Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Policjant kontra prawo

Marcin Hałaś

Prawo to my, ale równocześnie my jesteśmy ponad prawem – ta zasada ciągle przyświeca funkcjonariuszom policji

Podczas urlopu nad morzem poznałem policjanta. Poznałem go w sytuacji towarzyskiej – ja wiedziałem, jaki on wykonuje zawód, on dla odmiany nie wiedział, że ja jestem dziennikarzem (co po raz kolejny potwierdza tezę, że w Polsce dziennikarze zazwyczaj mają więcej informacji niż gliniarze). Opowiadał w towarzystwie o swojej podróży nad Bałtyk z Katowic via Łódź. Główną osią jego narracji było narzekanie, że chyba dał się „klapnąć" fotoradarowi. O wiele ciekawsze wydają się jednak wątki poboczne. Po pierwsze – na wstępie dziarsko oświadczył, że „przepisy są po to, żeby je łamać". Po drugie – dywagując o fotoradarach, opowiedział, jak kiedyś przejechał pół Polski ze zdjętą przednią tablicą rejestracyjną. Złapał go dopiero patrol z „szuszarką", więc wstawił im bajer, że blacha odpadła albo ktoś ją ukradł. Gdy funkcjonariusze drogówki zaczęli mu wyjaśniać, gdzie powinien to zgłosić bezzwłocznie, rzekł w końcu: spokojnie, tablica jest w bagażniku. Jak mogłem się domyślić, mandatu nie zapłacił, bo pracuje w „firmie". Narzekał wszak – to po trzecie – że tylko w wypadku mandatu z fotoradaru niczego nie można załatwić, bo wszystkim kieruje automat.

Nie chcę iść w publicystyczne domniemania, jakie jeszcze przepisy są zdaniem tegoż funkcjonariusza po to, żeby je łamać. I do jakiego punktu to działa? Skoro normalne jest łamanie zasad kodeksu ruchu drogowego, to czy za dopuszczalny można uznać też jakiś mały „dil"? Albo przymknięcie oka na takowy, jeśli na przykład robi go znajomy lub kumpel?

Ważniejsze są zasady. Prawie ćwierć wieku po odzyskaniu suwerenności państwo polskie wciąż nie dorobiło się funkcjonariuszy służb mundurowych, dla których podstawą, najwyższą i nienaruszalną wartością jest szacunek dla prawa – każdego i w każdej sytuacji. Zamiast takiej propaństwowej mentalności (a także odpowiedzialności i czegoś, co kiedyś górnolotnie nazywano honorem munduru) wciąż mamy do czynienia z zasadą jakby żywcem wywiedzioną ze służb peer-

elowskich: prawo to my, ale równocześnie my jesteśmy ponad prawem. Nie chciałbym w tym miejscu po raz kolejny jeździć po policji. Wszak na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą. Niemniej smutną prawdą pozostaje fakt, że w ostatnim ćwierćwieczu kształtowania morale policjantów zaniedbano tak samo jak finansowania tej formacji w zakresie odpowiadającym potrzebom naszego bezpieczeństwa. Któż zresztą miał prowadzić w policji tzw. pracę wychowawczą? Generał Marzec czy naczelnik od „macie, k..., wyrabiać normę mandatów"?

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?