Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Panstwo regularnie wyjmuje z naszych kieszeni ogromne sumy, bo wywolywana przez nie inflacja stanowi najpewniejsze zrodlo dochodu

Kłamstwo inflacyjne

Jakub Wozinski

GUS podał, że w czerwcu odnotowano najniższy poziom inflacji w historii III RP (0,2 proc.). Brzmi pięknie, ale to nieprawda

Podstawowy problem z danymi podawanymi przez Główny Urząd Statystyczny polega na tym, że wcale nie dotyczą one inflacji. Polska jest jednym z niewielu krajów w tej części Europy, w których wciąż panuje mylny zwyczaj nazywania inflacją tzw. indeksu cen konsumenckich. Fachowcy już od wielu lat zwracają uwagę, że wskaźniki podawane przez polski GUS i jego odpowiedniki w innych krajach świata powinny się nazywać CPI (ang. consumer price index). Zauważmy jednak, że gdyby państwo posługiwało się fachowym terminem „indeks cen konsumenckich", ludzie mogliby zacząć pytać o inflację. A wtedy państwo musiałoby przyznać, że nie ma zielonego pojęcia, jaki jest jej realny poziom.

Elastyczny wskaźnik

Jak każdy indeks, CPI ma to do siebie, że „wciąga" się na niego (lub „wyciąga") rozmaite dobra konsumpcyjne, wedle uznania władzy. Każde państwo ustala też indeks wedle własnego pomysłu (nie ma chyba na świecie dwóch identycznych indeksów), lecz regułą jest, że znajdują się na nim przedmioty powszechnego użytku. Do inflacyjnego „koszyka" (jak powszechnie nazywa się indeks) państwowi urzędnicy wrzucają rozmaite artykuły, np. chleb, papierosy, wódkę, laptopy, samochody, wakacje w Tunezji itd. Zawartość koszyka nie jest nigdy stała i może się w nim pojawić lub zostać z niego wyrzucona dosłownie każda rzecz. Wszystkie te zabiegi służą temu, by przekonać społeczeństwo, że ceny rosną tylko nieznacznie, a wszystko znajduje się pod czujną opieką państwa.

Ludzie kupują nie tylko to, co władza umieszcza w koszyku, lecz tysiące innych rzeczy. Dlatego jedyny rzetelny indeks cen powinien obejmować wszystkie towary i usługi bez wyjątku. Na ten zarzut państwo i jego eksperci odpowiadają automatycznie, że jest to niemożliwe do przeprowadzenia ze względów technicznych, a ceny najczęściej konsumowanych dóbr i usług stanowią statystyczne odbicie wzrostu cen wszystkich produktów.

To nieprawda. Do obliczenia wysokości inflacji nie jest potrzebna statystyka, lecz prosty rachunek oraz... standard złota. Jeszcze kilka dekad temu dokonanie tego nie było aż tak trudne, gdyż świat posługiwał się standardem pieniądza złotego. Każdemu banknotowi emitowanemu przez bank centralny odpowiadała pewna ściśle ustalona ilość złota. Inflację można było wówczas stwierdzić przede wszystkim na podstawie wzrostu liczby banknotów w obiegu, o ile oczywiście państwo zechciało się podzielić tą informacją ze społeczeństwem.

Drugim, o wiele istotniejszym czynnikiem wpływającym na inflację była i jest działalność licencjonowanych przez państwo banków. Dzięki ustalonemu przez państwo prawu mogą one zachowywać niezwykle skromną rezerwę środków, np. 2,5 proc. Oznacza to, że z każdych powierzonych sobie 100 zł banki muszą zachować u siebie tylko 2,5 zł, a pozostałe 97,5 zł udzielić innym w formie kredytów. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych stopa rezerw obowiązkowych wynosi tylko 0,25 proc.! Dlatego też banki wykazują się dziś niezwykłą gorliwością w dziedzinie pozyskania od nas choćby złotówki depozytu (np. jako lokaty terminowej lub zwykłego konta oszczędnościowego), gdyż z każdej złotówki mogą w świetle prawa wyczarować dla siebie pieniądze.

Wracając do metody obliczania inflacji, w okresie standardu złota i funkcjonowania banków centralnych można było tego dokonać przez zsumowanie procentowego wzrostu liczby banknotów bez pokrycia w złocie oraz procentowego wzrostu pieniędzy pochodzącego z udzielonych przez banki kredytów. Dokonanie tego rachunku nie było wówczas proste ze względu na tajność niektórych danych, lecz na pewno było możliwe.

Złota kotwica

Niestety, obecna sytuacja nie pozwala na zbyt precyzyjne operacje matematyczne. Od kiedy w latach 70. świat odszedł od standardu złota, liczba banknotów nie jest już „zakotwiczona" w złocie, lecz bywa dodrukowywana wedle uznania rządzących. Natomiast pełne dane o udzielonych pożyczkach (i depozytach) nie są najczęściej w ogóle ujawniane. W rezultacie prawdziwą skalę inflacji możemy dziś jedynie zgadywać, choć mamy nieustannie do czynienia z wieloma symptomami świadczącymi o tym, że jest ona niezwykle wysoka.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość