Najnowsza interwencja Uważam Rze

Temat numeru

Farbowane lisy

Marcin Hałaś

„Miałem wtedy uczucie, że Kaczyński histeryzuje i próbuje wywołać polaryzację sceny politycznej, by uzyskać punkty. Niestety dla Polski (...) Kaczyński w dużym stopniu miał rację” – pisał Tomasz Lis w 2004 r. w książce „Nie tylko fakty”

Był to szczytowy okres oczyszczania się Polski. Po aferze Rywina przyszła kolej na dwie komisje śledcze: ds. afery PKN Orlen i prywatyzacji PZU. Polacy mogli na własne oczy zobaczyć, jak wyglądają kulisy III RP. Popularność SLD spadała na łeb na szyję (szybciej niż obecne słupki poparcia dla PO). Zyskiwały domagające się radykalnego oczyszczenia państwa PiS i PO, której politycy rzucili hasło budowy... IV RP (sic!).

Można z obrzydzeniem reagować na nazwisko Jerzego Urbana – „Goebbelsa stanu wojennego" (określenie prof. Ryszarda Bendera, które sąd po wieloletnim procesie uznał za nienaruszające dóbr osobistych byłego rzecznika junty Jaruzelskiego). Jedno trzeba jednak zapisać Urbanowi na plus: swoich poglądów nie zmienił, nie dokonał ideologicznej wolty, nie uskuteczniał piruetów, aby tylko utrzymać się blisko stołu władzy, skąd wiernym psom spadają nie tylko okruchy, ale także tłuste kąski. W porównaniu z Urbanem czołowi medialni propagandziści obecnej władzy wypadają o wiele gorzej. Z wdziękiem zmieniają poglądy, pozując przy tym na niezależnych i opiniotwórczych dziennikarzy. W tych maskach tak dobrze im do twarzy, że opinia publiczna bez mrugnięcia okiem kupuje nowe wcielenia. Można strawestować klasyczną piosenkę Wojciecha Młynarskiego: „Jaki by tu jeszcze kit wcisnąć, panowie".

Warto prześledzić ideologiczne wolty Tomasza Lisa. Ten „guru polskiego dziennikarstwa" stał się swego rodzaju sobowtórem Stefana Niesiołowskiego – z nienawiści wobec Prawa i Sprawiedliwości uczynił własny znak firmowy, swoją obsesję i świecką religię zarazem. Czy użycie w kontekście Lisa słowa „nienawiść" nie jest nadużyciem? Jeżeli przyjmiemy zasadę, że nie słowa, ale obrazy najbardziej przemawiają do wyobraźni, to czyż okładki „Newsweeka" pod redakcją Lisa nie są przykładem tyle nienawiści, co obsesji? Przypomnijmy: Antoni Macierewicz w turbanie i tytuł „Amok". Kaczyński z twarzą przerobioną na demonicznego Jokera z „Batmana", wreszcie Kaczyński na tle płomieni (ognia piekielnego?), opatrzony podpisem „Dzień świra".

Profil „Żelazna logika" na Facebooku przypomniał ostatnio książkę Tomasza Lisa z 2004 r. „Nie tylko fakty". „Miałem wtedy uczucie, że Kaczyński histeryzuje i próbuje wywołać polaryzację sceny politycznej, by uzyskać punkty (...). Niestety dla Polski, o czym przekonaliśmy się dziesięć lat później, Kaczyński w dużym stopniu miał rację. Wtedy tego nie dostrzegałem, co – przyznaję – nie wystawiało mi najwyższej oceny jako obserwatorowi". Mała zagadka literacko-polityczna: kto jest autorem tych słów? Żeby odpowiedzieć, nie trzeba być dziennikarzem śledczym, wystarczy uważna lektura dzieł wszystkich Tomasza Lisa. Strona 82, gdyby ktoś chciał sprawdzić.

Folwark zwierzęcy

Nie chodzi nawet o samo przyznanie racji Jarosławowi Kaczyńskiemu przez Lisa, ale też o tę piękną samokrytykę w poetyce niemalże zebrań partyjnych z lat 50. ubiegłego wieku. Oczywiście prawdziwe jest powiedzenie „tylko krowa nie zmienia poglądów", jeżeli jednak chcemy pozostać w klimacie metafor rodem z folwarku zwierzęcego, warto dopowiedzieć: tylko świnia zmienia poglądy w chwili zmiany koniunktury politycznej. Książka Lisa ukazała się rok przed zwycięstwem wyborczym tandemu PiS–PO. Obie partie głosiły wtedy konieczność sanacji państwa. Oczywiście możemy idealistycznie założyć, że wyznania i samokrytyka Lisa nie miały żadnego związku z ówczesnym układem sił politycznych w kraju.

Również wydana rok wcześniej pierwsza ostra książka polityczna Lisa „Co z tą Polską?" z 2003 r. (świeżo po komisji ds. afery Rywina) poraża trafnością diagnoz patologii III RP. „Doprowadzić do otwarcia systemu politycznego, choć ci, którzy są w środku, będą pilnować, aby nikt do środka nie wszedł. Upublicznić media, choć ci, którzy je nam ukradli, uznają je za swoją własność i na pewno nie zamierzają ich oddać. (...) Ograniczyć władzę oligarchów, choć wydają się wszechwładni". „Czasem można nawet u nas odnieść wrażenie, że prawda stała się w Polsce niepoprawna politycznie. Nazywanie PZPR partią komunistyczną? Nazywanie SLD partią postkomunistyczną? Przypominanie o komunistycznej przeszłości premiera i prezydenta? Niekiedy to coś więcej niż niepoprawność polityczna. To coś graniczącego z narodową lobektomią (zabieg medyczny polegający na wycięciu płata jakiegoś narządu, np. płuca – red.). Skrajnym jej wyrazem jest opinia, którą można znaleźć w bardzo ważnych gazetach, że »prawda o AK jest złożona«, że »złożona jest prawda o kazamatach Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego«. Można też usłyszeć brednie o korzyściach płynących ze stanu wojennego". (...) Potem była heroiczna walka ze wszelkimi próbami przeprowadzenia w Polsce dekomunizacji, gra na haki. Pozwolono tkwić w polskim życiu publicznym i w polskiej polityce ludziom, którzy powinni zniknąć na wieki wieków amen. Mało tego, do tego grona dołączyły hordy im podobnych, no bo skoro mogą tamci, to dlaczego nie podobni, tylko trochę młodsi". Tak ostro pisali w tym czasie jeszcze tylko Rafał Ziemkiewicz i Bronisław Wildstein, ale to słowa, pod którymi podpisaliby się także budowniczowie IV RP z PiS.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej