Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Polskie euro jak prawdziwe

Janina Blikowska, Marek Kozubal

Choć zabezpieczenia dokumentów i pieniędzy są coraz bardziej wyrafinowane, w Polsce nie spada liczba fałszerstw

„Matejko" opisał przed sądem, że na wydrukach komputerowych ręcznie nanosił zabezpieczenia, m.in. znak wodny, pasek zabezpieczający, a po kolejnych wydrukach m.in. złotą rozetę. – Wystarczało, by oszukać przeciętnego człowieka – stwierdził Zdzisław N.

Lewe zaświadczenia parafialne

W 2011 r. policja stwierdziła 15 888 przypadków podrabiania dokumentów. Możliwości ich fałszowania zwiększają się proporcjonalnie do rozwoju technik komputerowych.

Dla porównania, w latach 20. XX wieku policja państwowa odnotowywała rocznie około 1000 przypadków fałszowania dokumentów, a w latach 30. proceder ten wzrósł aż pięciokrotnie. Po wojnie liczba fałszerstw zmalała. W 1949 r. było ich 1610, ale już w pamiętnym roku śmierci Józefa Stalina (1953) aż dwa razy więcej (3254).

O dzisiejszej skali fałszerstw świadczy gigantyczne śledztwo, zakończone właśnie przez katowicką Prokuraturę Apelacyjną. Na ławie oskarżonych zasiądą 33 osoby, członkowie być może największej w Polsce grupy fałszerzy. Prokuratura zapowiada, że to nie koniec postępowania. Zarzuty może usłyszeć kolejnych kilka tysięcy osób, które zamawiały fałszywki.

Gang wykorzystywał prawie 750 stempli różnych instytucji. Na 67 komputerach przygotowano 42 tys. różnych dokumentów, a 2,3 tys. falsyfikatów już wydrukowano. Grupę rozbiła Straż Graniczna. Zaczęło się od wątpliwości, jakie wzbudziły wśród pograniczników niektóre paszporty. Podejrzewanym założono podsłuchy, dzięki czemu udało się namierzyć najważniejszych członków grupy i zatrzymać pierwszych kilkunastu. – Trzon grupy stanowiło trzech fałszerzy, którzy mieli specjalizacje – mówi Tomasz Tadla z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Rafał W. robił paszporty, prawa jazdy i dowody osobiste. Często korzystał z pomocy Michała K., który miał dojścia do tzw. surówki, czyli dokumentów, które można było wykorzystać do stworzenia fałszywki. Z kolei Jarosław M. podrabiał dyplomy, zaświadczenia potwierdzające uprawnienia zawodowe (m.in. operatorów wózków widłowych czy do pracy na wysokościach).

W swoich rozmowach fałszerze posługiwali się szyfrem. Dowód to był „calak", paszport – „pasek", prawo jazdy – „lejce" lub „PL-ka", a na dokument oryginalny mówili „surówka".

Dokumenty produkowano w trzech miejscach, z których dwa mieściły się w Katowicach. Jedno to legalnie działający zakład poligraficzny, dwa pozostałe – drukarnie – działały w mieszkaniach. Jak oceniają prowadzący sprawę, produkowano w nich dobrej jakości fałszywki z wszelkimi zabezpieczeniami, np. hologramami.

Za świadectwo ukończenia szkoły płacono od 500 do 800 zł, za czysty druk – 100 zł, za stemple – 60 zł. Potwierdzenie badania technicznego pojazdu kosztowało 50 zł, paszport i dowód osobisty – od 1 tys. do 1,5 tys. zł, uprawnienia do wykonywania zawodu – od 50 do 100 zł, a zaświadczenie lekarskie – 30 do 50 zł.

Fałszywki wykorzystywano np. do wyłudzania kredytów lub rejestracji pojazdów za granicą. Dokumenty przedkładano w różnych instytucjach lub po to, by „poprawić" CV.  Wiele osób kupowało sfałszowane zaświadczenia z parafii, pozwalające zostać świadkiem lub chrzestnym.

Wśród klientów fałszerzy była firma zaangażowana przy budowie katowickiego sądu – jej specjalistka ds. BHP zamówiła ponad 70 dokumentów dotyczących uprawnień do pracy na wysokości. W aktach sprawy jest też sfałszowany wyrok sądu, na podstawie którego jedna z kobiet egzekwowała alimenty od ekspartnera.

Dokumenty trafiały nie tylko do Polski, ale też krajów ościennych. – Wiemy, że wyprodukowano dużo pozwoleń na pracę w Niemczech czy w Austrii, gdy były one jeszcze potrzebne, a także dokumenty czeskie. Część dokumentów wykorzystywano do wyłudzeń kredytów, m.in. w Niemczech – dodaje prokurator Tadla.

Grupa działała w latach 2009–2011, ale trzech głównych członków gangu dopuszczało się podobnych przestępstw już od 2002 r. Naganiacze działali m.in. na giełdzie samochodowej w Gliwicach. Później o świadczonych przez fałszerzy „usługach" można było się dowiedzieć pocztą pantoflową.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy