Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Gigantyczne kolejki w dniu otwarcia Supersamu ? pierwszego sklepu samoobslugowego w Warszawie (5.06.1962 r.)

Życie zastępcze

Wiesław Kot

Wspominamy, jak to się w Polsce Ludowej żyło na styku rynek – obywatel. Że też myśmy to wszystko przetrwali… Istny cud!

Za Bolesława Bieruta panował stały brak wszystkiego. A skoro tak, to ruszała produkcja własna. Raporty MO podawały, iż w 80 proc. bieszczadzkich wiosek nie ma ani jednego obejścia, w którym nie pędzono by bimbru. Plakat rozwieszany w remizach pokazywał damską rączkę w geście odmowy: „Z pijanym nie tańczę". Ktoś dopisał: „Trzeźwy nie poprosi".

Kapusta zamiast cytryn

Gazety zalecały przedłużać żywotność wszystkiego, co się ma – jak długo się da. „Przyjaciółka" radziła, jak zastąpić pastę do zębów: „Płukać usta ciepłą wodą z dodatkiem soli i czyścić zęby drobno sproszkowaną kredą". Inna z gazet instruowała: „Kalkę mocno już zużytą można łatwo odnowić. Trzeba ją położyć jednym rogiem na brzegu stołu. Potem wziąć zapaloną zapałkę i lekko podgrzewać kalkę od spodu. Pod wpływem ciepła kalkująca powierzchnia „rozlewa się", pokrywając wytarte miejsca i kalka jest jak nowa". Zamiast rodzynek radzono stosować suszony agrest. Spleśniałą kiełbasę też dawało się uratować: „Trzeba rozrobić trochę kuchennej soli z wodą, wytrzeć nią skórkę do czysta, wysuszyć w bibule i posmarować tłuszczem". Nieco później Gomułka powtarzał, że „kiszona kapusta ma tyle samo witamin, co cytryny". Pytanie, czy kiszoną kapustę da się wcisnąć do herbaty? Zmorą były ciasne mieszkanka (maksimum 35 metrów kwadratowych), więc czytelniczka „Przekroju" proponowała zlikwidować „bezsensowne ścianki działowe". „Każdej kobiecie będzie wygodniej mieć kuchnię i jeden duży pokój, w którym może mieszkać co najmniej cztery czy pięć osób".

Największym sukcesem eksportowym polskiej motoryzacji okazał się dostawczak żuk

Motoryzacja raczkowała. Silnik pierwszego polskiego samochodzika „mikrus" wyprodukowano w Mielcu, opierając jego budowę na... pompie strażackiej. Jedyna w Polsce giełda samochodowa funkcjonowała pod Pałacem Kultury i gromadziła w sobotnie ranki 15–20 pojazdów. Kiedy pod koniec dekady przystąpiono do produkcji syrenki (obudowa tablicy rozdzielczej z drewna), karoserię wyklepywano młotkami blacharskimi. Warszawa – samochód dla ludzi pracy – była wierną kopią radzieckiego wozu GAZ M-20, a ten był wierną kopią samochodu produkowanego przez Forda w Detroit. Zmorą kierowców było bydło pędzone szosą. Prasa ostrzegała nieustannie: „Jeżeli możesz przewidzieć zachowanie psa czy kozy, to nigdy nie wiesz, co zrobi krowa, baran czy cielę".

W tej trudnej sytuacji znany wówczas ekonomista Oscar Lange miał – wedle obiegowego dowcipu – poradzić rządowi, jak podnieść wartość złotówki: wywiercić w monecie jednozłotowej dwie dziurki i sprzedawać jako guziki po złoty pięćdziesiąt. Poza tym jednak inicjatywa prywatna się broniła. Na warszawskim Bazarze Różyckiego zawsze można było dostać „Trędowatą"... przepisywaną ręcznie.

Klub Członków Oczekujących

Gomułka przyniósł ze sobą „małą stabilizację". To znaczy – za dolary z eksportu (węgiel, surowce, żywność) kupowaliśmy zboże, którego wciąż brakowało. A tymczasem Chruszczow podczas wizyt w PGR Manieczki (pod Poznaniem) nieodmiennie zachwycał się polską kukurydzą. Kiedy rząd podniósł w 1967 r. ceny mięsa (co oznaczało falę inflacyjną), dolar na czarnym rynku poszybował do niebotycznej wartości 125 zł.

Mięso próbowano zastąpić serem. Co z tego, skoro w Bydgoszczy inspekcja sanitarna zamknęła tamtejszy sklep mleczarski z powodu nieświeżego sera. Okazało się, że był to sprowadzany z Francji luksusowy roquefort o subtelnym nalocie pleśni. Przy tym co Gwiazdkę prasa przestrzegała przed zgubnymi skutkami obżarstwa. Niektórym się w głowach przewracało. Wpis do książki życzeń i zażaleń w jednym z lokali Białegostoku: „Umakaronienie rosołu było zbyt wysokie".

Ponieważ na mieszkanie spółdzielcze czekało się latami (w Zakopanem rekordowe 123 lata!), w Łodzi zorganizowano Klub Członków Oczekujących, którym oczekiwanie umilali, na koszt spółdzielni, koncertujący artyści. Budowano jak najciaśniej. Gdański 11-piętrowy falowiec liczył sobie 700 metrów. Jednocześnie w Rzeszowie kosztem setek tysięcy złotych wzniesiono „najnowocześniejszą w Polsce izbę wytrzeźwień". Klient następnego dnia oprócz słonego rachunku otrzymywał taśmę magnetofonową z nagraniem własnego bełkotu.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?