Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Biura na godziny

Karolina Kowalska

Coworking, czyli wynajem biura wspólnie z innymi wolnymi strzelcami, to idealne rozwiązanie dla kiełkujących biznesów i lekcja dla wielkich korporacji

Przy stawkach sięgających 100 zł za metr kwadratowy miesięcznie na wynajęcie nowoczesnego biura w centrum dużego miasta stać dziś tylko wielkie firmy. Zwłaszcza że właściciele i zarządcy budynków nie podpisują umów na mniej niż kilka lat i nie tolerują opóźnień w płatnościach. Kiełkujący, jednoosobowy biznes musi  się więc gnieździć w mieszkaniach, gdzie jednak trudno przyprowadzić klientów. A adres z numerem mieszkania wygląda mało poważnie w oczach kontrahentów. Nic więc dziwnego, że biura coworkingu, w których można popracować w towarzystwie innych niezwiązanych etatem, wyrastają jak grzyby po deszczu. Wolni strzelcy z największych miast w Polsce mogą przebierać w ofertach. Do wzięcia są miejsca w nowoczesnych loftach, starszych budynkach w dzielnicach biznesowych, a nawet tych najnowszych, w samym sercu miasta. Ceny zaczynają się już od 250 zł na miesiąc i nawet 5 zł za godzinę korzystania ze wspólnej przestrzeni.

Ciasteczka i piwo w pakiecie

Ojczyzną coworkingu są Stany Zjednoczone, a ściślej kalifornijska Dolina Krzemowa, gdzie przed kilkudziesięciu laty narodziły się największe potęgi technologiczne świata. Pod koniec ubiegłego wieku informatyczni wolni strzelcy zaczęli wyprowadzać pracę z garaży, kafejek i mieszkań do wspólnej przestrzeni z biurkiem, kontaktem i dostępem do internetu. Jedne z pierwszych wspólnych biur – Hat Factory i Citizen Space – powstały w San Francisco z inicjatywy Brad Neuberga i działają do dziś. Ich ideą było stworzenie wspólnego miejsca „tylko do pracy", które gwarantowałoby spokój, profesjonalne warunki i inspirację w przystępnych cenach. Do dziś godzina użytkowania biurka we wspólnym pokoju kosztuje zaledwie 8 dolarów, cały dzień (od 10 do 18) 20 dolarów, a tydzień – 60. Za samodzielne biurko na wyłączność trzeba zapłacić 425 dolarów na miesiąc, ale w abonamencie jest też nielimitowany dostęp do internetu, sali konferencyjnej, korzystanie z drukarki, kuchni z kawą i herbatą, ciasteczkami, a nawet winem i piwem, projektorów, tablic i sprzętu biurowego oraz możliwość przebywania w biurze 24 godziny na dobę. Jak na warunki amerykańskie to naprawdę niewiele.

Biurko we wspólnym biurze można wynająć już za 250 zł na miesiąc. W pakiecie jest dostęp do internetu, biurowej kuchni, drukarki i sali konferencyjnej

Ceny są przystępne także w Polsce. Opłaty za godzinę zaczynają się od 5 zł, za dzień (bez stałej umowy) od 40 zł, a za miesiąc nawet od 250 zł. Oczywiście, górne granice określić dużo trudniej. Im nowocześniejsze biuro i popularniejsza lokalizacja, tym może być drożej. Nad Wisłą coworking zaczął raczkować w 2008 r., kiedy światowy kryzys pozbawił wiele osób bezpiecznej pracy na etacie. Wielu, którzy z dnia na dzień stracili wówczas wielozerowe korporacyjne stanowiska, wysokie odprawy zainwestowało we własny biznes, w pojedynkę lub w parach rozkręcali działalność gospodarczą. Dla oszczędności rezygnowali z wynajmowania biur, poszukując tańszych opcji. Jednocześnie coworking zyskiwał na popularności wśród specjalistów od nowych technologii, którzy z zasady pracowali samodzielnie, łącząc się w grupy tylko przy okazji większych zleceń. Wspólne powierzchnie upodobali sobie również startupowcy, twórcy nowych biznesów z branży technologicznej, poszukujących inwestora.

Potem wspólne biura zaludnili wolni strzelcy, którzy z redakcji, biur projektowych i agencji reklamowych wywędrowali na swoje. Szybko się okazało, że dla człowieka nawykłego do pracy wśród ludzi i gwaru przetykanego momentami ciszy, cztery ściany własnego M są dalekie od ideału. Bo niby jest cicho, nikt nie przeszkadza głośną rozmową z klientem, stukaniem w klawiaturę czy zaproszeniem na kawę, ale skupić się trudno. I że wymyśla się preteksty, by nie usiąść do biurka. A to trzeba nakarmić kota, a to podlać kwiaty, zamieść podłogę czy opróżnić pralkę. Żona, która miała obchodzić nas na palcach, wymaga wyniesienia śmieci albo za głośno ogląda telewizję, a świadomość, że za ścianą czeka ciepłe łóżko, nie pozwala rzucić się w wir pracy. Zaczyna się więc szukanie miejsc zastępczych. Sieciowa kafejka wydaje się idealna, dopóki się nie okaże, że głośne rozmowy o życiu rozpraszają nie mniej niż szczekający w domu pies, a codzienny wydatek 20 zł na kawę nie do końca wpisuje się w oszczędnościowy model pracy zdalnej. Wielu wolnych strzelców do wspólnych biur trafiło właśnie z kafejek (w których na telefony służbowe jest za głośno) czy bibliotek (w których rozmawiać nie wolno).

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy