Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Zaklad Haliny Adamowskiej zostal pozbawiony drogi dojazdowej, ale urzednicy nie raczyli jej o tym powiadomic

Bezkarny jak urzędnik

Jakub Wozinski

Każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny. Wyjątkiem jest polski urzędnik, któremu nawet najpoważniejsze błędy uchodzą na sucho

W styczniu 2011 r. Platforma Obywatelska uchwaliła ustawę o odpowiedzialności majątkowej urzędników. W mediach wieszczono, że odtąd pracownicy urzędów będą przed nami drżeć, tymczasem w ciągu ponad dwóch lat obowiązywania nowych przepisów nie ukarano ani jednej osoby. Sławetna ustawa okazała się niczym więcej jak tylko chwytem marketingowym, próbą stworzenia w opinii publicznej wizerunku partii dokonującej istotnych reform. W październiku 2011 r. były wybory, dlatego Platforma po raz kolejny przystroiła się w piórka partii liberalnej gospodarczo, która walczy z wszechobecną biurokracją. W istocie jednak nawet przez chwilę nie zamierzała zrobić czegokolwiek, aby zmienić status quo w relacjach obywatel – urzędnik.

Uważny czytelnik ustawy o odpowiedzialności majątkowej urzędników już w 2011 r. miałby wiele wątpliwości co do tego, czy rzeczywiście jej pomysłodawcom chodziło o jakiekolwiek zmiany. Zgodnie z zawartymi w niej przepisami prokuratura ma być powiadamiana wyłącznie wtedy, gdy konieczna będzie wypłata odszkodowania przez jednostkę, w której pracuje urzędnik, a wniosek będzie mógł złożyć tylko... jej kierownik. Następnie prokuratura zadecyduje, czy warto przekazać sprawę do sądu, a sąd się zastanowi, czy wymierzenie kary ma sens. Skoro o tym, czy urzędnik ma ponieść karę finansową, ma w praktyce decydować grupa innych urzędników, to czy powinno nas dziwić, że do dziś ustawa pozostaje martwą literą?

Państwo jak mafia

Wielka szkoda, że ustawa o odpowiedzialności finansowej urzędników to fikcja, gdyż potrzebna jest wciąż tysiącom Polaków, którym błędne decyzje administracyjne zniszczyły życie i odebrały gromadzony przez wiele lat majątek. Jak bardzo powszechny jest to problem, pokazuje sukces filmu Ryszarda Bugajskiego „Układ zamknięty", który w Polsce obejrzało już ponad 560 tys. widzów. Polacy chodzą na ten film i odnajdują w nim opowieść o sobie samych, dzięki czemu w społeczeństwie pękła pewna bariera milczenia o krzywdzie, która spotyka tysiące osób.

Brak jakichkolwiek sankcji prawnych lub finansowych wobec urzędników jedynie karmi urzędniczą pychę i poczucie bezkarności

Losy bohaterów „Układu zamkniętego" to niejedyna opowieść, na podstawie której można by napisać scenariusz do filmu. Stanisław Mączkowski spod Grodziska Wielkopolskiego został w 2007 r. oskarżony o bezpodstawne pobranie wynagrodzenia z... własnej firmy. W tym celu nakazano przeszukanie jego domu oraz wszczęto postępowanie sądowe. Przedsiębiorca zajmujący się importem artykułów spożywczych został zmuszony do wydania ogromnych sum na procesowanie się z państwem, które, choć przyznało się do winy, wciąż nie zamierza wypłacić odszkodowania. Walka o uniewinnienie uniemożliwiła Mączkowskiemu kontynuowanie działalności gospodarczej, dlatego złożył pozew przeciwko Polsce przed Trybunałem w Strasburgu.

Halina Adamowska była właścicielką zakładu wulkanizacyjnego, obsługującego samochody ciężarowe, położonego tuż przy trasie Warszawa – Katowice. Budujący nową trasę S8 urzędnicy nie raczyli poinformować jej o zmianach w planie zagospodarowania, przez co zakład został pozbawiony drogi dojazdowej umożliwiającej prowadzenie działalności. Adamowska wielokrotnie odwoływała się od decyzji Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, lecz ostatecznie sądy orzekły, że decyzja wywłaszczająca ją z drogi dojazdowej była słuszna. Jej biznes upadł z winy urzędników, lecz nikt nie zamierza jej za to przepraszać. Jakby tego było mało, awantura z urzędnikami kosztowała życie jej męża, któremu serce odmówiło posłuszeństwa.

Ciepłe posadki pseudomenedżerów

Nadużycia funkcjonariuszy państwa nie ograniczają się jednak wyłącznie do wydawania błędnych decyzji administracyjnych, które dotyczą konkretnych osób. Jeszcze bardziej bezkarni czują się dysponenci publicznego mienia, szczególnie ci, którzy są odpowiedzialni za budżety państwowych firm, samorządów lub spółek samorządowych. Za ich kosztowne pomyłki płacimy nieustanny podatek, gdyż zadłużone jednostki zawsze wyciągają ręce po publiczne środki. Nawet najbardziej kiepski menedżer pracujący w administracji publicznej może ponieść co najwyżej symboliczną karę.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej