Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

W ciagu kilku lat w rece bolszewikow wpadlo niemal cale bogactwo dawnej Rosji. Na zdjeciu: zolnierze Armii Czerwonej podczas pladrowania klasztoru Simonowa w Moskwie w 1923 r.

Całe złoto w ręce rad!

Krzysztof Jóźwiak

Bolszewicy najpierw dokonali największej grabieży w historii, a potem przy pomocy cynicznych pośredników upłynnili łup na Zachodzie. Dzięki temu mogli sfinansować rewolucyjny terror i utrzymać się u władzy

Zamach stanu przeprowadzony przez Lenina i spółkę 7 listopada 1917 r. w Piotrogrodzie był jedynie pierwszym krokiem na drodze do przejęcia przez bolszewików władzy w całej Rosji. Ich pozycja była początkowo bardzo słaba, zarówno na arenie międzynarodowej, jak i wśród samych Rosjan. Jak więc to możliwe, że walcząc z rzeszą wrogów zewnętrznych , zmagając się z niezliczonymi strajkami robotniczymi i buntami chłopskimi, a jednocześnie pozostawiając za sobą całkowicie zrujnowaną gospodarkę, zdołali przetrwać i utrzymać się u władzy? Oczywiście kluczem do sukcesu była rozbudowa i uzbrojenie bolszewickiej armii i aparatu terroru. Na to z kolei potrzebne były olbrzymie fundusze. Bolszewicy zdobyli je, przeprowadzając rabunek na niespotykaną dotychczas skalę: zagarnięto prawie całe rezerwy carskiego złota, włamano się do sejfów w „znacjonalizowanych" bankach, zabrano setki milionów rubli z prywatnych kont, łupiono majątki ziemskie, cerkwie, kościoły i monastyry, przetrząsano prywatne mieszkania, a nawet chaty co zamożniejszych chłopów – w ciągu kilku lat w łapy bolszewików wpadło całe bogactwo dawnej Rosji, gromadzone przez pokolenia. Ten ogromny skarb byłby jednak bezwartościowy, gdyby nie udało się go upłynnić. Wielki rabunek przeistoczył się więc w wielki handel. Bolszewicy pozbywali się na Zachodzie wszystkiego, co tylko dało się sprzedać, po cenach znacznie poniżej światowych. Pomagali im w tym pazerni na pieniądze bankierzy i przedsiębiorcy ze Szwecji, Danii, Wielkiej Brytanii i Niemiec. To właśnie z nich naigrywał się Lenin, mówiąc, że zachodni kapitaliści są nad wyraz chętni sprzedawać bolszewikom sznur, na którym później zawisną. Ujarzmienie własnego społeczeństwa miało być przecież jedynie wstępem do ogólnoświatowej rewolucji.

O tej mało znanej, finansowej stronie rewolucji październikowej i wojny domowej w Rosji w niezwykle ciekawy sposób pisze Sean McMeekin w książce „Największa grabież w historii. Jak bolszewicy złupili Rosję". To z pewnością jedna z bardziej wartościowych monografii historycznych, jakie ostatnio ukazały się na polskim rynku. Amerykański historyk stara się przywrócić właściwe proporcje w opisywaniu finansowych machlojek obu XX-wiecznych totalitaryzmów. Któż bowiem nie słyszał o głośnej aferze związanej z ujawnieniem faktu, że w czasie II wojny światowej szwajcarskie banki umożliwiały nazistom sprzedaż złota zrabowanego w krajach okupowanych (częściowo pochodzącego również z grabieży dokonanej na ofiarach Holokaustu). Zachodnie media nazwały sprzedaż „nazistowskiego złota" największym rabunkiem w dziejach. Tymczasem ten niechlubny tytuł należy się właśnie pomijanej przez historyków i dziennikarzy akcji przeprowadzonej 20 lat wcześniej przez bolszewików. Ważna jest nie tylko skala, ale również znaczenie tych operacji dla obu totalitaryzmów. Nie umniejszając złowrogiej roli, jaką odegrali szwajcarscy bankierzy w umocnieniu nazizmu, trzeba podkreślić, że zysk ze sprzedaży zrabowanego złota (ok. 298 mln ówczesnych dolarów) stanowił jedynie niewielką część machiny finansowej III Rzeszy. Tymczasem grabież dokonana przez bolszewików, szacowana na 1,6 mld dolarów, a później upłynnienie „złodziejskich fantów" na Zachodzie, była warunkiem sine qua non przetrwania ich reżimu.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE