Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Nie jestem czarnym ludem

Rafał Kotomski

Wywiad z Lechosławem Gawrońskim, przedsiębiorcą i właścicielem kamienicy w Poznaniu

Polska usłyszała o panu przy okazji kamienicy w Poznaniu i działalności tak zwanych czyścicieli, którzy nękali lokatorów. Dla człowieka biznesu to chyba kiepski powód do dumy?

Wydaje się, że to żaden powód do dumy. Ale cała sprawa nie jest tak jednowymiarowa i prosta, jak przedstawiały ją publikacje „Gazety Wyborczej" i mówili o niej przedstawiciele środowiska poznańskich anarchistów.

Chyba pan jednak nie zaprzeczy, że mieliśmy do czynienia z zalewaniem mieszkań lokatorów, odcinaniem prądu, groźbami wobec ludzi? Przecież osoby, które działały w pańskim imieniu – jako właściciela kamienicy w poznańskiej dzielnicy Grunwald – mają dziś prokuratorskie zarzuty.

I z tego, co wiem, przed sądem po kolei są z tych zarzutów oczyszczani. Zresztą nie przesądzajmy o ich ewentualnej winie, bo sprawa wciąż się toczy. Natomiast zdecydowanie nie zgadzam się z takim czarno-białym podziałem na dobrych i pokrzywdzonych lokatorów oraz złych właścicieli, którzy z chciwości starają się usunąć ludzi z zajmowanych mieszkań. Kontekst całego konfliktu o moją kamienicę jest o wiele szerszy i bardziej skomplikowany. Obraz stworzony przez media postrzegam jako przyzwolenie na tabloidyzację. A w takiej sytuacji prosty podział na dobrych i złych to jest to.

Jaką sytuację zastał pan po kupieniu kamienicy przy ulicy Stolarskiej w Poznaniu?

To jest dom położony w bardzo atrakcyjnym miejscu, w pobliżu Międzynarodowych Targów Poznańskich. Tą branżą wcześniej się nie zajmowałem, szukałem możliwości ulokowania zaoszczędzonych pieniędzy. Nigdy nie traktowałem decyzji o zakupie kamienicy inaczej niż biznesowo, jako inwestycji. Razem ze wspólnikiem postanowiliśmy, że dom zostanie wyremontowany, a lokatorzy niepłacący czynszu wyprowadzeni do lokali socjalnych. Zamierzałem po prostu zarabiać na wynajmie i nie widzę w takiej motywacji niczego zdrożnego.

W czasie konfliktu na jednym z wywieszonych transparentów pojawiło się hasło „Lokator to nie towar". Może pan tak właśnie traktował ludzi?

W żadnym wypadku. I w ogóle nie uznaję jakiegoś ogólnego pojęcia „lokatorzy". Dla mnie każdy z mieszkańców to pojedyncza, indywidualna osoba.

Do administrowania budynkiem zdecydował się pan jednak wynająć firmę o tajemniczej nazwie Fabryka Mieszkań i Ziemi. Dzisiaj nie tylko poznaniakom kojarzy się ona z brutalnym traktowaniem ludzi mieszkających w kamienicy. Nie żałuje pan tej decyzji?

W chwili zlecenia poznaliśmy rekomendacje tej firmy. Miała prowadzić bieżące naprawy w budynku, zarządzać nim i doprowadzić do wypowiedzenia umów lokatorom, którzy nie płacą czynszu. Panowie z tej firmy zajmowali się już wcześniej kilkoma kamienicami w centrum Poznania. Dwie z nich widziałem i z tego, co wiem, wszystko było tam w porządku. Nie było żadnych przesłanek ku temu, by spodziewać się jakichś kłopotów. Zresztą proszę zauważyć, że połowę kamienicy kupiłem na siebie, działając przy otwartej kurtynie. A zatem nie było żadnych ukrytych intencji czy traktowania ludzi jak towaru, co mi później niesłusznie zarzucano.

Ale człowiek interesu, kiedy kupuje kamienicę z lokatorami, musi się chyba liczyć z kłopotami? Przecież zazwyczaj są tacy, którzy nie płacą. To z daleka pachnie konfliktem...

Oczywiście wiedziałem, że w kamienicy część ludzi nie płaci czynszu. Mało tego, później okazało się, że sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Jedna z lokatorek zajmuje lokal socjalny o powierzchni 120 mkw., uzyskany w latach 80. ubiegłego wieku. Od tego czasu część mieszkania jest wynajmowana gościom targowym i studentom. Bezprawnie, ale w tym wypadku to sposób na życie i utrzymanie. Jest też rodzina zajmująca prawie 300 mkw., przyznanych jeszcze przez miasto. Dwa lokale są przez cały czas wynajmowane gościom Targów Poznańskich. Oferta wynajmu jest nawet reklamowana w internecie! A dodatkowo ci lokatorzy mają dom pod Poznaniem. Kolejnemu lokatorowi umowę najmu miasto wypowiedziało jeszcze w 2011 r. Dzisiaj to dziki mieszkaniec, który oczywiście nie płaci też czynszu nowym właścicielom kamienicy. Jego dług to 20 tys. zł, a jeszcze żąda od nas ponad trzy razy tyle odszkodowania!

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy