Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Polityczni gangsterzy

Janusz Korwin-Mikke

Prawda jest taka: albo my wykończymy związki zawodowe, albo one wykończą nas

Jak wiadomo, koty w Szkocji chodzą bez ogonów. Przyczyna: gdy kot zimą wychodzi za potrzebą, można szybciej zamknąć za nim drzwi. Duża oszczędność ciepła! Szkoci są oszczędni, ale racjonalni: obcinają kociakom ogony w całości, a nie po plasterku.

Niestety, nie można tego powiedzieć o reformatorach działających w demokracji. W dawnych dobrych czasach robotnicy byli zazwyczaj niepiśmienni i mało kumaci. Dla ich ochrony wprowadzono rozmaite ustawy, a jedna z nich zezwoliła, by stowarzyszali się w tzw. związkach zawodowych. Szef takiego związku, zazwyczaj już nieco oblatany w prawie i w ogóle obyty, w imieniu robotników starał się wytargować jak najlepsze warunki pracy.

Dylemat więźnia

Bardzo szybko ze związkami zawodowymi stało się to samo, co z parlamentarzystami i urzędnikami: zamiast dbać o tych, którzy ich wybrali, zaczynali dbać o własne dochody i pozycję. W Stanach Zjednoczonych trudno było znaleźć granicę między gangsterami a związkowcami, a adwokatom zatrudnianym przez związkowców starano się nie podawać rąk. We Włoszech również mafia znakomicie wykorzystuje ustawy o związkach zawodowych. Trudno się dziwić, że podobnie jest w Polsce. Z tą różnicą, że u nas ta mafia nazywa się klasa polityczna.

Pomówmy jednak najpierw o sprawach zasadniczych. Otóż istnienie związków zawodowych tworzy sytuację zwaną dylematem więźnia – bardzo nieprzyjemną, bo jedyną, której wolny rynek na ogół nie może naprawić. Dylemat więźnia powstaje bowiem wtedy, gdy każdy postępuje zgodnie ze swoim najlepiej rozumianym interesem, a w efekcie otrzymuje się wynik, którego nikt nie chce. Na przykład kradzież. Właściwie dobrze byłoby sobie kraść, ale gdyby każdy kradł, życie stałoby się nieznośne. Dlatego władza zakazuje kradzieży.

To samo dotyczy związków zawodowych. Związek szewców domaga się podwyżki i wygrywa: szewcy zarobią o 50 zł więcej. Oczywiście rząd dolicza do tego podatki, więc buty zdrożeją o 100 zł. Związek stolarzy domaga się podwyżki i wygrywa: stolarze zarobią o 50 zł więcej. Rząd dolicza podatki i stoły drożeją o 100 zł. Związkowcy obydwu branż są dumni, szewcy i stolarze biją im brawo, klepią po plecach. Tylko gdy szewc idzie kupić stół, to płaci o 100 zł więcej. Podobnie stolarz. Stracili na tym wszyscy, jednak stolarze, szewcy i sami związkowcy są zbyt, hmm, prostoduszni, by dostrzec, że stracili z powodu działalności związków zawodowych. To, co napisałem, to dla nich czarna magia. Zarobił na tym jedynie rząd. I właśnie dlatego rządy na całym świecie chronią tzw. prawa związkowe, tolerują prawo do strajku itd. Dlatego dla dobra gospodarki należy związki zawodowe rozpędzić na cztery wiatry.

„Człowiek pracy" kontra konsument

Druga immanentna wada związków jest ogólniejsza. Związki zawodowe (podobnie  jak związki przedsiębiorców) reprezentują „ludzipracy". „Człowiek pracy" to wypreparowany przez socjalistów kawałek człowieka. Według nich człowiek żyje, by pracować. Dla prawicowców człowiek pracuje, by żyć. Celem gospodarki dla prawicy nie jest więc produkcja, lecz konsumpcja. Myśl, by wybudować fabrykę po to, by stworzyć miejsca pracy, to dla prawicowca kompletny absurd.

„Człowiek pracy" to raptem 10 proc. człowieka. Przez 16 godzin dziennie jestem poza pracą. W weekendy w ogóle jestem poza pracą. Na chorobowym i podczas urlopu również. Do 18. roku życia i na emeryturze jestem poza pracą. Zresztą także w fabryce jestem konsumentem odzieży roboczej oraz jedzonej właśnie kanapki. Dlaczego, na Boga Ojca, mają się liczyć interesy „człowieka pracy", a nie człowieka konsumpcji?

Jednak w socjalizmie ten absurd istnieje i jest utrwalony w postaci Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych, całkowicie pozakonstytucyjnego organu! Jak podaje Wikipedia, to „polska instytucja dialogu społecznego. Tworzona jest przez przedstawicieli rządu, organizacji pracodawców prywatnych i związków zawodowych. Do kompetencji komisji należą: ustalanie wskaźników wzrostu wynagrodzeń w przedsiębiorstwach i w sferze budżetowej, prace wstępne nad budżetem państwa. (...) Treść obrad komisji nie jest jawna, organizatorzy sprzeciwiają się też ich rejestrowaniu". Nic dziwnego – te rozmowy to spisek złodziei, bandytów i cwaniaków naradzających się, jak obrabować konsumenta.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość