letnich), niedoświadczonych szefów spółki – Macieja S., Łukasza K. i Andrzeja S., którzy zbyt ryzykownie inwestowali pieniądze klientów. Szefowie WGI pod okiem Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG) w ciągu niespełna dwóch lat sprzeniewierzyli co najmniej ćwierć miliarda złotych, jakie zainwestowali ich klienci. Śledczy dali wiarę młodym prezesom, że nieprawidłowości w spółce to efekt nękania kontrolami KPWiG oraz wycofania spółce licencji w kwietniu 2006 r. Wierzyciele akt oskarżenia uważają za kpinę i skandal.

Rękojmia nadzoru i znanych nazwisk

Jana do zainwestowania w WGI namówił agent ubezpieczeniowy. – Przez pół roku obserwowałem wyniki tej firmy, zanim zainwestowałem całe oszczędności z 45 lat pracy. To było 160 tys. zł – wspomina. – Przed upadłością według ostatniej informacji o wartości rachunku miałem na koncie WGI 192 820 zł. Syndyk WGI wypłacił mi 26 952 zł, a Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych 24 081 zł. Gdzie się podziała reszta? Nie wiem. Jak widzę z aktu oskarżenia, sąd w ogóle tego nie będzie rozpatrywał – żali się. Zdaniem Jana WGI to inny przypadek niż Amber Gold. – To był dom maklerski, który miał licencję KPWiG i był pod jego nadzorem. WGI co miesiąc publikowała na swojej stronie wyniki inwestycyjne, a w radach nadzorczych jej spółek zasiadały uznane autorytety. Trudniej o większą wiarygodność – ocenia Jan.

Stworzenie piramidy finansowej w Polsce to świetny interes. Bierność i opieszałość organów państwa gwarantowana

Maciej S., z wykształcenia ekonomista, syn warszawskiego biznesmena Włodzimierza S., związanego m.in. z Motozbytem, zarejestrował spółkę WGI w 2004 r. z kolegą Łukaszem K., z wykształcenia dziennikarzem. Pieniądze klientów inwestował na ryzykownym rynku walutowym Forex i wykazywał zyski sięgające nawet kilkudziesięciu procent. Dziś wiadomo, że już wtedy były one w dużej mierze wirtualne, a cała konstrukcja tego biznesu przypominała piramidę finansową. Czyli zyski wypłacano z wpłat kolejnych klientów. Kiedy zmieniło się prawo, WGI musiała wystąpić do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd o licencję na działalność maklerską. Tu pojawiły się pierwsze wątpliwości, których nie rozwiała prokuratura – czy WGI w ogóle powinna otrzymać licencję? Dostała ją w kwietniu 2005 r., ale już w lipcu KPWiG zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa – nielegalnego prowadzenia funduszu inwestycyjnego przez WGI Dom Maklerski. Mimo tych podejrzeń aż do kwietnia 2006 r. KPWiG nie cofnęła licencji ani nie poinformowała klientów o swoich wątpliwościach. Licencja była zaś magnesem nie tylko dla klientów, lecz także dla renomowanych prawników i ekonomistów. W radzie nadzorczej WGI Domu Maklerskiego zasiadali radca prawny Zbigniew Basak, prof. Tomasz Szapiro, obecny rektor Szkoły Głównej Handlowej, oraz ekonomiści: Richard Mbewe i Bohdan Wyżnikiewicz. Głównym analitykiem spółki był Piotr Kuczyński (obecnie Xelion). – Kiedy mi to zaproponowano, nic nie wskazywało na to, że wydarzenia potoczą się w taki sposób, w jaki się potoczyły – mówi Basak. Wyżnikiewicz nie chce sprawy komentować z uwagi na toczące się sprawy sądowe. Piotr Kuczyński, kolejna znana twarz polskich finansów, tłumaczy się tzw. chińskim murem między analitykami a działem klientów. – Zajmowałem się wyłącznie analizowaniem rynków finansowych na potrzeby pracowników WGI i przedstawiałem swoje poglądy w mediach. Ani przez chwilę nie podejrzewałem, że firma nie działa zgodnie z prawem – twierdzi. – Utwierdzało mnie w tym przekonaniu to, że wiele znanych osób było członkami rad nadzorczych firm związanych z WGI, a przede wszystkim to, że przez blisko rok z tych 16 miesięcy trwała kontrola Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Jej negatywnych wyników nie widziałem do marca 2006 r. Wtedy to natychmiast z firmy odszedłem – podsumowuje Kuczyński.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?