Najnowsza interwencja Uważam Rze

Motoryzacja

źródło: materiały prasowe

Nie tylko dla zielonych

• SAMOCHODY • POLECA KRZYSZTOF GALIMSKI

 

Jeden rzut oka i już wiesz, czy nowego priusa kochasz czy nienawidzisz. Toyota już przy pierwszej generacji uznała, że hybryda nie powinna wyglądać jak zwyczajny samochód. I tego podejścia trzyma się nadzwyczaj konsekwentnie. Choć obecny model aż tak bardzo nie szokuje wyglądem, to z pewnością nikt obok niego nie może przejść obojętnie.

Miejsca z tyłu nie zabraknie nawet trzem rosłym pasażerom. Również wygodne i dobrze wyprofilowane przednie siedzenia zapewniają spory komfort podróży. Multimedia obsługuje się za pomocą dotykowego ekranu, dużego i bardzo intuicyjnego. Konstruktorzy przyłożyli się do ergonomii. Wszystko jest na swoim miejscu. No, może oprócz guzików podgrzewania fotela, umieszczonych w trudno dostępnym miejscu za centralną konsolą. Wykończenie wnętrza jest odpowiednie dla samochodu tej klasy, materiały są dobrej jakości, a do ich spasowania nie sposób się przyczepić. Białe wykończenie centralnego tunelu jest przyjemne dla oka, ale przydałoby się coś do rozbicia szarej monotonii na desce rozdzielczej. Ta robi nieco przytłaczające wrażenie.

Elektryczno-spalinowy układ ma moc 122 KM. Pozwala to priusowi na osiągnięcie setki w 10,6 sekundy i rozwinięcie prędkości maksymalnej 180 km/h. Dynamika samochodu mocno zależy od wybranego trybu jazdy. W trybie „power” wyrywa do przodu i jeździ bardzo przyjemnie, za to w „eco” jest ospały jak leniwiec na morfinie. Niemniej jednak to pierwszy prius, którego można prowadzić z przyjemnością nie tylko dla portfela.

Skoro już o tym mowa, to producent zakłada spalanie na poziomie 3,3 litra na 100 km. Aż tak dobrego wyniku nie udało mi się osiągnąć, ale 3,6 litra to też świetny wynik. Oczywiście w trybie „eco” i przy dokładnym monitorowaniu wszelkich wskaźników. Jeżdżąc normalnie, spalałem mniej niż 5 litrów, a odrzucając jakąkolwiek myśl o ratowaniu wielorybów i lasów w Amazonii – 7,6 litra. W trakcie jazdy auto płynnie i wręcz niezauważalnie przechodzi między trzema rodzajami napędu – elektrycznym, spalinowym i łączonym. Właścicieli tradycyjnych samochodów zaskakuje cisza podczas jazdy, przynajmniej dopóki nie próbuje się zmusić silnika do gwałtownego przyspieszenia. Niestety, jego mozolne brzęczenie nie jest przyjemne dla ucha, choć i tak jest znacznie lepiej niż w poprzedniej generacji, która zyskała niezbyt pochlebny przydomek „wyjus”.

Priusa na zakrętach prowadzi się zaskakująco pewnie. Lepsza kontrola nad pojazdem to zasługa obniżonego centrum ciężkości i zmienionego tylnego zawieszenia. Zawieszenie jest ewidentnie nastawione na komfort podróży. Bardzo dobrze wybiera nierówności. Także fotele i tylna kanapa są dobrze zaprojektowane i wygodne nawet w dłuższej podróży.

Zadbano też o bezpieczeństwo. W każdej wersji prius otrzymuje siedem poduszek powietrznych, system automatycznego hamowania oraz wykrywania pieszych, system utrzymywania pasa ruchu czy czujniki martwego pola w lusterkach. W podstawowej wersji premium nie uświadczymy natomiast czujników parkowania. Szkoda, bo widoczność do tyłu jest w tym samochodzie dość słaba.

Czwarta generacja priusa jest lepsza od poprzednika pod każdym względem. Ale czy o tyle, by żądać aż 20 tys. zł więcej? To dyskusyjne. Być może na cenę wpłynęły rządowe zapowiedzi o wspieraniu samochodów elektrycznych i hybrydowych. Jeżeli tak, to ustalający cenniki w Toyocie są chyba ostatnimi, którzy jeszcze wierzą w obietnice naszych polityków.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy