Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Kto utonie razem z Tuskiem?

Andrzej Urbański

Premier przez jakiś czas przypominał „Titanica” – niezatapialny, jak zgodnie twierdzili eksperci. Tusk skromnie dodawał, że to zrozumiałe, bo on przecież nie ma z kim przegrać. Aż pojawiła się góra lodowa

W kryzys wchodzimy upor-czywie i bezwzględnie, jak dziób „Titanica" w zimną toń Atlantyku. Potem, jak wszyscy pamiętamy z filmu, nastąpi straszny trzask, kiedy dumny statek pęknie, i przez chwilę ci na rufie pomyślą, że są uratowani. Iluzja. Oni też pójdą na dno.

O tym, że góra lodowa nadciąga, nieliczni alarmowali co najmniej od dwóch lat, ale medialna teflonowa tarcza, jaką otoczył się p. premier, odbijała i unicestwiała każdą rysę na niezłomnym wizerunku pana i władcy. Miarka się jednak przebrała. Lodową masę tworzą informacje o kiepskim stanie gospodarki i budżetu, o wzroście zadłużenia i bezrobocia, spadku produkcji i nieuchronnej recesji...

I te najstraszniejsze o rosnącym poparciu dla złych mocy opozycji. Największą zgrozę budzi zaś przekonanie, że kapitan nic nie robi, aby uratować statek przed katastrofą. Przywiązał się do steru i każdego, kto się zbliża z dobrą radą, anihililuje samym spojrzeniem. A przecież ludzie „dobra rada" to jego ulubieńcy, wyznawcy, najwierniejsi z wiernych, ci sami, którzy pod niebiosa podnosili jego chwałę.

Kiedy mówią, że Tusk się „wypalił", premier wyje z wściekłości i gotów jest robić pompki przed kamerą, aby udowodnić, w jakiej jest formie. Gdy nieśmiało pytają, jakie ma pomysły na uniknięcie tego, co ostateczne – premier toczy pianę.

Ja pana premiera rozumiem. To zdanie proszę przeczytać kilka razy, żeby nie było żadnych wątpliwości – jego rozgoryczenie, ból i wściekłość to całkowicie zrozumiały stan człowieka, który przecież w ogóle się nie zmienił. Jaki był, taki jest. Jak niewiele robił wcześniej, to wszystko było „w porzo" i ciepła woda kapała z kranów. A teraz chór pochlebców krzyczy, że to za mało? Jak zwalczał opozycję, tak ją flekuje nadal – zrzucając na jej barki przyczyny wszelakich niepowodzeń.

To tytaniczny wysiłek, szczególnie jeżeli robi się to przez sześć lat. I najpoważniejszy powód rozgoryczenia p. premiera – przecież on się dostosowywał, zaspokajał medialnych doradców. Jak mu kazali skakać – skakał; jak domagali się parazwiązków, on forsował; jak wołali, aby gromił kaczyzm pod każdą postacią – gromił. I w zamian co od nich teraz dostaje? To nie tylko niesprawiedliwe i podłe, to jest wstrętne.

Epoka Tuska będzie kiedyś fascynowała badaczy z jednego tylko powodu – właśnie tego chóru wyznawców, podlizuchów, wazeliniarzy i wszelkiego rodzaju usłużnych doradców. Każdy na miejscu p. premiera po latach kadzenia i wynoszenia pod niebiosa uwierzyłby w swoją świętość i doskonałość. A teraz się okazuje, że oni tego nie robili z miłości, ale z nienawiści, do tego drugiego, który tylko czyhał, aby zniszczyć naszą demokrację i dobrobyt. Trzymali więc lud za pysk, otoczyli go szczelnym kordonem sanitarnym, oszczędzali informacji złych lub jeszcze gorszych. I tłumaczyli, że nie ma dla Tuska żadnej alternatywy. A teraz obudzili się z ręką w nocniku.

Trzeba by wielu stron, aby wymienić wszystkich byłych aktorów, niespełnionych reżyserów, piosenkarek już od dawna nieśpiewających, którzy Tuska publicznie wielbili. Tłumy celebrytów tłoczyły się przy każdej okazji, aby wyrazić wdzięczność za uratowanie kraju przed zagładą. Passenty, Tymy, Lisy, Wołki, Żakowscy z Najsztubami lub odwrotnie, wreszcie Janina Paradowska – klasa sama dla siebie. Ludzie szlachetni, mądrzy, zatroskani.

A do tego legiony autorytetów z „Wyborczej", i Święty Legion Teban. Plus Żelazna Gwardia złożona z samych profesorów, z panią od psychologii społecznej – wsławioną tym, że wielokrotnie kreśliła portrety psychologiczne wrogów wszelakich, a ludu smoleńskiego w szczególności. Wreszcie postępowcy, modernizatorzy, wyznawcy mód wyjątkowych i pospolitych. Gotowi na każde skinienie. Sprawni i posłuszni. Ich gorejące serca otaczały p. premiera, a on łaskawie odwzajemniał. Pławił się w tych masach fircyków i dam lekkich słów i obyczajów, słodkich farfocli i podgniłych owoców sukcesu powszechnego.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy