Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Wiem, kto wygra wybory!

Andrzej Urbański

Wybory prezydenckie i parlamentarne: to będzie ciekawy spektakl, kto kogo ogra – Komorowski Tuska czy też może odwrotnie

Jak wszyscy wiedzą, już za chwilę zacznie się w Polsce festiwal wyborczy. Na przystawkę my, obywatele, dostaniemy szansę, aby zadecydować, kto będzie nas reprezentował w Parlamencie Europejskim. Potem – kto zacznie rządzić nami w wymiarze samorządowym. I wreszcie dania główne – wybory prezydenckie i parlamentarne. Lub w odwrotnej kolejności, bo w kwestii daty istnieją jeszcze możliwości manipulacji. I to będzie ciekawy spektakl, kto kogo ogra – Komorowski Tuska czy też może odwrotnie. Przy obecnych sondażach Platformie może się bardziej opłacać najpierw rzucić na barykadę prezydenta, aby wykopać w społeczeństwie głęboki podział na dwie frakcje, a dopiero dzięki temu ruszyć samemu do boju.

Nad tym podziałem już pracują rządowi stratedzy. Przykład wyborów w Elblągu jest pouczający. W pierwszej turze PiS dostał bodaj 36 proc., a PO tylko 19 pkt, ale w turze drugiej udało się wyjść z tego pogromu i przegrać tylko niecałymi 3 proc. To jasny sygnał dla macherów w otoczeniu Tuska – szanse Platformy na sukces wyborczy są minimalne. Rośnie groźba, że w tym rankingu wyprzedzi ich nawet lewica, a to by oznaczało osobistą katastrofę Donalda Tuska i rozpad całej obecnej konstrukcji władzy. Tej przede wszystkim nieformalnej, sieci osobistych powiązań, gdzie wszelkie plenipotencje do rządzenia otrzymuje się bezpośrednio z rąk niepodzielnego władcy PO.

PO może się opłacać najpierw rzucić na barykadę prezydenta, a potem wykopać w społeczeństwie podział

Komorowski na pewno nie przypomina Kozietulskiego, szarże pod Samosierrą czy Rokitną to nie jego specjalność. Nie ma też ochoty robić za zająca wpuszczonego na wabia, aby cała horda ogarów się na niego rzuciła. A tak się właśnie stanie, kiedy wybory prezydenckie będą poprzedzały te parlamentarne. Wówczas bowiem cała społeczna złość i agresja na nieudolne rządy Tuska skupią się najpierw na jego osobie. Ktoś spyta – a dlaczego „bezpartyjny" prezydent nie walczył z Tuskiem o kwestie dla Polaków ważne? Dlaczego nie wetował, nie odcinał się, nie domagał się skuteczności i w ogóle zachowywał się raczej jak królik – puszysta maskotka – niż polityk, któremu rodacy powierzyli swoje nadzieje? Zrobi więc Komorowski wszystko, aby Tuskowi manipulowanie datami uniemożliwić. To będzie arcyciekawy spektakl, w którym walczyć ze sobą będą główne instytucje państwa – na cepy i argumenty wynajętych ekspertów.

Po drugiej stronie, opozycyjnej, główki też pracują. Mocny podział w wyborach to specjalność PiS. Wszelkie głosy mówiące o wyborczym sukcesie Victora Orbána właśnie do takiej strategii się odwołują. My kontra reszta świata polityki, bo tylko my wiemy, jak uleczyć polskie bolączki, i tylko my mamy dosyć woli politycznej, aby przeprowadzić konieczne zmiany. To markowy kostium PiS, w którym występuje od zawsze. I czasami z powodzeniem – wystarczy przypomnieć wyborczy dublet z 2005 r. Ale szczęściu trzeba umieć pomóc. Aby PiS narzucił swoją wolę w wyborczych podziałach, musi się odwołać do tego, co Polaków dziś najbardziej obchodzi, martwi, burzy spokój i co zostanie przez nich zaakceptowane. Dziś dwie takie kwestie wydają się bezdyskusyjne.

Pierwsza to referendum w sprawie nieprzyjmowania euro. Sondaże mówią wiele – dziś kryzys w eurolandzie kojarzy się nam z „czarną zarazą", która dziesiątkuje społeczeństwa na południu Europy. W ciągu ostatniego roku Tusk w sprawie euro zmienił opinię 56 razy. Miota się jak tancerka go-go na rurze. Najpierw wspierał Sikorskiego, kiedy ten bredził o Stanach Zjednoczonych Europy, a teraz na samą myśl o tym premier oblewa się potem i rzęzi ze zgrozy. Tusk obiecywał na europejskich salonach, że Polska o euro marzy bardziej niż o seksie z najbardziej atrakcyjną celebrytką, a teraz na widok banknotu z napisem „euro" zmyka jak diabeł przed święconą wodą. Wytknęli mu to już nawet jego przyjaciele Niemcy, robiąc wielkie oczy, jak zmienną kobietą jest polski premier. Wreszcie dostrzegli, że to spec od przebieranek i innych podobnych gier erotycznych. Gdyby więc PiS do wyborów europejskich dorzucił referendum w tej sprawie, wygraną ma w kieszeni. Bezapelacyjną i jednoznaczną. A po drugiej stronie barykady uciekające w popłochu szeregi PO, lewicy i Europy Plus z Aleksandrem Kwaśniewskim i wszystkimi polskimi zaangażowanymi celebrytami. Czyli jedno pacnięcie, a much bez liku.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy