Najnowsza interwencja Uważam Rze

Danuta i Lech Walesowie. I ten trzeci. Scena z filmu Andrzeja Wajdy ?Walesa. Czlowiek z nadziei?

Trzej panowie W.

Grzegorz Benda

W październiku na ekrany polskich kin trafi ostatni „Człowiek z...” Andrzeja Wajdy: „Wałęsa. Człowiek z nadziei”

Mam dwie wiadomości: jedną dobrą i drugą złą. Brzmią identycznie – to dobry film. Filmowo. Tylko filmowo.

„Człowiek z marmuru" powstał w roku 1976, kręcony w ogromnym pośpiechu „Człowiek z żelaza" – w roku 1981, ale na „Człowieka z nadziei" przyszło nam poczekać ponad 30 lat. Czemu tak długo? Co przez te lata powstrzymywało Andrzeja Wajdę przed nakręceniem filmu o Lechu Wałęsie? Przecież to on był tym jedynym oczywistym „trzecim" bohaterem, idealnie pasującym do zamknięcia (zatrzaśnięcia?) tryptyku. Tym bardziej że pojawił się już wcześniej w „Człowieku z żelaza". Czyżby jednak panem Andrzejem targały jakieś wątpliwości? Bo w kłopoty ze zdobyciem wcześniej funduszy na realizację takiego filmu nikt nie uwierzy. Wystarczy zresztą zajrzeć do ignorowanej od 2001 r. przez oficjalne media książki Piotra Włodarskiego „Pan Andrzej", by się przekonać, że Andrzej Wajda zawsze świetnie sobie z tym problemem radził w towarzystwie każdej władzy.

Człowiek z kamerą

Zdjęcia do „Wałęsy..." rozpoczęły się w grudniu 2011 r. i na konferencji prasowej Wajda powiedział: „Pytacie, dlaczego robię ten film? Odpowiem: nie chcę, ale muszę!". Czy było to powiedziane nie tylko (pół) żartem, ale i jak najbardziej (pół) serio? A co Andrzej Wajda mówi dziś?

– Cenię Lecha Wałęsę za to, że po raz pierwszy w historii Polski pojawił się nie inteligent, nie arystokrata, ale robotnik, i myślę, że to powinniśmy docenić. Że widocznie naród nasz coraz bardziej się cywilizuje, że coraz więcej ludzi będzie brało udział w tym, co się w Polsce dzieje. Na razie tego jeszcze nie obserwujemy, ale będzie szło w tę stronę. Lech jest przykładem, że w sytuacji, która wtedy się zdarzyła, władza komunistyczna mogła rozmawiać tylko z robotnikiem. Czy pojawi się robotnik, który rozumie, w czym bierze udział? Lechu wiedział dobrze, że nie mamy czołgów, no, a niestety z tymi czołgami byśmy się musieli zmierzyć. To jest bohater narodowy, który w większym stopniu posługiwał się rozumem niż wielu inteligentów i bez rozlewu krwi doprowadził do zakończenia, którego jesteśmy świadkami. Ktoś powie, że on nie był sam. Na pewno. Powstaną inne filmy o innych bohaterach.

Zapewne powstaną. Kiedyś. Może. Ale gdzież jest w filmie Wajdy postać śp. Anny Walentynowicz? Twórcy skontaktowali się z jej spadkobiercami w związku z planami wykorzystania archiwalnych nagrań. Od syna Janusza i wnuka Piotra otrzymali odpowiedź odmowną: „Nie chcemy, żeby nasza mama i babcia uwiarygadniała to, co chce zrobić Andrzej Wajda. Od samego początku strajku nie zgadzała się z egoistyczną postawą Wałęsy, i ten fakt jest powodem, który nie pozwala nam na zajęcie innego stanowiska w tej sprawie. Jest to wyraz bezsilności wobec tego, co dzieje się z ludźmi, po plecach których ten człowiek wspiął się na najwyższe stanowisko w państwie, a potem tych samych ludzi gnębił i niszczył wszelkimi sposobami. Będzie to film fabularny, a nie dokumentalny, ale mamy świadomość, że pewne elementy pojawiające się w tym filmie będą świadczyły, że tak właśnie było, skoro tak to przedstawił pan Wajda. Nie chcieliśmy naszym nazwiskiem uwiarygadniać takich ludzi jak Wałęsa". Taka postawa najbliższych Anny Walentynowicz jest w pełni zrozumiała, co nie zwalniało twórców z obowiązku pokazania w filmie tak znaczącej dla tamtych wydarzeń postaci. Jest „za to", hmm, Henryka Krzywonos, w którą wciela się (dosłownie, bo trudno to nazwać grą) Dorota Wellman. To chyba najsłabszy moment filmu i scenariusza.

„Wałęsa. Człowiek z nadziei" posiada zupełnie inną konstrukcję niż pierwsze dwa filmy tryptyku, choć z wyraźnym bohaterem (Birkut, Tomczyk), koncentrowały się głównie na wydarzeniach, ten zrobiony jest „pod Wałęsę".

Do scenariusza przymierzała się początkowo Agnieszka Holland, ale ostatecznie napisał go Janusz Głowacki. Szkieletem scenariusza jest znany wywiad Wałęsy z Orianą Fallaci z 1981 roku. Zręczny zabieg, który świetnie spaja cały film, i dobra rola niezwykle podobnej do słynnej dziennikarki włoskiej aktorki Marii Rosarii Omaggio. A poza tym... Wałęsa, Wałęsa, Wałęsa. Przede wszystkim Wałęsa w domu. I tu świetna, choć bardzo wycofana – bo tak miało być, jak i w życiu Danuty Wałęsowej – rola Agnieszki Grochowskiej. Atutami filmu są także: zdjęcia Pawła Edelmana, montaż Milenii Fiedler i ścieżka dźwiękowa filmu, którą zaopiekował się Paweł Mykietyn i która zdecydowanie podbija atrakcyjność i dynamikę filmu. Tym razem wykorzystano piosenki rockowego boomu lat 80., a wśród nich takie jak: „Kocham wolność" Chłopców z Placu Broni, „Centrala" Brygady Kryzys, „Pod prąd" KSU czy „Jeszcze będzie przepięknie" grupy Tilt.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO