Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Warszawa. Marsz w 70. rocznice rzezi wolynskiej

Pojednanie pod żyrandolem

Marcin Hałaś

Wciąganie za wszelką cenę Ukrainy w struktury Unii Europejskiej wcale nie jest najważniejsze dla interesu Polski. Chodzi o imponderabilia, ale także o racje ekonomiczne

Pojednanie polsko-ukraińskie będzie tylko pustym gestem, jeżeli ogłoszone zostanie bez udziału i z pominięciem najbardziej zainteresowanych, czyli ostatnich żyjących osób spośród ocalonych z wołyńskiego „holokaustu po banderowsku" oraz ich rodzin i potomków. Nazwijmy ich umownie środowiskami kresowymi. Niestety, tej prostej zasady nie zrozumiał ani prezydent RP, ani hierarchowie episkopatu Polski. W rezultacie ci, którzy w procesie pojednania powinni być podmiotem, pozostali z gorzkim uczuciem zlekceważenia i upokorzenia. Prawdziwego pojednania nie można nakazać dekretem ani deklaracją.

Obchody 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej zaowocowały listami pasterskimi biskupów kilku Kościołów obu narodów – redagowanymi i podpisywanymi w różnych konfiguracjach. Chyba najrzadziej komentowano głos najważniejszy, czyli list rzymskokatolickiego episkopatu Ukrainy. Nie chodzi tylko o to, że jest najbardziej rozbudowany pod względem teologicznym – jako bodaj jedyny dokument kościelny wydany w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej jest właśnie listem pasterskim, a nie tylko deklaracją czy odezwą. Inaczej rozkłada też pewne akcenty. Spójrzmy najpierw na wspólną deklarację czterech biskupów katolickich obrządków rzymskiego i unickiego (greckiego), ogłoszoną w Warszawie, a podpisaną w pierwszej kolejności przez abp. Światosława Szewczuka, metropolitę kijowsko-halickiego ukraińskiego Kościoła greckokatolickiego, oraz abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Właśnie tę deklarację wybiły i nagłośniły polskie media. W jej kluczowych zdaniach możemy przeczytać: „Przypominamy słowa kard. Lubomira Huzara z 2001 r., że „niektórzy synowie i córki ukraińskiego Kościoła greckokatolickiego wyrządzali zło – niestety świadomie i dobrowolnie – swoim bliźnim z własnego narodu i z innych narodów". Jako zwierzchnik Kościoła greckokatolickiego pragnę powtórzyć te słowa dzisiaj i przeprosić Braci Polaków za zbrodnie popełnione w 1943 r. W imię prawdy uważamy, że przeproszenia i prośby o wybaczenie wymaga postawa tych Polaków, którzy wyrządzali zło Ukraińcom i odpowiadali przemocą na przemoc. Jako przewodniczący episkopatu Polski kieruję do Braci Ukraińców prośbę o wybaczenie. Do dzisiaj Polacy i Ukraińcy noszą w swojej pamięci bolesne rany i wspomnienia tragedii wołyńskiej".

Nie ma symetrii

Akcenty w liście rzymskokatolickiego episkopatu Ukrainy rozłożone zostały inaczej: „Zamordowano dziesiątki tysięcy niewinnych osób, w tym kobiet, dzieci i starców. (...) Reakcją na te zjawiska ze strony polskiej były podejmowane akcje obronne i sporadyczne akcje odwetowe, w których także zginęli niewinni Ukraińcy. Nie były to wszakże działania proporcjonalne ani pod względem liczby ofiar, ani barbarzyńskich metod. Warto dodać, iż próby położenia tamy fali eksterminacji podjął natychmiast Kościół rzymskokatolicki, interweniując u pasterzy Cerkwi greckokatolickiej, jednak bez pozytywnego skutku".

Te dwa cytaty uzmysławiają różnicę pomiędzy pojednaniem „pod żyrandolem" a pojednaniem, jakiego oczekują środowiska kresowe – na fundamencie prawdy, a nie przemilczeń, nawet jeśli akceptowane są w dobrej wierze i w szczytnym celu.

„Żyrandolowcy" preferują model pojednania, w którym obie strony stają na równoważnych pozycjach. Zarówno Ukraińcy, jak i Polacy powinni nawzajem prosić o przebaczenie, bo obie strony noszą winę oraz „bolesne rany tragedii wołyńskiej". Środowiska kresowe na pierwszy plan wysuwają podstawowe doświadczenie: nie ma symetrii win i ofiar, nie ma równouprawnienia stron, nie było wreszcie „tragedii wołyńskiej" jako wspólnego doświadczenia, tak samo jak Holokaust nie jest wspólnym doświadczeniem Żydów i Niemców. Są sprawcy (kaci) oraz ofiary. Nie ma proporcji ani pod względem liczby ofiar, ani barbarzyńskich metod działania. To smutne i paradoksalne, że tej prawdy nie wypowiedział przewodniczący episkopatu Polski, ale biskupi rzymskokatolickiego Kościoła Ukrainy, który wśród wiernych – oprócz Polaków – ma także (i to coraz więcej) Ukraińców oraz Rosjan.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?