Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Panstwo opiekuncze nie sprzyja ani wielodzietnym ani wielopokoleniowyn rodzinom

Rodzinie na ratunek

Tomasz Teluk

Jest sposób, aby zlikwidować za jednym zamachem aborcję, eutanazję, rozwody, gender, homoideologię i uratować przy tym tradycyjną rodzinę. Wystarczy znieść emerytury

Socjalne państwo dobrobytu nie tylko dużo kosztuje, ale przede wszystkim niszczy społeczeństwo od podstaw. Negatywne zmiany widać w każdym kraju, w którym zdecydowano się na budowę socjaldemokratycznego raju na ziemi. Najbardziej poraniona z tego eksperymentu wyszła tradycyjna rodzina. Zamiast taty i mamy z kilkorgiem potomstwa i wielopokoleniowymi rodami mamy dziś przeważnie do czynienia z rozbitymi związkami, samotnością i lękiem o jutro.

Wszyscyśmy z jednego pnia

Nie bez przyczyny hierarchowie Kościoła katolickiego alarmują, że Europa utraciła swoją chrześcijańską tożsamość, podcinając gałąź, której się przez wieki trzymała. Gdy dziś czyta się wielotomowe sagi norweskiej pisarki Sigrid Undset, laureatki Nagrody Nobla, opisujące losy średniowiecznych rodów z północy Europy, łza się w oku kręci. Dobrobyt rodziny zależał wyłącznie od niej samej: od liczby potomków, trafnych decyzji matrymonialnych, ale przede wszystkim od wstrzemięźliwości i wierności małżeńskiej.

Ważne było przestrzeganie prawa zwyczajowego, bo dzieci z nieprawego łoża czy będące owocem zdrady mogły nie tylko zrujnować rodzinę pod względem finansowym, lecz także zniszczyć najcenniejsze aktywa – poważanie i reputację. Wszystkie występki obyczajowe surowo karano – biskupi nakładali wówczas ciężką pokutę, np. pielgrzymkę do Ziemi Świętej.

Dziś rozwiązłość jest promowana w mediach, a alternatywne wzorce rodziny na tyle się rozpowszechniły, że aż spowszedniały. To widać, a czego nie widać? Być może w wydaniu gwiazd filmowych, polityków czy sławnych sportowców rozwód albo separacja wyglądają atrakcyjnie, jednak dla ubogich rodzin to prawdziwa tragedia nie tylko pod względem moralnym, lecz także materialnym. Gdy rodzina zostaje podzielona, traci źródło utrzymania i stabilność finansową. Wtedy zaczynają się prawdziwe kłopoty. Samotna matka z dziećmi boryka się z bezrobociem, a w konsekwencji wpada w uzależnienie od pomocy socjalnej.

Socjalne państwo dobrobytu przestało działać. Zaczęło sprzyjać sytuacjom patologicznym. Do kanonu socjologii przeszły już badania Charlesa Murraya opublikowane w książce „Bez korzeni" (1984). Ten znany naukowiec badał na zlecenie amerykańskiego rządu skuteczność polityki społecznej w latach 1950–1980. Okazało się jednak, że doszedł do dokładnie odwrotnych wniosków niż te, na jakich zależało urzędnikom. Zgodnie z prawem podaży – produkt kreuje rynek. Jeśli wprowadzimy zasiłki rodzinne dla czarnych samotnych matek, lawinowo rośnie liczba rozwodów i przybywa osób, którym przysługują świadczenia.

Jak na ironię współczesny system emerytalny, który zawdzięczamy kanclerzowi Ottonowi von Bismarckowi, powstał dzięki podszeptom niemieckich duchownych. Także socjalne niemieckie państwo dobrobytu, uznawane przez mainstream kościelnej hierarchii za szczytowe cywilizacyjne osiągnięcie ludzkości, zostało zbudowane dzięki prekursorom katolickiej nauki społecznej, takim jak Wilhelm E. von Ketteler. Czy kiedy patrzy się na owoce tego eksperymentu, rzeczywiście można jednoznacznie powiedzieć, że był on udany?

Państwo zamiast rodziny

Gdyby 100 lat temu ktoś oznajmił, że nadejdzie dzień, w którym państwo będzie płaciło ludziom za szkołę, utrzymanie na starość, szpital, mieszkanie, pogrzeb, poród, a nawet za ubranie czy jedzenie, niechybnie zostałby posądzony o niepoczytalność. Dziś kolejne pokolenia niemal każdy pojawiający się problem kwitują stwierdzeniem: powinno się tym zająć państwo. I tak się dzieje. Doszło więc do sytuacji, w której większość pensji zamiast w kieszeni pracownika ląduje w urzędzie skarbowym. Gdy żądasz, aby państwo dało ci 1000 zł, pamiętaj, że drugą ręką zabierze ci 2000 zł.

Jednak nie kwestie finansowe są tu najważniejsze. Największym dramatem jest fakt, że państwo rozszerza swoją sferę wpływów, przejmując funkcje tradycyjnie zarezerwowane w społeczeństwie wyłącznie dla rodziny. Przymusowa edukacja państwowa odbiera rodzicom naturalny autorytet i zastępuje go urzędniczym, poprawnym politycznie praniem mózgu. W wypadku pogrzebu rodzina praktycznie może być nieobecna. Efekt: w krajach skandynawskich zmarłych rodziców pali się w krematoriach, które „ekologicznie" ogrzewają osiedla. Dzieciom nie chce się nawet odebrać urny z prochami.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej