Najnowsza interwencja Uważam Rze

Motoryzacja

Wojciech Romański

Czołg na dopalaczu

• SAMOCHODY • POLECA WOJCIECH ROMAŃSKI

W gruncie rzeczy niepraktyczny. Wielki, zajmuje półtora miejsca parkingowego, nie mieści się w garażu, ciężki, do codziennego użytkowania poza farmą, objazdem pańskich lasów czy podróżowaniem z deską surfingową niewygodny (otwieranie zabudowy nad paką, żeby wrzucić tam torbę z zakupami, jest całkowicie pozbawione sensu), a do kabiny trzeba się wspinać. Ma 5,26 m długości, 181,5 cm szerokości i 178 cm wysokości. No dobrze. Miłość nie wybiera. Zakochałem się w tym czołgu, gdy tylko wdrapałem się za kierownicę i odpaliłem silnik.

Co prawda, najpierw trzeba poszukać. Bo jednak w większości samochodów w wersji bezkluczykowej przycisk start/stop jest po prawej stronie kierownicy lub – co bywa optymalnym rozwiązaniem – na środkowym tunelu. Tu Japończycy schowali go po lewej, w niezbyt wygodnym miejscu. Ale jak już go wymacamy, usłyszymy przepiękny, głęboki gang diesla o pojemności 2,4 l, mocy 181 KM i maksymalnym momencie obrotowym 430 Nm osiąganym przy 2500 obr./min. Miło posłuchać, ale i miło pojechać. Sprzęgnięty z pięciostopniowym automatem (i to właściwie jedyny żal, sześciobiegowa skrzynia mogłaby wyczarować z tej jednostki jeszcze więcej) silnik pracuje bardzo kulturalnie, potrafi dostarczyć też niemal sportowych wrażeń. Niemal. O tym jednak też trzeba pamiętać. Tym bardziej że mocne ciśnięcie gazu sprawia, że auto potrafi konsumować nawet 14 l/100 km, choć potrafi też się zadowolić 8–9 l/100 km.

Najlepiej czuć to przy ruszaniu – po wciśnięciu gazu przez chwilę nic się nie dzieje, a potem blisko dwutonowy pojazd nagle startuje jak czołg na dopalaczu. Niespełna 12 sekund do setki to całkiem przyzwoity wynik w tej klasie. Za pierwszym razem żwawość auta, na które można wrzucić ponad 800 kg towaru, wręcz zaskakuje, potem można się już tylko dobrze bawić. Prędkość maksymalna określona na 177 km/h jest bardziej niż wystarczająca, o ile ktoś będzie chciał to sprawdzić. Jeśli ktoś chce się pobawić w ręczne przełożenia, może użyć łopatek przy kierownicy, ale jest z nimi pewien problem – są nieco za krótkie i osoba, która nie ma rąk jak bochny chleba, może mieć kłopot. Lepiej więc nie kombinować.

Pickupy przez lata były kojarzone z roboczymi wołami, znanymi głównie z amerykańskich filmów. Wielka paka, toporne wnętrze, potężne silniki… i do roboty. Dziś zrobiły się modne, a to, że można nimi przewieźć betoniarkę, drewno do kominka czy traktor-kosiarkę ma zdecydowanie mniejsze znaczenie. Dlatego firmy starają się, by były bardziej luksusowe i atrakcyjne niż dotychczas, z zachowaniem ich możliwości terenowych i transportowych. Tak też stało się z piątą generacją L200 – samochód z jednej strony wyładniał, wnętrze zyskało na szlachetności, fotele wreszcie stały się wygodne. Ale wciąż jest zbudowany na ramie, a tył opiera się na niemal już zapomnianych resorach piórowych. Co ciekawe, tył auta nawet bez obciążenia paką nie podskakuje na nierównościach, co zdarzało się wcześniejszym modelom. Pamiętam jeden z testów pickupa, w którym wrzucaliśmy kilka trylinek na pakę, żeby dociążyć tył. Ten kawaler obywa się bez takich niestandardowych dodatków. Generalnie w ruchu L200 bliżej do SUV-a niż małej ciężarówki. Dodatkowy plus za pakiet Premiere Edition, m.in. efektowne orurowanie, dodatkowe reflektory czy progi.

Paka jest imponująca (ma 150,5 cm długości, 147 cm szerokości oraz 46 cm wysokości, licząc burty). Ale żeby wykorzystywać ją do bardziej cywilnych zastosowań, trzeba dokupić zamykaną pokrywę, która w testowanej wersji była bardzo efektowna, ale dość trudna w obsłudze. Tam spokojnie zamiast ziemniaków można schować walizki i ruszyć w podróż, bo długodystansowa podróż tym czołgiem okazuje się równie wygodna, co osobówką. Zwłaszcza że mamy do dyspozycji: przyzwoite audio z nawigacją (choć trzeba przyznać, że jej obsługa wymaga determinacji), klimatyzację, asystenta pasa ruchu wspomagającego kierowcę, układ stabilizujący tor jazdy przyczepy, system wspomagający ruszanie pod górę czy, co najważniejsze, kamerę cofania. W kabinie, nawet przy szybkiej jeździe, jest zaskakująco cicho.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez