Najnowsza interwencja Uważam Rze

W poszukiwaniu miłości

Marta Mardosz

Czy przypadkowo spotkana dziewczyna może się stać tą jedyną?

Mówi się, że autorzy w jakiś sposób przedstawiają siebie w powieściach. Często może to być prawie niezauważalne. Jak by nie patrzeć, autorzy, którzy piszą żywo o uzbrojonych w siekiery maniakach, rzadko są śliniącymi się psychopatami. Innym razem autor pisze tak, że praktycznie niemożliwe jest oddzielenie fikcji od prawdy. W „Charlotte Street" Danny Wallace z pewnością należy do tej drugiej kategorii. Jeśli go nie kojarzycie z naładowanych pozytywną energią książek, na pewno wielu zna film „Jestem na tak" z Jimem

Carreyem, adaptację powieści o tym samym tytule. W osobie głównego bohatera „Charlotte Street" Jasona Priestleya (nie, nie tego z „Beverly Hills 90210"), znaleźć można głos i styl samego Wallace'a.

Historia przedstawia Jasona, który podnosi aparat upuszczony na ulicy przez „umykającą" dziewczynę. W ciągu krótkiej chwili, zanim Jason uświadamia sobie, że powinien oddać zgubę, tajemnicza „ona" kradnie jego serce jednym uśmiechem. Reszta powieści ukazuje liczne próby odnalezienia dziewczyny oraz częste wizyty na ulicy Charlotte, gdzie się przypadkowo spotkali.

Książka ukazuje też próbę odnalezienia własnej drogi. Czytelnik dowiaduje się, że Jason był nauczycielem, ale prawdziwy powód, dla którego odszedł z pracy, objawia się w powieści nieco później. Jason jest trochę w impasie – w wieku 32 lat musi w końcu zdecydować, co chce zrobić ze swoim życiem.

Danny Wallace
"Charlotte Street"
Sonia Draga

 

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy