Najnowsza interwencja Uważam Rze

Chora służba zdrowia

Szanowna Redakcjo. O polskiej chorej służbie zdrowia napisano już setki stron, przeprowadzono milion analiz, wywiadów z ekspertami itd.

Trudno polemizować z tezami, że jest źle, że brakuje pieniędzy, że mało efektywnie zarządza się tym i owym. Chciałem i ja opisać swoją przygodę i doświadczenie z naszą służbą zdrowia.

Z usług lekarzy, szczególnie państwowych, korzystam niezwykle rzadko. Sytuacja zmusiła mnie jednak do tego, żebym pojawił się w szpitalu, i to na ostrym dyżurze – mianowicie złamałem nogę. Mieszkam w jednej z podwarszawskich miejscowości, więc szpital wołomiński był tym najbliższym. Na ostrym dyżurze spędziłem dobrych kilka godzin, zanim doczekałem się wizyty u lekarza chirurga, który wypisał mi skierowanie na rtg. Tylko tyle. Potem musiałem udać się (wózek dla chorych jest produktem wręcz unikatowym) na piętro, by wykonać ów rentgen. Potem z rentgenem ponownie do kolejki, do lekarza chirurga na ostrym dyżurze. I tak po blisko czterech godzinach miałem gips. Dostałem jednocześnie skierowanie na konsultacje do poradni ortopedycznej. Konsultacja miała być wykonana w ciągu siedmiu dni.

Następnego dnia moja żona wybrała się więc wcześnie rano, by zapisać mnie do rzeczonego specjalisty. I tu zaczęła się prawdziwa zabawa. O zapisach telefonicznych oczywiście można zapomnieć – ciągle zajęta linia. Rejestracja ogólna czynna jest od 7.35, przy czym panie, które są tam zatrudnione, o tej godzinie dopiero są łaskawe logować się do systemu – zajmuje to ok. 4–5 minut. Kiedy moja żona podeszła w końcu do okienka z prośbą o zapis mojej osoby do lekarza ortopedy w ciągu siedmiu dni, usłyszała, że zapisów na ten tydzień już nie ma, bo limit został wyczerpany. A tak w ogóle to należało się zgłosić do zapisów trzy tygodnie temu. Na nic zdały się tłumaczenia, że nogę złamałem wczoraj.

Trudno nie odnieść wrażenia, że moja przygoda byłaby doskonałą inspiracją do filmu Barei, nieprawdaż? Dodam także, że osoby, które chcą dostać się do poradni okulistycznej, muszą pobrać dodatkowy numerek, by móc zapisać się do właściwej kolejki. Oczywiście nie ma na ten temat stosownej informacji. Kolejni zainteresowani dowiadują się o tym już po odstaniu w kolejce, by zostać odesłanym z kwitkiem, a raczej po kwitek. Grunt to powtarzanie sobie w myśli słów naszego premiera: Polacy, więcej optymizmu!

M. Siekierzyn

Do i od redakcji: redakcja@uwazamrze.pl

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?