Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Lewicowi dzialacze nienawidza Kochow za wspieranie kapitalizmu i konserwatystow. Zarzucaja im ?zabijanie demokracji?

Bracia Koch ratują Amerykę

Tomasz Teluk

Zarządzają drugą co do wielkości prywatną korporacją w USA. Wspierają Tea Party, konserwatywne think tanki i mają apetyt na media. Czy Kochowie wygrają otwartą wojnę z prezydentem Obamą?

Wszystkie wymienione dzienniki są uznawane na rynku za „dinozaury", więc istnieje realna szansa, że ich potencjalni nabywcy tchną w redakcje nowe życie. Jednak i tu pojawiły się problemy. Inspirowane zapewne przez konkurencję oraz lewackich aktywistów prasowe związki zawodowe rozpoczęły nagonkę na biznesmenów, organizowały protesty przerażonych pracowników pod hasłami typu: „Nie dla znienawidzonych Kochów w LA!".

Na wiecach ostrzegano związkowców, że miliarderzy otwarcie wspierają Tea Party, podczas gdy przepaść między bogatymi a biednymi stale się powiększa, a na dodatek są „negacjonistami klimatycznymi", czyli kwestionują efekt cieplarniany powodowany wyłącznie działalnością człowieka. Mało tego, chcą zniesienia ubezpieczenia społecznego, a więc – jak zręcznie ujął to jeden z krzykaczy – „chcą, aby emeryci jedli żarcie dla psów". Kolejny zarzut to chyba gwóźdź do trumny: „Oni działają dla zysku" – skwitowała na wiecu jedna z nauczycielek, a przecież nie od dziś wiadomo, że media są jedną z wielu form działalności filantropijnej.

Do pracowników zrzeszonych w związkach nie przemawia, że takie tytuły jak „Orlando Sentinel" czy „Hartfort Courant" mogą wkrótce przejść do historii, a nowy inwestor, który będzie nimi sprawnie zarządzał w dobie nowych mediów, to ostatnia deska ratunku. Tribune Company wartość wydawanych przez siebie gazet szacuje jeszcze na 623 mln USD, ale będzie musiała sporo się napracować, aby przekonać do swojej oferty liczących każdy grosz miliarderów, bo firma już pod koniec ubiegłego roku cudem uniknęła bankructwa.

„New York Times" ostrzega, że dynamiczne wejście na rynek mediów głównego nurtu to trzecia i ostatnia faza przemyślanej strategii Kochów, rozłożonej na 10 lat. Właśnie teraz biznesmeni mają to, czego chcieli: wytresowany elektorat, polityków na smyczy i sojuszników wśród przedsiębiorców, a więc zarówno czytelników, jak i reklamodawców. Mogą więc sfinalizować swój plan.

Lewaków najbardziej przeraża jednak to, że republikanie mogliby zdobyć kolejny przyczółek socjalistów i ze swoim przekazem na dobre zadomowić się w umysłach czytelników. Dlatego naprędce zmobilizowano lewicujących przedsiębiorców z obozu demokratów,

Eliego Broada oraz Ronalda W. Burkle'a, którzy zapowiedzieli, że kupią „Los Angeles Times". Tej wyselekcjonowanej ofercie bankierzy inwestycyjni nie dają jednak większych szans.

2016: rok prawdy

Cel został wyznaczony jasno. Gdy okazało się, że prezydent Barack Obama ma zapewnioną reelekcję, postawiono na zwycięstwo w kolejnych wyborach w 2016 r. W sukurs republikanom mogą przyjść kolejne dwie afery, które wybuchły w Waszyngtonie w ostatnich tygodniach. Pierwsza dotyczy prześladowania prawicowych organizacji przez urzędy podatkowe. Okazało się, że spośród 298 pieczołowicie skontrolowanych przez fiskusa organizacji pozarządowych aż 84 miały w nazwie słowa „Tea Party" i „patriot".

Mimo że Biały Dom natychmiast odciął się od całej sprawy, a szef nadzorującego kontrolę federalnego urzędu podatkowego (IRS) zarządził zbadanie procederu przez FBI, poleciały głowy. Pierwszy do dymisji podał się właśnie szef IRS Steven Miller. Media dowiedziały się ponadto, że o praktykach byli powiadomieni urzędnicy wyższego szczebla, a prowadzone działania mogły mieć charakter polityczny.

Kolejna afera wiąże się z podsłuchami założonymi dziennikarzom agencji Associated Press. Biały Dom bronił się sloganami o interesie narodowym i bezpieczeństwie państwa, ale środowisko dziennikarskie było na tyle zbulwersowane, że niemal natychmiast pojawiły się porównania do afery Watergate. – Róbcie sobie takie porównania, jakie chcecie. Radzę poczytać książki historyczne i wyciągnąć wnioski – bagatelizował Obama, w rzeczywistości pewnie nieźle wkurzony.

Wyczuleni na punkcie wolności słowa Amerykanie nie zamierzają jednak odpuścić prezydentowi. Mówi się, że obie afery mogą poważnie zagrozić drugiej kadencji demokratów w Białym Domu, a w ostateczności – gdyby sprawa rzeczywiście miała się wymknąć spod kontroli – doprowadzić do wcześniejszych wyborów.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO