Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Odpowiedzialność za dobro wspólne

Jerzy Gieysztor

Sposób wybierania posłów ma bezpośredni wpływ na gospodarkę

Kierownicza rola monopartii nieodpowiedzialnej przed społeczeństwem, jawną przemocą utrzymywana w komunizmie, po transformacji ustrojowej legitymuje się pluralizmem pozorującym demokrację. Cyniczne deptanie praw boskich i ludzkich oraz deprawacja sumień, w komunizmie naturalne, po transformacji usprawiedliwiane są jako cena demokracji, rzekomo nieunikniona. Zanik komunistycznego terroru uśpił czujność w zakresie wpływu rozwiązań ustrojowych na moralność w polityce. Teraz bezkarne zło pleni się podstępnie także wśród uczciwych, ignorujących wpływ na moralność ordynacji wyborczej tzw. proporcjonalnej, praktykowanej w Polsce od początku transformacji. Narzuca ona głosowanie w wielomandatowych okręgach wyborczych. Eliminuje swobodę indywidualnego kandydowania obywateli, a partiom politycznym nadaje kluczowy przywilej – możliwość układania list wyborczych. Chętniej od prawdy przyjmowane jest zwodnicze kłamstwo beneficjentów ordynacji proporcjonalnej: „rodzaj ordynacji był nieważny i wystarczy, aby uczciwi głosowali na uczciwych, a wszystko będzie dobrze".

Spór o rodzaj ordynacji wyborczej sprowadza się do wyboru pomiędzy partyjnym przywilejem układania list wyborczych (system redystrybucji) a otwartym konkursem na posłów, czym skutkuje ordynacja większościowa z równym dla wszystkich prawem do kandydowania w okręgach jednomandatowych (wolny rynek). Kryterium rozstrzygające ten spór zawiera następujący wywód: „jeżeli ordynacja wyborcza ma służyć wyłanianiu przedstawicieli narodu do rozsądnego działania, należy uznać, że skutkowanie odpowiedzialnością wybieranych przed wyborcami jest najważniejszą miarą oceny".

Największe potęgi gospodarcze powstały dzięki odpowiedzialności władzy przed społeczeństwem

Praktykowana dotychczas ordynacja tzw. proporcjonalna wymusza odpowiedzialność posłów. Ale nie przed wyborcami, tylko przed układaczami list wyborczych. A ponieważ nie można dobrze służyć dwóm panom posiadającym różne interesy, odpowiedzialność posłów przed wyborcami jest zredukowana. Inaczej jest w przypadku ordynacji większościowej JOW. W nim kandydować może każdy, ale żeby uzyskać mandat poselski, kandydat musi zdobyć osobiste uznanie większości wyborców niewielkiego okręgu wyborczego. A dla utrzymania przewagi nad konkurentem depczącym mu po piętach musi zacieśniać więź z wyborcami przez całą kadencję. Być dostępny dla wyborców, gdy Sejm nie obraduje, i wrażliwy na ich opinie. Być przed nimi odpowiedzialnym. Tak działa wolny rynek.

Obecnie, przy nieodpowiedzialności posłów przed wyborcami, klasa polityczna zapomniała, że jej nadrzędnym powołaniem jest służenie interesom narodu. Stąd jej zdziwienie, gdy obywatele, którzy zebrali setki tysięcy podpisów, wymagają, aby ich inicjatywy były procedowane. Cechą charakterystyczną kolejnych ekip rządzących jest brak długofalowej strategii rozwoju państwa. Liczy się tylko walka z przeciwnikami politycznymi. Po wygranych wyborach każda kolejna ekipa odstępuje od dokończenia tego, co nieraz słusznie rozpoczęli poprzednicy. Obywatele zamiast służby otrzymują opresję. Przedsiębiorczość jest duszona fiskalnie i narażona na arbitralne decyzje urzędników. Skoro ich zwierzchnicy nie odpowiadają przed obywatelami, to dlaczego mieliby odpowiadać oni? Lepiej skupić się na obronie swoich interesów grupowych i zwiększaniu swojej liczebności. Urzędnicza armia wraz z rodzinami jest zapleczem wyborczym elit partyjnych – za cenę bezkarności, gwarancji zatrudnienia – zarobków znacząco przewyższających zarobki pracujących w sferze produkcyjnej. To ewenement w Europie.

Polityka nie znosi próżni. Brak bezpośredniego oparcia w społeczeństwie skłania władzę do szukania tego oparcia na zewnątrz; w krajach ościennych lub w strukturach UE. Poczucie słabości rządzących powoduje uległość i podejmowanie działań pozorowanych. Gospodarka przy niskiej produkcyjności pobudzana jest pieniądzem spekulacyjnym. Że taka kombinacja jest zabójcza, widzimy obecnie. Zagraniczne koncerny korzystają z podatkowych przywilejów, wypychają narodowe przedsiębiorstwa z rynku oraz wyprowadzają wielomiliardowe kwoty poza polski obszar gospodarczy. Nieinnowacyjna gospodarka marnuje ludzki kapitał, pozbawia pracy specjalistów wykształconych na koszt polskiego społeczeństwa i zmusza do emigracji. Tym samym wspierają gospodarki ościenne – np. Wielką Brytanię, gdzie system JOW świetnie się sprawdza. Destrukcyjne przekonanie, że od obywateli nic nie zależy, zdejmuje odpowiedzialność za dobro wspólne.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez