Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Gdy w 2000 r. Donald Tusk probowal rywalizowac z Bronislawem Geremkiem o fotel przewodniczacego UW, po sali przeszedl smiech

Czas statystów

Marcin Hałaś

Głównymi rozgrywającymi w polskiej polityce są osobnicy mali i szczurkowaci. Czy to dowód na jej postępujące skarlenie?

Gdybyśmy chcieli rzecz ująć językiem młodzieżowym, diagnoza brzmiałaby tak: w polskiej polityce pierwsze skrzypce grają „cienkie bolki". W najlepszym razie drugi garnitur dawnej Unii Wolności, w gorszym – nevermani, ludzie znikąd. Politycznej charyzmy mają tyle, ile jest trucizny w zapałce.

Kiedy wyginęły dinozaury – wielkie, majestatyczne i budzące respekt gady – przyszedł czas ssaków. Tyle że te były raczej szczurkowate, jedyna zaś cecha, której im nie brakowało, to spryt. Taki opis bardzo udatnie pasuje do polskiej polityki dzisiejszych dni. Głównymi rozgrywającymi na jej arenie są osobnicy mali i szczurkowaci – spostrzeżenie to dotyczy niemal wszystkich ugrupowań. Czy to tylko naturalny etap ewolucji polskiej sceny politycznej, czy też dowód na jej postępujące, nieuchronne i trwałe skarlenie?

Krótka historia UW

Pierwsza, druga i trzecia osoba w państwie. Czyli dwa razy drugi garnitur Unii Wolności, czy też  radomski plankton tej partii. Z całej tak dziś Ważnej Trójki największy fenomen stanowi kariera Ewy Kopacz – gdyby ktoś chciał ją analizować na trzeźwo, musiałby przyznać, że dekadę temu jej awans na stanowisko marszałka Sejmu wydawał się równie prawdopodobny jak objęcie przez Irenę Lipowicz stanowiska sekretarza generalnego ONZ albo lot w kosmos Krystyny Szumilas. Chociaż ujęcie w tym zestawieniu Ireny Lipowicz wydaje się niesprawiedliwe: w strukturach Unii Wolności Lipowicz miała pozycję i miejsce pozwalające jej na przykład nosić teczkę za Bronisławem Geremkiem. W tym samym czasie Ewa Kopacz mogła co najwyżej teczkę Bronisława Geremka obejrzeć w telewizji.

Zacznijmy jednak od początku, od przypomnienia, czym była Unia Wolności. To partia skupiająca największe autorytety moralne polskiej polityki – przynajmniej w rankingu takowych tworzonym i narzucanym przez środowisko „Gazety Wyborczej". Niestety, posiadając tak wielką i wybitną partię – naród polski zazwyczaj nie dorastał do jej poziomu i spuszczał ją w kolejnych wyborach na drzewo, co najdotkliwiej odczuli kandydaci w wyborach prezydenckich: Tadeusz Mazowiecki i Jacek Kuroń. Unia Wolności powstała w wyniku zjednoczenia (zlania się) Unii Demokratycznej, czyli partii autorytetów, oraz Kongresu Liberalno-Demokratycznego, czyli grupy sympatycznych młodych chłopców z Gdańska, interesujących się piłką nożną i gospodarką, którą woleli widzieć bardziej rynkową niż socjalistyczną. W swoim liberalizmie byli jednak nie tak zdeterminowani jak Unia Polityki Realnej, przypominali więc iście haszkowską partię umiarkowanego postępu w granicach prawa. Autorytety moralne z dawnej Unii Demokratycznej dość długo ambicje chłopców z dawnego KLD przystrzygały równo z murawą na boisku piłkarskim. Tak więc kiedy w 2000 r. Donald Tusk próbował rywalizować z Bronisławem Geremkiem o fotel przewodniczącego UW – śmiech poszedł po sali. Był to bodaj ostatni naprawdę szczery rechot redaktora Michnika – bo wkrótce potem trampkarze z KLD się wkurzyli i zaczęli własną grę. A ramolom z UW uszła kondycja.

Na kogo wypadnie, na tego bęc?

Z szeregów dawnej Unii Wolności wywodzą się zarówno obecny prezydent, jak i premier. Co ciekawe – obaj nie byli w swoich partiach pierwszoplanowymi liderami. Bronisław Komorowski to jakby mniej dynamiczna wersja Janusza Onyszkiewicza – obaj mieli zresztą podobne zainteresowania polityczne (Ministerstwo Obrony Narodowej). Z kolei w środowisku wywodzącym się z KLD pierwsze skrzypce grali Janusz Lewandowski i Jan Krzysztof Bielecki. Jeżeli Donald Tusk czymś zasłynął, to senną atmosferą swego gabinetu z czasów, gdy był wicemarszałkiem senatu. Przypomnijmy: Komorowski firmował też dość nieudany projekt, jakim było Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe.

Warto się zastanowić, dlaczego drugoplanowi w gruncie rzeczy politycy przeistoczyli się w najważniejsze postacie. Wykorzystali moment na wykonanie „skoku lwa"? A może z polityką jest trochę jak z gonitwą na Służewcu – zwyciężyć może zupełny fuks? Ale dwa fuksy na czele stawki? Jak zawsze wypada wspomnieć o „teorii spiskowej", bo takie są nieodłącznym smaczkiem polityki. Jeżeli prawdziwe byłyby przechwałki generała Czempińskiego, to może chodzi nie tyle o fuksy, ile wybór najlepiej rokujących kadr? W każdym razie jedno jest pewne – gdyby 15 lat temu Bronisławowi Geremkowi powiedziano, że Bronisław Komorowski będzie prezydentem RP, na pewno jeden z najważniejszych z ojców założycieli Unii Wolności zdziwiłby się niepomiernie. Gdyby dodano, że premierem będzie Tusk – Geremek parsknąłby śmiechem. Tymczasem do najwyższych funkcji w państwie wystrzelili ludzie z drugiego szeregu.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe