Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Globalny rynek kapitalowy to system naczyn polaczonych, w ktorym kazde zawirowanie jest grozne

Co nas obchodzą rynki wschodzące?

Maria Rajca

Gdyby zapaść rynków wschodzących zainfekowała Europę, mógłby nastąpić koniec „końca kryzysu”, o którym tak chętnie mówią przywódcy krajów UE

Na razie na kursie złotówki nie odbiła się sytuacja na Ukrainie, ale jeśli pogorszy się ocena Węgier, to i nam może się dostać. Zresztą każda destabilizacja – polityczna czy makroekonomiczna – na jednym z rynków wschodzących rzutuje na inne państwa należące do tego koszyka (zwanego EM, czyli emerging markets). Jeśli zaś zbiega się kilka niepokojących czynników, ma to wpływ również na naszą walutę. Polska także jest wschodzącym rynkiem, choć fundamenty naszej gospodarki i nasza wiarygodność kredytowa stawiają nas w nieco innej, bezpieczniejszej lidze niż na przykład tzw. kruchą piątkę, do której zalicza się Brazylię, Indie, Indonezję, RPA i Turcję, czyli kraje najbardziej narażone na niebezpieczne skutki wycofywania się USA z polityki luzowania ilościowego. Jednak po zapaści argentyńskiego peso i tureckiej liry oraz publikacji niekorzystnych danych o chińskiej gospodarce zachwiała się też złotówka. Wprawdzie odkąd Janet Yellen, nowa szefowa Fed, ogłosiła, że nie będzie się szybko wycofywać z luzowania ilościowego, rynki wschodzące się uspokoiły, ale wciąż spadki notowań takich walut jak rupia, forint, lira czy rand są dla nas groźne. Upadłe tygrysy są bowiem zagrożone nie tylko odpływem dolarów. Południowoafrykański rand może tracić na wartości, bo wielkie strajki w kopalniach niepokoją inwestorów, którzy boją się wybuchu społecznych protestów. Rekordowy spadek tureckiej waluty jest odbiciem braku zaufania do instytucji państwa, w którym zaplecze polityczne rządu uwikłane jest w wielki skandal korupcyjny. A jeśli gwałtownie spowolni wzrost gospodarczy Chin, ucierpią kraje, które eksportują tam surowce i towary.

Pas transmisyjny

Gwałtowne spadki notowań walut EM już parokrotnie zasiały taki popłoch na rynkach, że odbiło się to na światowych giełdach. Awersja inwestorów do ryzyka sprawia, że takie turbulencje łatwo przenoszą się na rynki kapitałowe państw rozwiniętych. Wschodzące gospodarki padały już ofiarą kryzysów walutowych, ale nie zawsze oznaczało to przeniesienie „infekcji" do UE. Bywało odwrotnie, jak podczas kryzysu w latach 90., gdy inwestorzy przerzucili swe środki z Azji do USA i Europy.

Teraz jednak globalny efekt domina jest znacznie bardziej prawdopodobny. Jak napisał „Financial Times", za sprawą globalnych rynków kapitałowych i finansowych związki między poszczególnymi gospodarkami stały się bliższe niż dekadę temu. Jest wiele pasów transmisyjnych, które mogą przenieść kryzys z Azji bądź Ameryki Południowej do UE: wymiana handlowa, banki, które znacząco zaangażowały się w aktywa emerging markets. Rynki te w latach 90. stanowiły 20 proc. globalnej gospodarki; teraz jest to 40 proc. Sam efekt skali czyni ryzyko zarazy bardziej prawdopodobnym, a zawsze może zadziałać po prostu panika inwestorów. Pasy transmisyjne w globalnym systemie finansowym działają też nieporównywalnie szybciej niż dekadę temu. Lubowski relacjonuje w swej książce rozmowę z przedstawicielami największych graczy rynkowych, czyli Goldman Sachs i Salomon Brothers, którzy tłumaczą, co teraz oznaczają dla nich inwestycje krótko-, średnio- i długoterminowe: „Dla nas krótki termin to najbliższy kwadrans, średni okres to dwie, trzy godziny, a długi termin to koniec dnia".

Globalizacja finansowa to broń obosieczna. Naraża bowiem jedne państwa na skutki działań innych – tak skomentował turbulencje na rynkach wschodzących Bloomberg. Tym razem okazuje się ponadto, że radykalne środki zaradcze podejmowane przez banki centralne krajów, których waluta gwałtownie spada, mogą być nieskuteczne. Pod koniec stycznia inwestorzy wpadli w popłoch, gdy okazało się, że interwencja banku centralnego Turcji, który podniósł stopy procentowe, powstrzymała spadek notowań liry tylko na kilka godzin. Akcja ratunkowa banku RPA dała jeszcze mniej – rand umocnił się na pół godziny. Inwestorzy tracą wiarę w sprawczość banków centralnych, a niektórzy analitycy przewidują, że gdyby doszło do kolejnych poważnych turbulencji na rynkach wschodzących, tylko Międzynarodowy Fundusz Walutowy lub Fed będą w stanie skutecznie interweniować. Ale – jak zauważył Bloomberg – Fed nie jest zobowiązany do działań charytatywnych, a USA są znużone rolą policjanta świata. Gdyby amerykański bank centralny miał nadal odchodzić od polityki stymulowania własnej gospodarki, inwestorzy zaczęliby w popłochu uciekać ku bezpieczniejszym rynkom i bezpieczniejszym walutom. Nie tylko w poszukiwaniu bardziej lukratywnych inwestycji. Również dlatego że nikt do końca nie wie, jakie będą globalne skutki rezygnacji z luzowania ilościowego w USA, a wielu ekspertów uważa, że okażą się dla świata raczej bolesne.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy