Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Cztery dni przed wybuchem II wojny swiatowej dywersanci niemieccy zdetonowali bombe na dworcu kolejowym w Tarnowie i zabili 20 osob

Bombą w Rzeczpospolitą

Krzysztof Jóźwiak

Mogłoby się wydawać, że Polski nigdy nie dotknęła trauma zamachu terrorystycznego. To nieprawda. Kilkadziesiąt lat temu bomby wybuchały również u nas

Według dr Lucyny Kulińskiej, zajmującej się ukraińskim terrorem w okresie międzywojennym, w roku 1931 Ukraińska Wojskowa Organizacja planowała prowokację na skalę międzynarodową. Chodziło o wysadzenie pociągów w korytarzu pomorskim, co w zamyśle miało sprowokować atak armii niemieckiej na Polskę. W wyniku prowadzonego przez UWO i OUN terroru indywidualnego i zbiorowego w latach 1922–1939 życie straciło lub zostało okaleczonych kilkaset osób. Atakowano przede wszystkim przedstawicieli polskiego rządu, wojska i administracji, ale także Ukraińców nawołujących do porozumienia z Polakami oraz dyplomatów sowieckich. W 1933 r. 18-letni student Uniwersytetu Lwowskiego Mikoła Łemyk próbował zastrzelić konsula generalnego ZSRR we Lwowie, ostatecznie mu się to nie udało, ale zranił śmiertelnie funkcjonariusza wywiadu sowieckiego Aleksieja Majłowa.

Po stronie polskiej najbardziej znanymi ofiarami Ukraińców z OUN byli Tadeusz Hołówko i Bronisław Pieracki. Hołówko był posłem na Sejm RP, zwolennikiem porozumienia polsko-ukraińskiego. Paradoksalnie właśnie z tego powodu stał się celem zamachu. OUN kategorycznie sprzeciwiała się współpracy z Polakami i dążyła do oderwania Ukrainy od Rzeczypospolitej. Działania ugodowców były jej nie na rękę. Dlatego też 29 sierpnia 1931 r., podczas ciepłej, ale burzowej nocy, do pokoju przebywającego w uzdrowisku Truskawiec Hołówki zapukało dwóch członków OUN, Wasyl Biłas i Dymytro Danyłyszyn. Kiedy zaskoczony poseł otworzył drzwi, zamachowcy oddali do niego sześć strzałów. Zginął na miejscu.

Jeszcze szerszym echem odbił się zamach na Bronisława Pierackiego, ministra spraw wewnętrznych w rządzie Leona Kozłowskiego. Również na niego OUN wydała wyrok śmierci, gdy podjął próbę porozumienia się z mniej radykalnymi organizacjami ukraińskimi.

15 sierpnia 1934 r. przed Klubem Towarzyskim przy ul. Foksal 3, gdzie spotykali się prominentni działacze obozu sanacyjnego, zjawił się członek OUN Hryhorij Maciejka. W ręku trzymał paczkę z bombą domowej roboty, a w kieszeni płaszcza ukrył rewolwer. Kiedy do klubu przyjechał Pieracki, zamachowiec rzucił w jego kierunku bombę. Ta jednak nie wybuchła. Wyszarpnął więc rewolwer i oddał do ministra trzy strzały. Dwa z nich trafiły go w tył głowy, ranny Pieracki zmarł kilka godzin później w szpitalu. Maciejce udało się zgubić pościg i zbiec z kraju. Skutkiem zamachu było zaostrzenie polityki wobec ukraińskiej mniejszości w Polsce i budowa obozu dla więźniów politycznych w Berezie Kartuskiej. Zmieniono także nazwę ulicy Foksal na Pierackiego.

Mało kto wie, że terroryzm uprawiali na terenie II RP także Niemcy. Do najpoważniejszego zamachu doszło dwa dni przed wybuchem II wojny światowej na dworcu kolejowym w Tarnowie. Wielu historyków uważa, że osoby, które poniosły wtedy śmierć, to pierwsze ofiary tego konfliktu w Europie.

Śmierć w walizce

28 sierpnia 1939 r. Dochodzi godzina 20, kiedy na peron dworca w Krakowie wbiega zziajany Antoni Guzy, targając ze sobą dwie ciężkie walizki. Niestety, pociąg do Tarnowa ucieka mu sprzed nosa, zmuszony jest więc wynająć taksówkę. Po przyjeździe do Tarnowa niesie walizki do przechowalni trzeciej klasy. Płaci bagażowemu 50 gr i udaje się do dworcowej restauracji, potem blisko godzinę snuje się po kolejowych plantach i w końcu kupuje bilet na luxtorpedę do Krakowa, która ma wyjechać z Tarnowa po godz. 23. Walizki, które zostawił w przechowalni, wypełnione są materiałem wybuchowym, a w jednej z nich tyka bomba zegarowa. Stąd jego zachowanie może dziwić. Jak wyjaśniał potem na przesłuchaniu, rozkaz pozostania na miejscu dostał od swoich zwierzchników. Guzy, z zawodu ślusarz, obecnie na bezrobociu, jest bowiem niemieckim dywersantem.

Na dworcu w Tarnowie przez dłuższy czas panuje nieopisany harmider, na peronach kłębią się podekscytowani rezerwiści, szykujący się do wyjazdu pod zachodnią granicę. W końcu jednak wsiadają do transportu i wyruszają w drogę. Robi się spokojniej, słychać jedynie przyciszone rozmowy kilkudziesięciu osób czekających na pociąg z Krakowa. Chociaż pociągi PKP słyną z punktualności, tym razem skład ze stolicy Małopolski się opóźnia. Winna jest zapewne gorączka przygotowań do wojny. Owo opóźnienie ratuje życie wielu niewinnym osobom. Około 23.18 zabytkowym dworcem w Tarnowie wstrząsa potężny wybuch. W ułamku sekundy część zachodniego skrzydła budynku przemienia się w kupę gruzów. W zniszczonej poczekalni i restauracji odnaleziono potem 20 ciał.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy