Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Zloty skarb wydobyty z wraku XVIII-wiecznego statku, ktory zatonal w poblizu Montevideo w Urugwaju

Na tropie Eldorado

Paweł Łepkowski

Polska nie jest rajem dla poszukiwaczy skarbów. Tymczasem w niektórych rejonach świata można na tym nieźle zarobić

Poszukiwanie skarbów to przygoda i zajęcie dla pasjonatów, których mierzi rutyna i nuda zwykłej pracy. W sprzyjających warunkach może się stać sposobem na zarabianie godziwych pieniędzy. W Polsce jest to bardzo trudne, ale jest kilka miejsc na naszej planecie, gdzie lokalne prawo jest bardziej przyjazne dla archeologów amatorów. Przykładem takiego miejsca jest Baliwat Jersey – wyspa stanowiąca terytorium zależne Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej – gdzie w czerwcu zeszłego roku dwóch poszukiwaczy odkryło skarb wart 10 mln funtów.

Rega Meada i Richarda Milesa trudno nazwać poszukiwaczami amatorami. Chociaż obaj panowie nie mają wykształcenia historycznego, przez ostatnie 30 lat, jak nikt inny, poznali historię wyspy i stali się w tej dziedzinie prawdziwymi ekspertami. Od bardzo dawna intrygowała ich legenda o skarbie, który ponoć miał zostać ukryty w tej okolicy. Kiedy w latach 70. XX w. pewien rolnik znalazł na polu we wschodniej części wyspy kilka srebrnych monet z I w. n.e., byli pewni, że w legendzie jest ziarno prawdy. Mead i Miles poświęcili dużą część życia na dokładne zbadanie okolicy. Mieszkańcy wyspy podzielili się na dwa obozy, jedni podziwiali wytrwałych poszukiwaczy, inni ich wyśmiewali. Eksploratorzy byli nieraz bliscy załamania nerwowego i poddania się. Na początku 2012 r. los nagrodził ich cierpliwość. Znaleźli 60 celtyckich monet. Już to odkrycie można było uznać za poszukiwany skarb. Oni jednak się nie poddali i sześć miesięcy później odnaleźli ważącą 750 kg bryłę składającą się z 50 tys. monet zbitych z biżuterią rzymską.

Ich odkrycie jest drugim co do wielkości skarbem znalezionym kiedykolwiek na terytorium Wielkiej Brytanii. Dwa lata wcześniej niedaleko Somerset znaleziono aż 52 tys. rzymskich monet. Mimo że prawo wyspy Jersey nie określa jasno, kto jest właścicielem takiego skarbu, można przypuszczać, że skarb wykupią muzea, a znalazcy będą mogli spędzić resztę życia w luksusie.

Skarby na dnie Bałtyku

Zazwyczaj poszukiwacze skarbów rozpoczynają swoją przygodę od zakupu podstawowego sprzętu archeologicznego, czyli wykrywacza metali i saperki. Na rynku mamy do wyboru bardzo szeroki asortyment tego typu produktów, od urządzeń hobbystycznych po sprzęt w pełni profesjonalny. Służą one nie tylko do poszukiwania metali w ziemi, ale także do ich detekcji i separacji.

W większości przypadków domorośli poszukiwacze kupują najtańsze urządzenia typu coin finder (poszukiwacz monet) i zniechęceni pierwszymi niepowodzeniami odstawiają sprzęt do szafy. Tymczasem jeśli chcemy zająć się tego rodzaju działalnością na poważnie i czerpać z tego zyski, niezbędny będzie profesjonalny biznesplan. Podstawą takiej kalkulacji kosztów i przewidywanych zysków musi być wiedza historyczna na temat regionu, na obszarze którego będziemy prowadzić poszukiwania. Dopiero wtedy możemy określić prawdopodobieństwo znalezienia przedmiotów z określonego okresu historycznego.

W Polsce najwięcej osób uprawia indywidualne poszukiwanie skarbów na bałtyckich plażach. Poszukiwacze nie wybierają zaplanowanych tras, ale idą jak popadnie wzdłuż brzegu morza. Najczęściej znajdują jedynie współczesne monety lub tanią biżuterię zgubioną przez nieuważnych plażowiczów. Na dużo większe zyski mogą liczyć profesjonalni poszukiwacze.

Przykładem jest zeszłoroczny sukces międzynarodowego zespołu pod kierownictwem szwedzkiego eksploratora Richarda Lundgrena. Po 20 latach żmudnych poszukiwań, dziesiątkach godzin spędzonych w archiwach i setkach godzin penetracji dna morskiego odnaleźli wypełniony monetami wartymi miliony euro największy okręt, jaki pływał po morzach świata w XVI wieku – szwedzki galeon „Mars". Okręt o wyporności 1800 ton zatonął w maju 1563 r., prawdopodobnie w wyniku przypadkowego wybuchu w prochowni. Przez 450 lat okręt czekał na odkrywców na głębokości 73 metrów niedaleko szwedzkiej wyspy Olandia. Jego odkrycie było tak wielkim wydarzeniem w historii Szwecji, że nurków odwiedził sam król Karol XVI Gustaw, który łamiąc oficjalny protokół dworski, podpisał się na skrzynce, do której wkładano odnalezione monety. Dotychczas wydobyto jedynie jedną trzecią zawartości ładowni statku. We wraku galeonu nadal znajdują się 4 tys. starych monet. To wielki skarb, który może skusić niejednego złodzieja. Dlatego precyzyjna lokalizacja obiektu jest utrzymywana w tajemnicy.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO