Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Janusz Piechocinski i Jacek Rostowski nie moga dojsc do porozumienia w sprawie specjalnych stref ekonomicznych

Rostowski kontra strefy

Mariusz Kowalewski

Resort finansów chce zlikwidować największe specjalne strefy ekonomiczne. Stanowcze „nie” mówią ludowcy i resort gospodarki

Specjalne strefy ekonomiczne działają w Polsce od prawie 20 lat. Idea, która przyświecała ich utworzeniu, była prosta – miały pomóc w rozwoju gospodarczym poszczególnych regionów. Działające na terenie stref podmioty gospodarcze mogły liczyć na pomoc publiczną w postaci zwolnień od podatku. I właśnie ta ulga kłuje w oczy pracowników Ministerstwa Finansów. Od kilku miesięcy kierowany przez Jacka Rostowskiego resort przygotowuje plany likwidacji specjalnych stref ekonomicznych (SSE). Na razie tylko tych największych. Ostro tym planom sprzeciwia się kierowane przez ludowców Ministerstwo Gospodarki, któremu podlegają strefy.

Strefy muszą zostać

Obecnie w Polsce działa 14 specjalnych stref ekonomicznych. Swoim zasięgiem obejmują powierzchnię ponad 15 tys. ha. Tereny stref najczęściej porozrzucane są po całych regionach, aby w znaczny i zrównoważony sposób przyciągać do województw potencjalnych inwestorów. Warunkiem zainwestowania w SSE jest uzyskanie zezwolenia w Ministerstwie Gospodarki, które zarządza strefami. Poza tym inwestor, który chce na takim terenie wybudować swój zakład, musi się liczyć z tym, że inwestycja nie będzie mniejsza niż 100 tys. euro. W zamian dostaje najczęściej uzbrojony grunt i zniżki w podatku CIT i PIT – do wysokości od 30 do 50 proc. Niejednokrotnie są to też zwolnienia z płacenia podatku od nieruchomości. Warunkiem otrzymania pomocy publicznej jest deklaracja, że firma będzie działała przynajmniej pięć lat w przypadku dużych przedsiębiorstw i trzy lata w przypadku małych i średnich podmiotów. Zgodnie z obowiązującą w Polsce nowelizacją ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych będą one działały do 2020 r. Po tej dacie nastąpi wygaszanie ich działalności – tzn. nie będą już rozpatrywane wnioski o przyznanie pomocy publicznej dla nowych firm czy dla istniejących podmiotów chcących zwiększyć zatrudnienie. Prezesi SSE tak samo jak ich właściciel, czyli kierowany przez ludowców resort Ministerstwa Gospodarki, chcą wydłużyć ich działalność. Ostatnio resort zyskał potężnego sprzymierzeńca. Za strefami opowiedział się Jerzy Buzek, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego i ważny polityk rządzącej PO. – Nie likwidujmy specjalnych stref ekonomicznych. Działają one w całej Unii Europejskiej, a Polsce pomogą przetrwać spowolnienie gospodarcze – przekonuje Buzek.

Rostowski: zlikwidować

Na te argumenty jednak głuche wydaje się Ministerstwo Finansów. Rostowski oficjalnie zarzuca kolegom z Ministerstwa Gospodarki, że instytucja ta nie posiada żadnych analiz, które jednoznacznie wskazywałyby na to, że strefy przyczyniają się do rozwoju gospodarczego regionów czy zmniejszają bezrobocie. Mało tego, resort finansów twierdzi wprost, że ulgi, które dostają firmy działające w strefach, są niższe od samych inwestycji. Dlatego też od kilkunastu tygodni w Ministerstwie Finansów przygotowywany był plan likwidacji specjalnych stref ekonomicznych.

„Uważam Rze" poznało założenia przygotowywanego przez resort Jacka Rostowskiego planu. – Znikną nie wszystkie strefy, lecz tylko te największe. Chcemy nadal utrzymać te mniejsze leżące w tzw. Polsce B, aby w jakiś sposób przyczyniały się do rozwoju gospodarczego tych regionów – mówi nam wysoki rangą urzędnik Ministerstwa Finansów. Według planów likwidacji uległyby takie strefy jak: Katowicka, Pomorska, Wałbrzyska, Łódzka, Kostrzyńsko-

-Słubicka, TSSE Euro-Mielec czy TSSE Euro-Park Wisłosan. Czyli wszystkie te, których obszar przekracza 1000 ha, a w przypadku Kostrzyńsko-Słubickiej i Wałbrzyskiej SSE jest to ponad 2000 ha powierzchni. – Naszym zdaniem w tych miejscach pomoc publiczna nie jest już potrzebna. A zatem strefy te mogą ulec całkowitej likwidacji – mówi nasz informator. Ile na tym zyskałby resort finansów? Tego nie wiadomo. Kiedy pytamy o szczegółowe wyliczenia, słyszymy, że nie są one jeszcze opracowane. Co w zamian proponuje ekipa Rostowskiego? Chce utrzymać przy życiu te strefy, które leżą w słabo rozwiniętych gospodarczo terenach kraju. – Nasz plan przewiduje, że nie zostanie zlikwidowana Warmińsko-Mazurska Specjalna Strefa Ekonomiczna, Starachowicka, Słupska czy Suwalska – mówi nasz rozmówca. Czyli wszystkie te strefy, których powierzchnia nie przekracza 1000 ha.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy