Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Mowa nienawiści

Rafał Otoka-Frąckiewicz

 

Do wigilijnego karpia mamy jeszcze parę miesięcy. Tymczasem w Warszawie nastąpił cud i polityczne zwierzęta zaczęły mówić ludzkim głosem. Oczywiście, mam na myśli tamtejszych „działaczy miejskich” pod przywództwem niejakiego Janka Śpiewaka, którzy jeszcze chwilę temu uratowali Hannę Gronkiewicz-Waltz przed przegraniem referendum w sprawie jej odwołania, a dziś z uśmiechem na ustach wbijają jej nóż w plecy. Ktoś coś z tego rozumie i potrafi wytłumaczyć nagły zwrot uczuć kawiorowej lewicy?


Na bank nie stoi za tym PiS. Ci są za ciency w uszach, co pokazali przy okazji wspomnianego referendum. Temat przewałów „reprywatyzacyjnych” w Warszawie jest stary jak świat i nie trzeba było być jakimś szczególnie dobrze poinformowanym, żeby wiedzieć, że to pięta achillesowa szefowej warszawskiego ratusza. Tymczasem PiS, zamiast wyciągnąć ten temat na sztandary i zmieść Gronkiewicz dawno temu, wolał robić cyrk pod tytułem „drugie powstanie warszawskie”, „druga godzina W”, etc. Było to o tyle zabawne, że powstanie, tak jak kampania referendalna, wybuchło w sierpniu, a finał obu sytuacji miał miejsce w październiku. PiS poległ, doskonale rekonstruując geniusz powstańczych dowódców, równie analogicznie oddając rząd dusz warszawiaków lewicy. Tym razem kawiorowej, ale znając liczne wystąpienia jej członków, doły z wapnem są im równie miłe jak sojowa latte.


Być może nieco światła na ów emocjonalny zwrot rzucają sprawy takie, jak byłego już najemcy lokalu na ulicy Chłodnej, któremu nagle wypowiedziano długoletnią umowę, a ten zaczął organizować grono podobnie wycyckanych przez ratusz. I już prawie stworzyła się z tego głośna i wpływowa siła, kiedy HGW – na krótko przed referendum – dała chłopu stanowisko w ratuszu. Pecunia non olet. Krąg chcących wysadzić z ratusza Gronkiewicz szybko się rozsypał. Tak jak rodząca się urzędnicza kariera rzeczonego, który wyleciał z pracy zaraz po wygranym przez panią prezydent referendum.

 


Obecny lider warszawskich ruchów miejskich, wspomniany Janek Śpiewak, wygląda na chłopaka, który wyciągnął wnioski z powyższej sytuacji i na żadne układy z HGW iść nie chciał. Nie, żeby był jakiś szczególnie przebiegły. Obserwując go, można szybko zauważyć, że ma się do czynienia z osobą spragnioną sławy, a nie pieniędzy. Po Warszawie krążą liczne historie na jego temat, które ten obraz potwierdzają. Czy ma szanse stać się długoletnim liderem lewicowej ofensywy miejskiej? No cóż. Raczej nie.

 


Zawziętość, z jaką atakuje HGW, obecnie doskonale się sprawdza. Jednak kiedy pożar minie, Waltz zniknie za kratami i skończy się festiwal radości z okazji pokonania smoka, trzeba będzie siąść do normalnej pracy. Ta zaś, jak donoszą osoby zbliżone do Miasto Jest Nasze, a więc rodzimej organizacji Śpiewaka, jest daleka od zainteresowań lidera. Jak twierdzą, często nie ma go na kluczowych głosowaniach, zamiast tego woli popijać kawę w modnych kawiarniach. Kiedy wojenka się skończy, znajdzie się masa bardziej pracowitych, choć może mniej wygadanych medialnie postaci, które mogą objąć „stery zmian”. Zarzuty, jakie stawia się obecnie PiS-owi, że pompuje młodego działacza i tworzy nieprzewidywalnego lidera, można więc włożyć między bajki.

 


On sam jednak jest kolejnym, po np. redaktorze „Gazety Wyborczej” Grzegorzu Sroczyńskim, przykładem dobrej zmiany. Ten ostatni nie tak dawno na łamach swojej macierzystej gazety opublikował tekst, który można streścić jednym zdaniem: „Nie zabijajcie nas, a będziemy Wam wiernie służyli”. Jeśli ktokolwiek czytając, zachłysnął się ze śmiechu kawą czy herbatą, popełnił błąd. Dobrej zmianie potrzebni są ludzie z drugiej strony barykady. Tym bardziej, jeśli są to ludzie inteligentni i niezepsuci konającym na naszych oczach systemem. Przypomnijmy, że II RP powstała głównie za sprawą urzędników austriackich i pruskich, którzy choć służyli obcym mocarstwom, to kiedy przyszła pora, potrafili przestawić się na tory budowania własnego państwa. Wyłuskanie talentów z obozu przeciwnika od zawsze jest podstawą sukcesu. Coś mi jednak mówi, że PiS ma słabe pojęcie o tym, jak do tych ludzi dotrzeć.



Czy jest ktoś, kto może tych ludzi zagospodarować? No więc też nie za bardzo. Trockiści z Razem nie są żadną propozycją. Kukiz’15, który miał szanse stać się kulturowym pomostem dla tzw. lemingów, zdechł. Nowoczesna, jeśli przetrwa ten rok, stać się może jedynie wytwórnią satyrycznych memów. Na wodzie unosi się wciąż Platforma, ale ta, jak się zdaje, postanowiła zatonąć wraz z Gronkiewicz-Waltz.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?