Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Odkryć tajemnice Grunwaldu

Tomasz Krzyżak

W kościele w Stębarku naukowcy będą szukali poległych w lipcu 1410 r. rycerzy polskich i krzyżackich

Konflikt między Polską a Zakonem Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (Krzyżacy) narastał stopniowo od 1228 r., gdy książę mazowiecki Konrad sprowadził rycerzy z krzyżami do walki z plemionami Prusów, oddając im w dzierżawę ziemie chełmińską i michałowską. Krzyżacy szybko poszerzyli swój stan posiadania i na podbitych terenach oraz ziemi zagrabionej Polsce stworzyli własne państwo. Nigdy nie byli spokojnym sąsiadem. W 1409 r. konflikt osiągnął apogeum – wybuchła wojna, ale na jej decydującą bitwę trzeba było czekać do lata 1410 r.

Poległa cała brać zakonna

Wtorek 15 lipca 1410 r. był niezwykle upalny. Rankiem na polach między wsiami Stębark i Grunwald stanęły naprzeciwko siebie dwie potężne armie. Hufcami polskimi dowodził osobiście król Polski Władysław Jagiełło, na czele wojsk krzyżackich stał Ulrich von Jungingen, wielki mistrz zakonu. Wojska polskie i wspomagające je rycerstwo Wielkiego Księstwa Litewskiego, Tatarzy, oddziały mołdawskie oraz rycerstwo z Czech i Śląska zajmowały pozycje w lasach w pobliżu jeziora Lubień. Z drugiej strony – w okolicach Grunwaldu – stanęły wojska zakonne. Jagiełło nie spieszył się z rozpoczęciem bitwy. Czekał spokojnie i modlił się. W końcu zniecierpliwiony Ulrich wysłał do polskiego obozu emisariuszy. Tak ich poselstwo opisał Jan Długosz: „Najjaśniejszy królu! Wielki mistrz pruski Ulryk posyła tobie i twojemu bratu przez nas tu obecnych posłów dwa miecze, ku pomocy, byś z nim i z jego wojskami mniej się ociągał i odważniej, niż to okazujesz, walczył, a także żebyś się dalej nie chował i pozostając dalej w lasach i gajach, nie odwlekał dalej walki. Jeżeli zaś uważasz, że masz zbyt ciasną przestrzeń do rozwinięcia szeregów, mistrz pruski Ulryk, by cię przynęcić do walki, ustąpi ci, jak daleko chcesz, z równiny, którą zajął swoim wojskiem, albo wreszcie wybierz jakiekolwiek pole bitwy, byś tylko dalej nie odwlekał walki". Król, jak wiemy, miecze jako znak zwycięstwa przyjął. Bitwa rozpoczęła się około południa i trwała sześć godzin. Była to jedna z największych bitew w historii średniowiecznej Europy.

Szczątki odkryte w 1911 r. pod kościołem w Stębarku mogą należeć do polskich rycerzy

Na grunwaldzkich polach zginęło według Długosza 50 tys. walczących po stronie Krzyżaków, a 40 tys. ludzi dostało się do niewoli. „Chociaż jestem przekonany, że jest rzeczą trudną dokładnie obliczyć, ilu spośród wrogów zginęło, jednak droga na przestrzeni kilku mil była usiana trupami, ziemia nasiąknięta krwią zabitych, a powietrze napełniały wołania umierających i jęczących" – pisał najsłynniejszy polski kronikarz. Ale, co istotniejsze, w boju poległo aż 203 z 250 braci zakonnych, w tym m.in. Ulrich von Jungingen i ważniejsi dostojnicy zakonu. Kronika Jana Posilgego opisująca bitwę od strony krzyżackiej zawiera m.in. takie stwierdzenie: „wróg szczególnie godził w braci". Według Długosza po stronie polskiej zginęło tylko 12 ważnych rycerzy.

Trupy identyfikowano dopiero dzień po bitwie, 16 lipca. Jak podaje Długosz, odnalezione ciała wielkiego mistrza zakonu, marszałka Fryderyka Wallenroda, zwłoki wielkiego komtura Konrada Lichtensteina oraz komturów: toruńskiego Jana von Sayna, gniewskiego Jana hrabiego von Wendena i człuchowskiego Arnolda von Badena, kazał król obmyć i owinąć w czyste płótna. Tak przygotowane odesłano je do Malborka „na wozie okrytym purpurą". Relacja królewskiego kronikarza pokrywa się z opisem z łacińskiej kroniki „Cronica conflictus Wladislai, regis Poloniae, cum cruciferis" (Kronika konfliktu Władysława, Króla Polski, z Krzyżakami w roku pańskim 1410). Jej autor tak opisał krajobraz po bitwie: „W tych dniach również król polski polecił odszukać wśród trupów ciało mistrza, a znalezione polecił przywieźć do swego namiotu, owinąć w białe prześcieradło, okryć z wierzchu najdroższą, królewską purpurą i z czcią na wozie odwieźć do Malborka. Pozostałe zaś zwłoki poległych dostojnych mężów tak naszych, jak i nieprzyjaciół, z czcią i szacunkiem pochować kazał w pewnym kościele w pobliżu pola bitwy". Jakim kościele? Tego średniowieczny kronikarz nie podał. Ale oddajmy jeszcze raz głos Długoszowi, który precyzuje: „Ciała zaś pozostałych komturów oraz słynnych i znakomitych osobistości polecił [Jagiełło – red.] pochować w drewnianym kościele parafialnym w Stębarku. (...) W tym kościele pochowano również ciała tych, którzy polegli w wojsku polskim, szukane i odnalezione przez ich znajomych i bliskich, a zwycięzcy nie mieli znakomitszego pogrzebu od pokonanych".

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy