Najnowsza interwencja Uważam Rze

Butik

Mądrzejsza klasa E

• SAMOCHODY • POLECA WOJCIECH ROMAŃSKI

 

Większa klasa C? Nieco skurczona luksusowa klasa S? I tak, i nie. Wprowadzając w tym roku na rynek nową odsłonę limuzyny klasy E, Mercedes sięgnął do sprawdzonej już, nowej linii stylistycznej marki, nieco ją tonując, dzięki czemu debiutujący w Polsce w kwietniu model oznaczony symbolem W213 wydaje się szlachetniejszy od większego i mniejszego kuzyna. Ale – przynajmniej na pierwszy rzut oka – podobieństwo jest uderzające. Masywny grill z przodu, krótki zwis, długa maska, zbliżony kształt opadającej do tyłu linii dachu z bardzo podobną linią świateł – przyznaję, że czasem sam mam wątpliwości. Generalnie nowa klasa E może się podobać, o ile uroda jest ważna w tym segmencie aut, które mają być przede wszystkim komfortowe i bezpieczne. Jest w niej pewna lekkość, co w przypadku samochodu liczącego blisko 5 metrów jest jednak designerską sztuką.

O ile z zewnątrz może nowej limuzynie bliżej do mniejszej klasy C, o tyle środek wyraźnie równa w górę. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to dwa 12,3-calowe „tablety”, z których jeden zastępuje tradycyjną tablicę zegarów, a drugi jest właściwie centrum sterowania wszystkim, czym w tym samochodzie sterować się da. Przed uruchomieniem to tylko dwie tafle czarnego szkła, które rozświetlają się w efektowny sposób po włączeniu zapłonu. To rozwiązanie zastosowane wcześniej w klasie S. Nadal jednak „multimedialny” ekran nie jest dotykowy, co być może ułatwiłoby gmeranie w ustawieniach. Dochodzenie do poszczególnych funkcji i podfunkcji nie jest zbyt wygodne ani za pomocą pokrętła na środkowym tunelu, ani za pomocą umieszczonego tuż nad nim mało funkcjonalnego gładzika, który Mercedes uparcie montuje w kolejnych modelach.

Zostawmy jednak luksusy wnętrza, bo istotą samochodu jest jazda. A tej nie można nic zarzucić. Na pewno wiele w tym zasługi Air Body Control oferowanego jako opcja systemu wielokomorowego zawieszenia pneumatycznego z funkcją samopoziomowania osi, którego parametry można zmieniać zależnie od wybranego trybu jazdy. Po gładkiej drodze samochód po prostu płynie, ale równie dobrze reaguje na nierówności. Jednak to, co robi największe wrażenie, to… cisza. Kabina jest doskonale wytłumiona, a ponadto – dzięki sprytnym patentom – można też jechać z otwartym szyberdachem nawet powyżej 100 km/h, spokojnie rozmawiając przy tym przez zestaw głośnomówiący. Równie cichy, a przy okazji oszczędny, jest także nowy downsizingowy diesel o pojemności 2 litrów i mocy 195 KM. Czy dla ważącej ponad 1,7 tony limuzyny to nie za mało? Zapewne to kwestia subiektywna ­– przyspieszenie do 100 km/h zajmuje katalogowo 7,3 sek., a wysoki moment obrotowy (maksymalnie 400 Nm) pozwala na dużo, ale np. tryb sport+ obiecuje więcej niż daje. Przydałoby się jeszcze z 50 koni, by radość z jazdy była pełna. Silnik współpracuje z 9-biegowym automatem 9G-Tronic, pracującym płynnie i mądrze, bezbłędnie radząc sobie ze zmianami dynamiki jazdy. Efekt? Średnie zużycie w teście to 6,6 l/100 km, co jak na tej wielkości samochód nieoszczędnie eksploatowany uważam za wynik świetny. Spokojna, co nie znaczy wolna jazda w trasie pozwala zmniejszyć apetyt silnika nawet do ok. 5 l/100 km.

Ale tym, co wyróżnia nową klasę E, są rozbudowane systemy elektroniczne. Rozwiązaniem, które wprowadza limuzynę ze Stuttgartu do grona aut zmierzających ku autonomiczności, jest opcjonalny system Drive Pilot, który wykorzystuje aktywny tempomat Distronic, dwie przednie kamery, aktywnego asystenta pasa ruchu oraz system wspomagający hamowanie. Wszystko to sprzęgnięte razem pozwala do prędkości 210 km przemieszczać się bez trzymania rąk na kierownicy i nogi na gazie czy hamulcu. Drive Pilot czyta znaki drogowe, dostosowuje się do ich wskazań, pilnuje pasa ruchu i odległości od poprzedzającego pojazdu, a w razie konieczności może całkowicie zatrzymać samochód. Choć trzeba przyznać, że trudno jest powstrzymać się od naciskania hamulca w sytuacji, gdy auto przed nami się zatrzymuje. Jeśli uda się nam zaufać maszynie, wrażenie jest bezcenne. Klasa E potrafi także ostrzegać przed różnymi niebezpiecznymi sytuacjami, a jeśli kierowca nie reaguje, łagodnie przywołać go do porządku, przyhamowując samochód, korygując tor jazdy, czy wręcz zatrzymując go, by uniknąć kolizji. Jednak stawiając na swoim, robi to na tyle „delikatnie”, że można jej to wybaczyć.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Wojciech Romański

W smoczym kręgu