Najnowsza interwencja Uważam Rze

Solo tu, solo tam

Grzegorz Benda

Włoska piosenka także i w Polsce święciła kiedyś triumfy. Ostatnio przypominamy sobie o niej tylko w czasie wakacji

Na przełomie lat 60. i 70. w Polskim Radiu wielką popularnością cieszyła się cotygodniowa audycja Krystiana Brodackiego „Piosenki z Włoskiego Buta". „Tornero" grupy I Santo California, „Che sara" José Feliciano, „Acapulco" Ricchi e Poveri, „Azzurro" w wykonaniu nazywanego cokolwiek na wyrost „włoskim Presleyem" Adriano Celentano czy „Solo Tu" (Tylko ty) zespołu Matia Bazar królowały na dyskotekach i parkietach tanecznych ośrodków wczasowych całego Peerelu.

Włoskie gwiazdy bardzo często odwiedzały Polskę – solo tu, solo tam. Jedną z tych, która cieszyła się u nas chyba nawet większą popularnością niż we własnej ojczyźnie, był Drupi. Ale początki miał niełatwe. W 1973 r. na festiwalu w San Remo (w tym roku przypomnieliśmy sobie o tej tak znaczącej kiedyś imprezie dopiero przy okazji emisji serialu o Annie German) wśród 32 biorących udział w zmaganiach konkursowych wykonawców znalazł się na miejscu 32. właśnie, czyli ostatnim. Piosenka „Vado via" przepadła z kretesem w oczach (i uszach) jurorów, ale... natychmiast kupiło ją wydawnictwo Ricordi. Singel trafił do sklepów i na playlisty Radia Monte Carlo oraz Europe 1. Latem płyta wydana przez francuski oddział RCA Victor osiągnęła imponujący wtedy nakład 200 tys. egzemplarzy. Drupi stawał się popularny wszędzie, poza... Włochami. Tam nadal rządziły zramolałe układy i pachnące naftaliną gusta, ale na szczęście odchodziło to do lamusa. Dwa lata później fachowy włoski miesięcznik „Musica e Dischi" wybrał Drupiego na piosenkarza roku. Jego kolejne piosenki stawały się co roku wielkimi przebojami: „Piccola a fragile" (1975), „Due" (1976), „Come va" (1977), „Provincia" (1978), „Buona notte" (1979) czy „Sera" (1980). W 1977 r. zawitał z koncertami do Bratysławy. Rok później był już i naszym gościem, i gwiazdą Festiwalu Interwizji w Sopocie, gdzie prezentował swój wielki przebój „Sereno é".

Drupi to oczywiście pseudonim artystyczny. Naprawdę nazywa się Giampierro Albertelli. Urodził się w Pavii, małym miasteczku koło Mediolanu, i wyuczył tam zawodu... hydraulika. Ze swym szorstkim, zachrypniętym głosem nie był przedstawicielem tradycyjnego włoskiego belcanto, a długie włosy, których nie ściął do dziś, też nie uchylały mu drzwi na salony muzyczne. Niewiele zmienił się przez tych 40 lat. Nadal dobroduszny, nadal uśmiechnięty, nadal kochający śpiew i publiczność. Jego kolejna płyta to już 19. album w jego przebogatym dorobku. „Ho sbagliato secolo" (Pomyliłem epoki?!). Czyżby uważał, że nie są to czasy dla niego i dla jego muzyki? Bo ta niewiele się przecież zmieniła.

Nową płytę, jakby na przekór, otwiera piosenka Drupiego i Valentino Negri zatytułowana „L'ultimo tango" (Ostatnie tango). Burzliwa włoska miłość. Ona – kiedyś potrafiła być delikatna, ale innym razem okrutna, wykorzystała go i zraniła. On – nie rozumie, czemu ona nie potrzebuje go już tak bardzo jak on jej. Musi to zakończyć, ale chce, by tej nocy zatańczyła z nim jeszcze ten jeden jedyny raz to ostatnie tango. By tańczyła tylko z nim, tylko dla niego. I żeby na czas tego tanga zatrzymał się czas... Na płycie znalazło się 11 nowych piosenek, a album został uzupełniony drugim krążkiem zatytułowanym „I Grandi successi", zawierającym największe przeboje.

Jest wśród nich „Provincia", utwór, na którego bazie muzycznej swój wielki przebój stworzył troszkę dziś niestety zapomniany wrocławski poeta i pieśniarz Jacek Zwoźniak. „Ragazzo da Napoli zajechał mirafiori/na sam trotuar wjechał kołami/Nosem prezent poczułaś, już taka jesteś czuła/że pomyślałaś o nim – bel ami/On ciemny był na twarzy, a prezent ci się marzył/za dziesięć centów torba w Peweksie/Ty miałaś cztery złote, on proponował hotel/i nie musiałaś zameldować się". A dalej? „Ty z nim poszłaś w ciemno, damo bez matury/koza ma prezencję lepszą niźli ty/Czemu smutną minę masz i wzrok ponury/ciao, bambina, spadaj mała, tam są drzwi". W 1985 r. powstała i wersja po niemiecku. Ale chyba najpiękniejszą piosenką Jacka pozostanie „Córka poety". „Nie przychodź ty, mała, na świat/i nie daj się zrobić przypadkiem/poecie łatwiej to fakt/zbałamucić twą przyszłą matkę/Gdy tata przeczyta jej wiersz/i gdy zrobi się już amoroso/kobieta, puch marny – chcesz, bierz/i w końcu mu „Tak!" powie prozą". W 1981 r. za wykonywany z Kabaretem Aniołki Albina utwór „Najpiękniejsza w klasie robotniczej" został laureatem Złotego Knebla, najwyższej nagrody Festiwalu Piosenki Prawdziwej w Gdańsku. Po 13 grudnia 1981 r. utrudniano mu koncertowanie w miejscach publicznych. Do 1989 r. występował w kościołach, prywatnych mieszkaniach i niektórych klubach studenckich, a jego teksty drukowano w wydawnictwach podziemnych. Z tamtego okresu pochodzą piosenki „Ocal honor" i „Wracaj, Polsko, do cywila". Był rok 1989, kiedy wraz z grupą przyjaciół wracaliśmy do Warszawy z krakowskiego festiwalu Beatlemania, na którym główną nagrodę zgarnął właśnie Jacek za interpretację piosenki „Blackbirds". Spędziliśmy tam z nim kilka przesympatycznych chwil. Niestety, naszych z Nim ostatnich. Kilka dni później, 18 czerwca, zginął w wypadku samochodowym. Bardzo chciałem Go tu dziś przypomnieć. Myślę, że pamięta o Nim i Drupi.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE