Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Kibice z szalikami w dloniach przezywaja namiastke wspolnoty

Zasoby ludzkie i konsumpcja

Piotr Ikonowicz, Janusz Korwin-Mikke

Od lewego: Piotr Ikonowicz

Od czasu PRL gwałtownie spadła liczba imprez towarzyskich. Ludzie przestali chodzić do knajp. Nie istnieje już instytucja dancingów, na których spawacz z suwnicową wywijali do rana „Kapitańskie tango". Premiery teatralne nie poruszają już opinii publicznej, nie ma na co iść do kina, a recenzje filmowe są już tylko formą kryptoreklamy. Społeczeństwo umiera, bo zanikają więzi międzyludzkie i kultura będąca platformą komunikacji, która pozwalała rozmawiać o czymś innym niż zakupy, kredyty, gadżety i kłopoty finansowe. Sprowadzono nas do roli zasobów ludzkich i konsumentów, bezrefleksyjnej, zatomizowanej masy coraz bardziej nieszczęśliwych i wyalienowanych jednostek, które w sieci internetowej wylewają swoje żale, zastępując prawdziwe więzi międzyludzkie wirtualnymi. Wciąż z nadzieją wyczekuję, że „ersatz, cholera, nie życie" wywoła bunt młodego pokolenia.

Zamiast buntu jest masowa emigracja. Oraz emigracja wewnętrzna, w świat internetu i gier komputerowych. Jedyne ważne premiery to teraz premiery nowych gier pozwalających młodym zapomnieć, że w prawdziwym świecie nie czeka ich nic poza bezrobociem albo – w najlepszym wypadku – włożeniem na szyję korporacyjnej smyczy i stawaniem do wyścigu szczurów. Mam wrażenie, że konformizm młodzieży bierze się z braku punktu odniesienia, z przekonania, że inny świat, w którym ludzie są razem i walczą o coś poza przetrwaniem, nie istnieje i istnieć nie może.

Każde dążenie pozostaje dążeniem indywidualnym, a więc z definicji egoistycznym. Samotność boli, ale zagłuszyć ją można tylko kasą i konsumpcją. Część osiąga sukces i kupuje sobie volvo w leasingu operacyjnym, większość głuszy się tanim piwem i głośną, rytmiczną muzą pozbawioną linii melodycznej. Na tym szarym, smętnym tle wyróżniają się kibice. Z szalikami w dłoniach i pieśnią na ustach przeżywają namiastkę wspólnoty. Jako niekibic poszedłem z dziećmi do kina. Wyszliśmy po 15 minutach. Dawali kreskówkę pod jakże aktualnym tytułem: „Sklep dla samobójców".

Nie polecam.

Do prawego: Janusz Korwin-Mikke

NBP podał – ku zachwytowi polityków – że „II kwartał 2013 r. był pierwszym w historii III RP, w którym firmy sprzedały za granicę więcej towarów, niż sprowadziły do Polski". Przyjrzyjmy się bliżej tej wiadomości.

1) Co to znaczy „więcej towarów"? Więcej prosiaków niż samochodów? Nie, wpłynęło więcej pieniędzy za towary sprzedane niż za kupione.

Co może wynikać ze zmian cen towarów przy całkiem takim samym eksporcie/imporcie. Wtedy, oczywiście, jest się z czego cieszyć. Ale żadna nasza zasługa. 2) Mogło to być efektem zbiednienia: kupujemy mniej perfum, a sklepy ze „śmiesznymi rzeczami" to już w ogóle z Polski zniknęły. Nie stać nas na zabawę. Nie ma się z czego cieszyć.

3) Może jednak Polacy postanowili, zamiast kupować perfumy, odkładać na „czarną godzinę"? Albo inwestować, np. w naukę chińskiego? To jest się z czego cieszyć. 4) Tak naprawdę to import jest zawsze dokładnie równy eksportowi: wysyłamy węgiel za milion dolarów – w zamian dostajemy złoto warte milion dolarów lub po prostu papier z nadrukiem „milion dolarów". Warto o tym pamiętać. Na przykład rurociągiem w jedną stronę płynie ropa – a w drugą strumień dolarów... Jest się jednak z czego cieszyć: złoto albo dolary łatwiej w razie czego upłynnić niż np. węgiel. 5) Wszelako węgiel może zdrożeć – a złoto stanieć, natomiast dolary dodrukowują... Cholera wie... 6) Jednak złoto importujemy nie po to, by porobić z niego koronki, a dolary nie po to, by tapetować nimi ściany: po to bierzemy dolary, by je później wydać. Na dłuższą metę eksport jest zawsze równy importowi... 7) Eksportujemy jednak również pracę. Pracy nie można magazynować. Taki eksport przy bezrobociu powyżej 1 proc. zawsze cieszy.

8) Celem gospodarki jest, byśmy mieli w Polsce jak najwięcej towarów, a nie jak najmniej. Celem handlu jest import, a nie eksport! Eksport jest tylko po to, by mieć pieniądze na import. Nie po to wywozimy węgiel, by się go pozbyć z Polski, tylko po to, by w zamian, prędzej czy później, kupić np. telewizory. O rozwoju i bogactwie kraju świadczy import, nie eksport!

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość