Najnowsza interwencja Uważam Rze

Butik

• GRY •

POLECA RAFAŁ OTOKA-FRĄCKIEWICZ

Battlefield 1


Najlepsza część „Battlefield” od czasów liczącej już 11 lat drugiej części! Tamta przenosiła nas w czasy współczesnych wojen, w trakcie których wykorzystuje się ultranowoczesny sprzęt. Tegoroczna wersja cofa nas do czasów I wojny światowej i umieszcza w jej okopach. Kontrast pomiędzy obiema częściami jest jednak czysto wrażeniowy. Wielka Wojna, jak ją nazywają na zachodzie europy, była pierwszym polem bitwy, na którym znalazły się wszystkie technologie wykorzystywane do czasów dzisiejszych. Lotnictwo, broń maszynowa, miotacze płomieni, czołgi i artyleria pojawiły się właśnie w czasie jej trwania. W „Battlefield 1” dostajemy je wszystkie do dyspozycji. Możemy się wczuć w żołnierza tej wojny i odwiedzić okopy, miasta Europy i pustynie Arabii. Pomijając część fabularną, która o dziwo jest całkiem rozbudowana jak na standardy tej serii, multiplayer to prawdziwa uczta dla oczu, uszu i naszej inteligencji. Samotny żołnierz nie ma w niej większych szans, sednem jest tworzenie drużyn składających się z jak najbardziej zróżnicowanych specjalności. Taka ekipa, a na mapie może znajdować się jednocześnie do 64 graczy, po okopaniu się lub zajęciu budynku może stanowić dla przeciwnika nie lada orzech do zgryzienia. Przy wsparciu czołgów i lotnictwa jest praktycznie nie do ruszenia, a emocje związane z obroną lub zdobywanie takiego obiektu są po prostu niepowtarzalne. Przebić może je jedynie „Battlefield VR”. Kiedy powstanie, dam mu bez wahania 5 gwiazdek.

***

FIFA 17


Przez całe lata serii „FIFA” stawiano zarzut wtórności. Niby co rok dostawaliśmy do ręki nową edycję, jednak zmiany w jej kolejnych wersjach były często czysto kosmetyczne. Wręcz robione na się i niepotrzebne, tak jak dodanie do lig światowych, dostępnych w trakcie gry, ligi kobiecej. Nie znam nikogo, kto korzystałby z tej opcji. Sporo za to osób twierdziło, że ten element to owoc politycznej poprawności. Wszystko to jednak pieśń przeszłości. W tym roku Electronic Arts stworzyło swoją słynną kopaninę od podstaw. Zmieniono silnik graficzny, zastępując stary, łatany co roku i mało już wydajny, na słynny z „Battlefielda” i Need „For Speed” Frostbite. Jak wygląda efekt zastosowania w piłce nożnej napędu graficznego rodem ze strzelanin 3D i wyścigów samochodowych? Rewelacyjnie! „FIFA 17” dostała dzięki niemu ogromnego, nomem omen, kopa. Animacje kierowych przez nas postaci bliskie są realizmu, ich ruch na boisku do złudzenia przypomina rzeczywistość, wszelkie triki i zwody też wyglądają jak na żywo. Tak duże zmiany wymagały od autorów nauczenia graczy posługiwania się nową „FIFA”. Wyszli z tego obronną ręką, tworząc tryb fabularny, w którym krok po kroku uczymy się strzelać, biegać, podawać, kiwać, jednocześnie budując postać swojego prywatnego piłkarza. Reasumując, można bez przesady stwierdzić, że wreszcie mamy do czynienia z najlepszą grą „FIFA” od początku tej serii.

***

Mafia III


Minęło 14 lat od czasu, kiedy „Mafia: City of Lost Heaven” stała się z dnia na dzień przebojem, który do dziś wspominany jest przez graczy jako gra bliska perfekcji. Sześć lat temu jej autorzy próbowali powtórzyć ten sukces i wyszło im raczej przeciętnie. Kontynuacja była niedokończonym sandboxem, który bronił się jedynie muzyką i fabułą. Dziś w nasze ręce trafiła kolejna, trzecia już część. I znów zewsząd słychać jęk zawodu fanów. Czy słusznie? Głównym atutem jedynki nie był jakiś szczególnie genialny pomysł na grę, rozgrywkę czy nawet fabułę. O jej sile stanowiło, moim zdaniem, osadzenie akcji w latach 30. XX w. Mało jest gier cofających się do tych czasów. Druga i trzecia „Mafia” osadzona została w czasach powojennych i tu czar pryska, opada maska nostalgii i jak na dłoni widać, że cała seria to banalna do bólu strzelanina, będąca wręcz klonem „Grand Theft Auto”. Czy to jednak może stanowić zarzut? No cóż, moim zdaniem nie. Fabuła „Mafii III” jest jedną z ciekawszych, jakie ostatnio poznałem. Muzyka, na którą składają się szlagiery z lat 60., przyjemnie kontrastuje z brutalną rozgrywką. Słabości tego tytułu stoją poza sferą fabularno-rozrywkową. Są nimi brzydka grafika rodem z PS3 czy Xboxa 360 oraz szerokie spektrum błędów, które powodują, że zbyt często zaczynamy grę od nowa. Jeśli autorzy załatają te ostatnie, „Mafia III” stanie się całkiem przyjemnym przeciętniakiem.

***

Gears Of War 4


Gears Of War” to tytuł, który wypromował konsolę Xbox 360. Brutalna rozgrywka, szybkie tempo, majestatyczna scenografia i pozbawiona politycznej poprawności fabuła zapewniły temu tytułowi realnie kultowy status. O popularności „girsów”, niech świadczy fakt, że słynny swego czasu raper 50 Cent kupił silnik gry i – po podmienieniu postaci na siebie i swoich kolegów oraz umieszczeniu akcji w ciepłych krajach – odniósł spory sukces finansowy. Kolejne odcinki serii potwierdzały status tytułu, mimo że gdzieś po drodze powoli ginęły niegrzeczne elementy scenariusza. System rozgrywki dla pojedynczego gracza i w naprawdę genialnym trybie multi gwarantujące sukces pozostawały przez lata bez zmian. Podobnie jest w najnowszej edycji tej gry. Owszem dodano walkę nożem czy możliwość odstrzeliwania sufitów nad głowami wroga, ale wciąż mamy do czynienia ze starym dobrym „Gears of War”. Brzmi to trochę jak zarzut wtórności. I przyznać muszę, że tak jest. Owszem, „Gears of War” wciąż pozostaje topowym tytułem wśród strzelanin. Jego moc tworzą majestatyczna oprawa graficzna, brutalność, ogłuszający dźwięk bitem i świetnie zaprojektowane poziomy dające masę możliwości do krycia się i ostrzały przeciwnika. Czegoś tu jednak zaczyna brakować. Być może to kwestia ugrzecznionej fabuły.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez