Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Lewica smoleńska

Rafał Otoka-Frąckiewicz

Wywiad z Agatą Czarnacką, redaktor naczelną portalu Lewica24.pl

W jakim sensie?

Zwalniano ludzi, dokonano czystki i w kancelarii, i w innych urzędach, i w mediach publicznych. Czystki, która w wielu wypadkach wydawała się nieuzasadniona kompletnie niczym poza poglądami lub domniemaniami.

Jakieś przykłady?

Nie będę panu dawać przykładów z 2005 r., wystarczy spojrzeć na zmiany kadrowe, można dotrzeć do tych ludzi.

Pytam o przykłady, bo to jest okres, kiedy mówiło się o wielkich czystkach, tymczasem Jacek Żakowski czy Tomasz Lis dostawali swoje programy w pisowskiej TVP.

Zdaję sobie z tego sprawę. Ale przed chwilą rozmawialiśmy o tym, że Donald Tusk nie jest lewicowcem. Jeżeli orientację polityczną Lisa utożsamiać z orientacją Platformy czy też rządu Tuska, on też nie jest lewicowcem.

Już raz się zdziwiłem „lewicowością" Tuska, drugi raz nie mogę.

Centrum jakoś się jeszcze trzymało, natomiast lewa strona została wycięta do nogi. To byłaby już druga taka czystka po – powiedzmy – wczesnych latach 90., kiedy na przykład na naukach humanistycznych profesorów związanych czy też sympatyzujących z poprzednim reżimem zmuszano – o ile mi wiadomo – do czegoś, co do złudzenia przypominało podpisywanie lojalek.

Słucham?

Zdaję sobie sprawę z tego, co spotykało prawicę w 2007 r. i w kilku innych momentach, z tego, co spotyka ją cały czas. Ale to nie jest tak, że „lewica smoleńska" jest stawaniem lewicy w obronie prawicy. „Lewica smoleńska" to uogólniony protest przeciwko temu, w jaki sposób buduje się wykluczenie społeczne. Tym razem padło na Smoleńsk. Stosunek do Smoleńska stał się wyznacznikiem radykalnego dzielenia społeczeństwa.

Ale to kontynuacja procesów zachodzących w Polsce od ponad 20 lat. W latach 90. wszelka prawicowa myśl polityczna była spychana na margines. Później przyszedł czas „ciemnego kaczyzmu" i powtórzyło się to samo. Smoleńsk to kontynuacja, a nie coś nowego.

Może i nie jest to nic nowego... Dla mnie to poważny problem, ponieważ my z naszą lewicową krytyką rządu Tuska byliśmy uciszani. Kładziono nam palec na ustach i mówiono: ciiii...

Dlaczego?

Dokładnie tak, jak to określił premier Donald Tusk na Kongresie Kobiet w swoim oficjalnym wystąpieniu, które można by nazwać trzecim, kobiecym exposé premiera – premier poinformował, że jeśli kobiety i środowiska postępowe, progresywne obyczajowo, będą za bardzo naciskać na związki partnerskie, aborcję itd., to dostaniemy w prezencie taką większość konstytucyjną, że się dopiero... Jak on to sformułował? Że dopiero popamiętamy. Czy jakoś tak.

Wygląda na to, że lewica się obudziła, kiedy tak jak oszołomy znalazła się na marginesie.

Po pierwsze, to prawda, coraz więcej ludzi jest na marginesie we własnym kraju. Po drugie, to nie do końca tak, że cała lewica nagle się obudziła. Wydaje mi się, że takie głosy słychać było od dawna, po prostu udało mi się jakoś je zebrać i wyartykułować.

Ta propaganda czy też narzędzie PR, czyli pokazywanie opozycji jako oszołomów, bo to, bo tamto, bo zamach w Smoleńsku jest absurdalny, a w ogóle to oni chcą wojny z Rosją... Taka jest moja teza, że na tym grano przede wszystkim, przedstawiano smoleńczyków jako szkodników – właśnie ze względu na to, że oni chcą wojny z Rosją, na którą my nie możemy sobie pozwolić i nikt tego nie chce. A więc posługiwanie się tą propagandą przybrało na sile nie tylko w moich oczach, gdyż coraz bardziej trzeba się było bronić przed krytyką wydarzeń gospodarczych i funkcjonowania tego państwa.

Ale chwilę później były wybory i lewica poparła Platformę tylko po to, żeby PiS nie przejęło władzy.

Było różnie. Wysoki wynik zarówno Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich, jak i w gruncie rzeczy PiS był dosyć jasnym wskaźnikiem, że to nie do końca tak zadziałało. Lewica zastanawiała się długo i intensywnie, kogo poprzeć. Być może to były nasze wewnętrzne dyskusje, których nie było widać na zewnątrz. Ale byliśmy głęboko przekonani, że z naszej perspektywy wybieramy między dżumą a cholerą. Między skrajnym kapitalizmem a dążeniami autorytarnymi i etatystycznymi, co wbrew pozorom wcale się lewicy jakoś powszechnie nie podoba, bo tylko część lewicy lubi etatyzm, a duża część dla odmiany ma poglądy – jak by to powiedzieć – zmierzające do demontażu, jeżeli nie samego państwa, to co najmniej jego wpływu.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?