Najnowsza interwencja Uważam Rze

Globalne ocieplenie to bzdura

Tomasz Teluk

Tegoroczny szczyt klimatyczny w Warszawie może być `pierwszą konferencją, na której więcej będzie się mówiło o pieniądzach niż o zmianach klimatu

Chybione prognozy dotyczą nie tylko temperatur, ale również poszczególnych danych, na których podstawie jest formułowana alarmistyczna polityka wobec zmian klimatu. Dotyczy to na przykład wzrostu stężenia dwutlenku węgla w atmosferze, powodowanego przemysłową działalnością człowieka. Alarmiści ostrzegali, że zawartość CO2 w atmosferze może się zwiększyć dwu-, a nawet trzykrotnie. Ich oponenci dowiedli zaś, że w przeszłości te wartości były przekraczane nawet 20-krotnie, i to bez udziału ludzkości. Z kolei temperatura na Ziemi nie rosła, lecz spadała. Trudno więc wiązać wzrost emisji CO2 z ocieplaniem się klimatu.

Kolejną pseudonaukową bzdurą jest utożsamianie dwutlenku węgla z toksyczną trucizną. „Z powodu demonizacji tego naturalnego i integralnego gazu przez adwokatów rządowej kontroli nad produkcją energii powszechne sądy o dwutlenku węgla jako niebezpiecznej truciźnie są nieprawdziwe" – pisali na łamach „The Wall Street Journal" fizyk William Harper i geolog Harrison H. Schmitt z NASA. Naukowcy mówili wprost o korumpowaniu i deprawowaniu języka potocznego przez ideologów i terroryzowaniu opinii publicznej.

Trudno także znaleźć korelację między poziomem stężenia dwutlenku węgla w atmosferze a wielkością pokrywy lodowej. Można natomiast znaleźć związek między wzrastającą populacją a emisją CO2. Nie są to jednak liczby zastraszające. Podwojeniu globalnej liczby ludności z 3 do 6 mld osób towarzyszył wzrost stężenia CO2 mniej więcej o jedną szóstą. Nie można więc wyciągać wniosku, że człowiek samą swoją obecnością szykuje naturze jakiś wymykający się spod kontroli kataklizm. Dlatego urzędnicy z IPCC będą się musieli naprawdę wysilić, aby jeszcze czymkolwiek zaskoczyć opinię publiczną. Ich dotychczasowa kreatywność (na granicy uczciwości) była jednak na tak wysokim poziomie, że z pewnością nie zawiodą ani swoich entuzjastów, ani sceptyków.

Czas na zmiany

W zeszłym roku zdecydowano o przedłużeniu protokołu z Kioto, jednego z najbardziej kuriozalnych dokumentów w historii dyplomacji i stosunków międzynarodowych. Powstała w 1992 r. umowa zakłada bowiem zmianę jednego z parametrów światowego klimatu na skutek porozumienia politycznego. To tak jakbyśmy w wyniki umowy podpisanej przez prezydentów i ministrów domagali się, aby padało mniej deszczu, częściej świeciło słońce lub wiał lekki wiatr. Najwyraźniej politycy są jednak święcie przekonani o swojej wszechmocy, ponieważ założyli, że w ciągu półwiecza zbiją średnie temperatury o 0,02–0,28 stopnia Celsjusza. Naturalnie będą musieli dokonać gigantycznych manipulacji, aby udowodnić, że to właśnie ich niezłomnej woli ludzkość zawdzięcza nabytą zdolność wpływania na poziomy temperatur, podobnie jak miliony konsumentów robią to w swoich domach czy samochodach.

Oczywiście wysiłki na rzecz walki z wysokimi temperaturami nie leżą w gestii zainteresowań wszystkich państw świata, a jedynie wybranych – czyli głównie Unii Europejskiej. Najwięksi emitenci gazów cieplarnianych – Stany Zjednoczone, Chiny i Indie – od początku są największymi oponentami wszelkich międzynarodowych uzgodnień w omawianej kwestii. Ponadto z protokołem z Kioto 31 grudnia 2011 r. pożegnali się Kanadyjczycy. Czyżby zatem temperaturą można było sterować tylko w określonych regionach? To już genialne odkrycie. Polityków musiała zainspirować dwustrefowa klimatyzacja w drogich limuzynach, która pozwala na osiąganie różnych temperatur w różnych miejscach auta. Tak więc w wyniku braku globalnego porozumienia emisja dwutlenku węgla (gazu, którego stężenie – co wykazuje nauka – nie ma wpływu na temperaturę atmosfery) spadła w USA i w Europie odpowiednio o 14 i 12 ton per capita, ale równocześnie w Chinach wzrosła o 205 ton, a w Indiach o 100 ton w porównaniu z rokiem bazowym. Ogólnie rzecz biorąc, traktat podpisany przez połowę krajów świata przyniósł wzrost emisji gazów cieplarnianych o połowę.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO