Najnowsza interwencja Uważam Rze

Temat numeru

Kamil Cebulski najpierw uczyl przedsiebiorczosci licealistow

Praktyczna szkoła milionerów

Karolina Kowalska

Dorobili się ogromnych pieniędzy, dziś zdradzają tajemnicę, jak odnieść sukces

Nie usłyszycie tu, że sukces to kwestia przebojowości, szczęścia i dobrej gadki. Że podstawą są milion na rozbieg i znajomości z Harwardu. Albo że z pozycji milionera już nigdy nie wrócicie do pucybuta. Nie. Powiedzą wam, że sukces to owoc mrówczej pracy, ciągłych inwestycji i wielu wyrzeczeń. Że nie będziecie mieć czasu dla rodziny, pracownicy będą was obgadywać, a to, co zarobicie, w dużej mierze przeje skarbówka. Ale i tak wyjdziecie pełni wiary, że i wam się uda.

Milioner z liceum

ASBIRO, czyli Alternatywna Szkoła Biznesu i Rozwoju Osobowego im. Ludwiga von Misesa, od pięciu lat prowadzi jedyne w Polsce studia MBA, na których wykładają tylko praktycy. Jeśli zdarzą się akademicy, to tacy z doświadczeniem w prowadzeniu firmy, np. Andrzej Blikle, profesor zwyczajny nauk matematycznych, od lat prowadzi słynną rodzinną firmę cukierniczą. Robert Gwiazdowski, doktor habilitowany, prawnik i ekonomista, jest właścicielem firmy doradczej. A mgr inż. Marek Przepiórski jest kanclerzem Wyższej Szkoły Zarządzania Personelem. Ale ci bez tytułów, czasem po kilku semestrach studiów, przerwanych na rzecz własnego biznesu, radzą sobie nie gorzej niż profesjonalni wykładowcy. – Chodziło o to, by uczyć się na cudzych błędach. Słuchając opowieści doświadczonych przedsiębiorców, początkujący dowiadują się, czego unikać i jak wychodzić z opresji. Czyli tego, czego nie dowiedzieliby się na żadnych innych studiach, przeładowanych teorią i całkiem oderwanych od rzeczywistości – mówi Kamil Cebulski, nazwany niegdyś najmłodszym milionerem w Polsce. ASBIRO to jego najważniejsze, choć nie pierwsze biznesowe dziecko. Powstało, bo trzeba było zapełnić lukę na rynku, tak jak w przypadku pierwszego internetowego portalu o grach, który założył w 2000 r., potem firmy sprzedającej w sieci bryki maturalne na płytach, wreszcie firmy dropshippingowej.

Twórcy ASBIRO otwierają oddziały w Anglii, Tajlandii i Holandii, a w Zambii będą wychowywać przedsiębiorców od podstawówki

Kamil Cebulski ma szczęście zawsze być pierwszy. – Szczerze mówiąc, uważam nawet, że bycie pierwszym jest ważniejsze niż bycie najlepszym. Przynajmniej w biznesie. Łatwo ilustruje to opowieść o osadzie, w której zabrakło wody i trzeba ją było nosić z odległości 5 km. Jeden przedsiębiorca dostarczał ją w wiaderkach, po kilka razy dziennie wydeptując ścieżkę. Drugi kupił rurę, ale zanim ją zainstalował, pierwszy zdążył nieźle zarobić na noszeniu wiaderek – opowiada Cebulski. Swoją filozofię od lat przekazuje studentom i zachęca ich do szukania luk. Sam biznesowe nisze odkrywał z potrzeby. Najpierw, gdy jako 15-latek nie miał na gry komputerowe. – Byłem z małego Jędrzejowa w województwie świętokrzyskim i komputer kupiłem jako przedostatni w klasie. Tuż po moim bierzmowaniu i osiemnastce brata złożyliśmy się na starego rzęcha i graliśmy od rana do nocy w gry komputerowe. Nie było mowy o jakimś programowaniu, tylko czysta rozrywka – wspomina. Zafascynowała go tak bardzo, że sięgnął po gazetę komputerową z recenzjami. Ale nowości były wtedy tak drogie, że musiałby odkładać kilka miesięcy. Pomyślał wtedy, że gdyby pisał recenzje, testowałby je za darmo. Zgłosił się do gazety z ofertą i kilka dni później dostał cały pakiet premier. Ale nic więcej mu nie przysłali, bo był na bakier z ortografią. – Odpowiedzieli, że piszę jak 16-letni szczeniak. A ja wtedy jeszcze nie miałem 16 lat – śmieje się Cebulski. Wściekły, że stracił źródło, założył własny magazyn, ale w internecie, wychodząc z założenia, że miłośnicy gier są podpięci do sieci. Producenci też w to wierzyli, bo odtąd był zasypywany przesyłkami. EscapeMagazine.pl ruszył 15 marca 2001 r., a po pół roku poważna firma zaproponowała Kamilowi 3 tys. zł za reklamę. Kazał mamie założyć firmę, żeby można było wystawić fakturę. Potem zaczął sprzedawać reklamy na stronach kolegów, bo pod koniec lat 90. każdy szanujący się pasjonat sieci zakładał stronę poświęconą swoim pasjom. Wiele z nich przerodziło się później w prężne portale. W dobie raczkującego internetu nikt nie myślał o zarabianiu. Koledzy dawali Cebulskiemu miejsca reklamowe w zamian za dostęp do serwera. – Udostępnił mi go kumpel, który miał firmę informatyczną, i szybko się rozniosło, że daje miejsca. Wszyscy mnie o nie prosili – opowiada. Potem przejął po znajomym stronę z brykami maturalnymi z języka polskiego. Takimi solidnymi, sprawdzonymi przez nauczycielki.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez