Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Gołdap: reaktywacja

Rafał Kotomski

Od symbolu bezrobocia do dynamicznie rozwijającego się uzdrowiska. To droga, którą dzięki samorządowi i przedsiębiorcom przeszło mazurskie miasteczko

Lata 90. to dla kilkunastotysięcznego miasteczka szczególnie trudny okres. W okresie realnego socjalizmu niemal cała gospodarka regionu opierała się bowiem na miejscowym pegeerze. Kombinat rolny w Gołdapi był największy w kraju, dlatego jego upadek sprowadził na miasto i gminę klęskę bezrobocia strukturalnego. – Wszystko oparte było na monokulturze ekonomicznej, która okazała się bombą z opóźnionym zapłonem. System zawalił się w jednej chwili, a Gołdap zaczęła przewodzić niechlubnej stawce miast z największym bezrobociem. Na szczęście szybko zrozumieliśmy, że trzeba poszukiwać dywersyfikacji ekonomicznej i nie wolno powtórzyć błędu z okresu PRL – tłumaczy Marek Miros, burmistrz Gołdapi.

Trzy razy inaczej

Mimo że Gołdap została poważnie naznaczona piętnem socjalizmu, miejscowi samorządowcy szybko udowodnili, że dobrze rozumieją mechanizmy wolnego rynku. Szukali nowych dziedzin gospodarczych, dzięki którym miasto mogłoby się rozwijać. Szybko zwietrzyli też szansę, jaką jest bliskość granicy z Rosją. To właśnie dzięki determinacji lokalnych władz powstało przejście graniczne z rosyjskim miastem Gusiew. Dziś samorządowcy z dumą podkreślają, że doprowadzili do tego bez oglądania się na władze w Warszawie i Moskwie. Kolejnym krokiem było stworzenie podstrefy Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Wartość inwestycji w tym przedsięwzięciu to dzisiaj ponad 140 mln zł. Strefa została zlokalizowana blisko przejścia granicznego z Federacją Rosyjską i to jeden z jej największych walorów. Drugim – i być może najważniejszym – są dynamicznie rozwijające się firmy, które dziś zatrudniają około 900 osób. – Jak na miasto, w którym mieszka 14 tys. osób, to naprawdę dobry wynik – przekonuje burmistrz Gołdapi. Samorząd nie zapomniał również o tym, że miasto położone jest w wyjątkowo pięknej okolicy. Jeziora, wzgórza, bujne i niemal pierwotne lasy. Nic dziwnego, że Gołdap reklamuje się jako „kraina łowców przygód". W dodatku – jak zapewniają lokalne władze – kraina, do której można przyjeżdżać przez okrągły rok. Na Pięknej Górze działa jedyny w północnej części Polski wyciąg krzesełkowy, a dzięki kilku stokom Gołdap stała się ośrodkiem sportów narciarskich. Co ciekawe, choć miasto leży w wyjątkowo aktywnym turystycznie regionie Warmii i Mazur, statystyki wykazały, że wykorzystanie miejsc hotelowych w ciągu roku jest tutaj większe niż w Giżycku czy Mrągowie. – Nie jest to jedyna statystyka, w jakiej się wyróżniamy. Pod względem wykorzystania środków unijnych znajdujemy się w krajowej czołówce. Miasto stawia na lokalne firmy i aktywnie uczestniczy w tworzeniu rynku pracy. Czasy, gdy być albo nie być Gołdapi zależało od wielkiego kombinatu rolnego, to już odległa przeszłość – dodaje burmistrz Miros.

Najnowsze dziecko gołdapskiego „cudu gospodarczego" to uzdrowisko. Status takiego właśnie ośrodka miasto uzyskało już kilkanaście lat temu. Od 2001 r. jest jednym z 46 polskich uzdrowisk. Miejscowi są przekonani, że w tej stawce Gołdap może się okazać prawdziwym uśpionym tygrysem, który właśnie szykuje się do wielkiego skoku. Na 2014 r. samorząd zaplanował rozpoczęcie dużej kampanii reklamowej, która ma uświadomić Polakom walory nowego kurortu. Jak mówi burmistrz Marek Miros, wcześniejsza akcja promocyjna byłaby falstartem, bo miasto dopiero się przygotowywało do nowej roli. Trzeba zresztą przyznać, że znakomicie wykorzystało w tym czasie dobrodziejstwo, jakie zaoferowała mu natura. Według wielu opinii powietrze w Gołdapi należy do najczystszych w Polsce. Odwierty doprowadziły do odkrycia na głębokości kilkuset metrów źródeł wód mineralnych i leczniczych. Najważniejsze jednak, że za takimi walorami podążyły inwestycje. W powstanie infrastruktury zdrojowej Gołdap zainwestowała własne 5 mln zł i dołożyła ponad 30 mln zł ze środków unijnych. Dzięki temu uzdrowisko Gołdap ma już swoje pierwsze sanatorium. Powstała pijalnia wód mineralnych i park zdrojowy. Kuracjusze mają do dyspozycji tężnie i grotę solną. – Prawdopodobnie za dwa lata powstanie kolejne sanatorium na 300 miejsc. Jesteśmy już po rozmowach z jedną z dużych sieci turystycznych, która kupiła u nas działkę. Widać, że uzdrowisko jest dla miasta wielką szansą na rozwój. Miejsca pracy tworzą się bezpośrednio, ale również pośrednio. Obliczamy, że codziennie w Gołdapi przebywa około 500 kuracjuszy. A jedno miejsce pracy w szeroko pojętej turystyce oznacza trzy kolejne w jej otoczeniu – mówi Marek Miros. Kasa miejska też spodziewa się niemałych zysków w najbliższej przyszłości. – Świadomie nie sprzedawaliśmy ziemi w uzdrowiskowej części miasta. Wiedzieliśmy, że jej wartość radykalnie wzrośnie, gdy zakończą się najważniejsze inwestycje. Dlatego kilka milionów złotych, które zainwestowaliśmy w powstanie uzdrowiska, teraz z pewnością nam się zwróci z nawiązką – przekonuje burmistrz Gołdapi.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE