Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Manipulacje „Wyborczej” dotknęły ekspertów Macierewicza

Co zrobić, by ośmieszyć ustalenia godzące w przyjętą linię? Najlepiej podważyć wiarygodność osób, które ich dokonały. Zgodnie z tą zasadą postąpiła „Gazeta Wyborcza", publikując wyrwane z kontekstu fragmenty zeznań ekspertów związanych z zespołem Antoniego Macierewicza.

W ostatnich dniach z czołówek większości mediów nie schodziły doniesienia o rzekomym braku kompetencji trzech profesorów, zaangażowanych w wyjaśnienie okoliczności katastrofy smoleńskiej. Eksperci ci ściśle współpracują w tej sprawie z parlamentarnym zespołem zajmującym się badaniem okoliczności tragedii, utworzonym przez Antoniego Macierewicza. Wszyscy trzej profesorowie – Wiesław Binienda z Uniwersytetu Akron w USA, Jan Obrębski z Politechniki Warszawskiej i Jacek Rońda z Akademii Górniczo-Hutniczej – przeprowadzili szereg badań w celu stwierdzenia, co naprawdę zdarzyło się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. Większość poczynionych przez nich ustaleń dowodzi, że przyczyną wypadku był wybuch, który rozerwał kadłub tupolewa. W sposób naukowy, oparty na wyliczeniach udowadniali, że drzewo nie było w stanie spowodować katastrofy.

Charakter tych ustaleń spowodował, że postanowiono wskrzesić zespół Macieja Laska, by ten bronił rządowej wersji katastrofy. Ustalenia zgromadzonych wokół byłego ministra ekspertów były bliźniaczo podobne do nieprawdziwego raportu MAK, powstałego w Rosji pod kierunkiem Tatiany Anodiny. Maciej Lasek i kilku towarzyszących mu ekspertów rozpoczęli więc na nowo akcję informacyjną, lansującą ich wersję zdarzeń.

Działanie to okazało się mało skuteczne, bo dość znaczny procent Polaków uwierzył bardziej profesorom Antoniego Macierewicza. W tej atmosferze, spotęgowanej dodatkowo rosnącym poparciem dla PiS i osłabiającymi się notowaniami PO, „Gazeta Wyborcza" opublikowała fragmenty zeznań profesorów związanych z Macierewiczem. Zacytowane fragmenty świadczyć miały o ich niekompetencji – braku wystarczającej wiedzy oraz doświadczenia. Jak się szybko okazało, nie zostały przytoczone wiernie – dziennikarze wyrwali z kontekstu sformułowania, który miały dowodzić postawionej przez nich tezy.

Jak „GW" zdobyła tajne materiały? Podejrzenia o celowe i zaplanowane działania padły na prokuratorów wojskowych. Antoni Macierewicz postanowił powiadomić prokuraturę o możliwości popełnienia przez nich przestępstwa. Ci zaprzeczyli takiej możliwości, tłumacząc, że nie tylko oni mieli dostęp do akt sprawy. Tym niemniej „mając na względzie wagę śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej dla polskiej opinii publicznej – zgodnie z decyzją prokuratora referenta śledztwa", w końcu sami postanowili opublikować protokoły przesłuchań. Dzięki temu łatwo sprawdzić, ile warte są doniesienia „Gazety Wyborczej". Lektura zeznań nie pozostawia wątpliwości, że była to manipulacja, obliczona na ośmieszenie smoleńskich ekspertów.

—ejż

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy