Najnowsza interwencja Uważam Rze

Krok w tył, czyli w przód

Paweł Zarzeczny

W Polsce znów powstają autarkiczne gospodarstwa. Są już nawet folwarki, które niechybnie przerodzą się w zalążki ziemiaństwa. Przecież nikt nie wykluczy, że Warszawa zbankrutuje jak Detroit

Kiedy człowiek rozgląda się wokół siebie, dostrzega coraz więcej – w mieście – ludzi zbędnych. To znaczy nie tyle zbędnych, ile będących ofiarami nadprodukcji. Czy to polityków, czy dziennikarzy, taksówkarzy, studentek psychologii itd., itp. Większość z nich nie może znaleźć dobrze płatnej, interesującej pracy. I tylko ci inteligentniejsi zgadują, że jej nigdy nie znajdą. Co zrobić, żeby nie pogłębiać statystyki samobójstw (tak czytam, że tylko w I półroczu 4 tysiące, bijemy cały świat nie w tej dyscyplinie, której potrzeba, np. nie w najnowszym rankingu wyższych uczelni)? Otóż hasło jest oczywiste: wrócić tam, skąd się do miasta przyszło, czyli na wieś. I nie dla świeżego powietrza. Mianowicie – dla samowystarczalności.

W dziejach ekonomii takie kroki w tył zdarzały się i zdarzają często, wystarczy skojarzyć, iż po okresie wielkich cywilizacji nadeszło dosyć posępne średniowiecze. Nawet w zeszłym stuleciu przerabialiśmy albańską autarkię, koreańskie dżucze i narody te przetrwały samodzielnie, bez niczyjej pomocy, tak jak do dziś żyją sobie w spokoju Indianie Amazonii czy Eskimosi Grenlandii. Trudno to sobie może wyobrazić, ale nawet za mojego życia widziałem wioski bez prądu i traktorów, a jednak rodziły się w nich dzieci. Były to tak chwalone i polecane przez red. Pińskiego małe i średnie firmy, pierwsze – w obrębie chałupy, drugie – wsi. Jak funkcjonowały? Autarkicznie. Miały zboże, buraki i ziemniaki, świnie, kury, kaczki, konie, krowy, drzewa owocowe, warzywa, stajnię, stodołę, kurnik, chlewik, oborę, chałupę, piec chlebowy, furmankę, pług, siekierę, łopatę, grabie etc. W sklepie w miasteczku zaopatrywały się jedynie – jak od przedwojnia – w sól i zapałki. Cukier brały z ula, gwoździe od kowala, a deski z tartaku. Z rzeczki ryby, z lasu grzyby. Nie chcę zanudzać was wyliczanką, ale to całkiem sprawnie działało, jeździłem do takich wiosek na wakacje i – mówiąc szczerze – nie było im potrzebne ani radio, ani telewizja. Wiadomości i tak pokonywały kilometry niczym głosy tam-tamów, a w razie kłopotów był ksiądz. Ba, nie było rozwodów, bo komplikowało to działanie firm, nie było broni, poza sztachetami, rzec mogę, iż była to wieś sielska i anielska... dopóki młodzież nie ruszyła do miast do pracy fizycznej, a następne pokolenie na studia. I nadprodukcja, i kółko się zamknęło.

Brzmi to jak fikcja, ale takie autarkiczne gospodarstwa znów w Polsce powstają, choć oczywiście jeszcze (!) korzystają z prądu i maszyn, są już nawet folwarki, które niechybnie przerodzą się w zalążki ziemiaństwa. Syn, tak na wszelki wypadek, też kupił sobie gospodarstwo rolne, bo przecież nikt nie wykluczy, że Warszawa zbankrutuje jak Detroit, a nawet można na to stawiać.

Śmiejcie się, że „Konopielka", że polscy amisze – ten się śmieje, kto się śmieje ostatni, zwłaszcza jak zabraknie wam na rachunki. A czy wiecie, że jedna eskimoska rodzina w lodowym igloo, tylko wydychając powietrze, ogrzewa temperaturę do 16 stopni Celsjusza, na plus. To więcej niż teraz u mnie w domu, jeśli nie włączam horrendalnie drogiego ogrzewania...

Na wsi odkryjecie zapach siana, gwar remizy i karczmy, no i co najcenniejsze – święty spokój. Wieś sprzyja też dzietności, bo nie ma głodu, dzięki zatajaniu dobrych zbiorów. Zatem na wsi właściwie nie istnieją podatki. Jest targ, jest normalna wymiana towarów i usług, pieniądz staje się mało potrzebny.

A służba zdrowia? Właśnie piszę to ze szpitala. W nocy umierał w mojej sali młody chłopak. Nie można go było uratować, bo... zawiesił się system komputerowy. Tymczasem na wsi, niczym w Afryce, dzieją się cuda. Rodzina siedzi przy chorym, modli się, a on... zdrowieje. A jak nie – mała firma wyznacza sobie nowego prezesa. Najbardziej pracowitego. I wołają rejenta. Dobór naturalny i naturalna selekcja. Jak w naturze, której na szczęście tak do końca nie udało się nam wynaturzyć.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej