Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Biskup lomzynski Stanislaw Kostka Lukomski wyglasza kazanie podczas uroczystosci sprowadzenia obrazu Matki Boskiej Lesnianskiej do Lesnej Podlaskiej we wrzesniu 1927 r.

Biskup na celowniku władzy

Leszek Pietrzak

65 lat temu w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach zginął w wypadku samochodowym biskup łomżyński Stanisław Kostka Łukomski. Jego tragiczna śmierć rozpoczęła długą serię tajemniczych zgonów polskich duchownych w komunistycznej Polsce

Było środowe przedpołudnie 27 października 1948 r., gdy czarny fiat 508 III należący do łomżyńskiej kurii wyjechał z Warszawy. W samochodzie oprócz biskupa Stanisława Kostki Łukomskiego i szofera znajdował się jeszcze ksiądz kanonik Henryk Kulbat. Biskup wracał właśnie z uroczystości pogrzebowych zmarłego przed pięcioma dniami prymasa kardynała Augusta Hlonda. Łomżyński ordynariusz przewodniczył mszy, co dla wielu biorących udział w uroczystościach pogrzebowych prymasa było czytelnym sygnałem, że to właśnie on może zostać nową głową polskiego Kościoła. Auto biskupa Łukomskiego jechało po prawie pustej trasie, od czasu do czasu mijało jedynie należące do wojska ciężarówki. Pogoda była słoneczna, a widoczność bardzo dobra. Tuż za Ostrowią Mazowiecką, kierowca nagle stracił panowanie nad pojazdem, który zjechał na pobocze, potem odbił się jeszcze do osi jezdni i znowu zjechał na pobocze, gdzie uderzył prosto w przydrożne drzewo. Rozległ się głośny trzask giętej blachy i tłuczonego szkła z szyb samochodu. Potem zaległa długa cisza.

Po kilkunastu minutach z auta wyczołgał się zakrwawiony ks. Kulbat, który usiłował wyciągnąć z niego dwóch pozostałych pasażerów. Jednak oszołomiony i ranny w głowę nie był w stanie tego zrobić. Na miejscu wypadku pojawili się jacyś ludzie, ale kim byli, tego dokładnie nie wiadomo. To oni wyciągnęli z kompletnie rozbitego wraku niedającego oznak życia biskupa Łukomskiego i jego szofera. Biskup miał połamane nogi, ręce i zmasakrowaną twarz. Na miejscu wypadku pojawili się kolejni ludzie i kilka samochodów.

Ktoś wezwał pogotowie, ale dotarło ono do ofiar wypadku dopiero po kilku godzinach. Pogotowie odwiozło biskupa i szofera do Warszawy, natomiast lżej rannego księdza Kulbata przetransportowano do szpitala w Łomży. Rankiem 28 października w warszawskim szpitalu św. Antoniego, prowadzonym przez siostry elżbietanki biskup Łukomski zmarł. Do dzisiaj nie wiadomo, kto podjął decyzję o przetransportowaniu ciężko rannego biskupa do szpitala w Warszawie, a nie do szpitala w znacznie bliżej położonej Łomży. Nie wiemy również, czy wrak samochodu został poddany dokładnym oględzinom i badaniom technicznym w toku dochodzenia prokuratorskiego ani gdzie podziały się akta śledztwa, w których powinny się znajdować m.in. zdjęcia i rysunki sytuacyjne, protokoły sekcji zwłok i protokoły przesłuchań ocalałych uczestników wypadku oraz ewentualnych świadków.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej