Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Bezpieczna kasa przedszkolanki

Janina Blikowska, Marek Kozubal

Nawet po 200 proc. w skali roku mieli zarobić przedsiębiorcy na lokatach w niemieckich bankach czy inwestycjach związanych z Euro 2012. A jednak stracili wszystko

63-letnia Małgorzata L., emerytowana przedszkolanka z Pomorza, usłyszała właśnie wyrok. Za przywłaszczenie prawie 2 mln zł ma spędzić ponad pięć lat za kratami. Sąd nakazał jej zwrócić tylko 200 tys. zł.

Biznesowy plan na karierę Małgorzaty L. zrodził się w jej głowie wiosną 2009 r. Kobieta pojechała na zjazd absolwentów dawnej szkoły, który odbywał się w luksusowym hotelu nad morzem. – Podczas tego spotkania zobaczyła, że wielu jej dawnych znajomych zrobiło kariery, dorobiło się majątków w prywatnych biznesach. Pozazdrościła im i sama też chciała pożyć na takim poziomie. Nie była zadowolona z dotychczasowego życia – opowiada Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy łódzkiej prokuratury okręgowej. Podległa jej jednostka w Skierniewicach prowadziła śledztwo przeciwko Małgorzacie L. – Na zjeździe nie powiedziała swoim znajomym prawdy o sobie. Oświadczyła, że zrobiła karierę naukową za granicą. Powiedziała, że jest profesorem matematyki na jednym z niemieckich uniwersytetów, ale wykłada na kilku uczelniach – dodaje prokurator Kopania.

Małgorzata L. pochwaliła się też rozległymi znajomościami w niemieckich bankach, dzięki czemu może lepiej niż przeciętny klient zainwestować pieniądze i sporo na tym zarabiać. Zaproponowała znajomym, że im też może pomóc zarobić. A że było tam wielu biznesmenów różnego szczebla, kilku z nich złapało się na haczyk dawnej koleżanki.

NASA robi wrażenie

Emerytowana przedszkolanka postanowiła zmienić swoje życie od razu. Zerwała kontakty z rodziną, wyprowadziła się z domu i zajęła się inwestowaniem pieniędzy. Cudzych. A tak naprawdę – jak twierdzi prokuratura – oszustwami na dużą skalę. Pierwszą ofiarą był znajomy jej szkolnego kolegi, zwabiony szybkim i dużym zyskiem. Polak mieszkający w Australii powierzył jej aż 716 tys. zł. Pieniądze miały trafić do niemieckich banków na wysoki procent oraz do funduszy inwestujących w powstającą właśnie infrastrukturę na Euro 2012. – Kobieta obiecywała naprawdę wysokie zyski. Od kilkudziesięciu do nawet 200 proc. rocznie – mówi prokurator Kopania.

Klienci powierzali „inwestorce" nawet po 800 tysięcy złotych. Ta wydawała pieniądze na zagraniczne wycieczki i luksusowe hotele

Klientom pokazywała pierwsze strony swoich rzekomych publikacji naukowych oraz wyciągi bankowe, na których figurowały duże sumy. Prokuratura podejrzewa, że dokumenty zostały podrobione. Zdarzało się także, że kobieta wmawiała swoim klientom, że pracuje w amerykańskiej agencji kosmicznej NASA. Aby bardziej zachęcić potencjalnych inwestorów, zapraszała ich do drogich apartamentów w luksusowych hotelach. Zapewniała swoich rozmówców, że jest ich właścicielką, a ci jej wierzyli.

Początkowo płaciła odsetki, dlatego jedni inwestorzy polecali ją innym. A Małgorzata L. budowała kolejną legendę. Miała za co. Dysponowała bowiem naprawdę dużą gotówką. Klienci powierzali jej do zainwestowania ogromne kwoty. Najniższe wynosiły 200 tys. zł, najwyższe – prawie 800 tys. zł.

Tych pieniędzy jednak Małgorzata L. nigdzie nie inwestowała. Nie miała żadnych znajomości ani wiedzy na ten temat. Powierzoną gotówkę wydawała głównie na siebie. Dużo jeździła. Trzy razy była w Australii, odwiedziła też Kubę, Grecję, Singapur czy Wyspy Kanaryjskie.

Choć porzuciła rodzinę, to pomagała synowi. Dała mu pieniądze na spłatę kredytu, kupiła nowy samochód oraz sfinansowała jego wyjazd wraz z synową na wczasy do Bułgarii.

Udawała zmarłą koleżankę

Powierzone pieniądze jednak się rozeszły, a przedszkolance po piętach zaczęła deptać policja powiadomiona o oszustwie przez kilka osób.

Latem 2011 r. Małgorzata L. nie miała już środków, by płacić za luksusowe hotele. W lipcu przez dwa tygodnie mieszkała w apartamencie w Kołobrzegu. Żywiła się tam, ale nie zapłaciła 4 tys. zł za usługę. Nie miała już pieniędzy. – Spałam czasem na plaży – przyznała już po zatrzymaniu. Wpadła w Łebie w jednym z tamtejszych hoteli, gdzie mieszkała pod fałszywym nazwiskiem. Podała dane nieżyjącej od kilku lat koleżanki.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe