Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego nr 9

Z życia koalicji

Ach te korporacyjne klimaty! Ledwo zespołowi TVN Warszawa ogłoszono, że ich stacja przestaje istnieć, a już na eks-pracowników czekały następne atrakcje. Przy drzwiach stacji doborowy oddział ochroniarzy rewidował wychodzących – być może po raz ostatni – ludzi. Grzebali w torbach, obmacywali, węszyli. Jak zwalniać, to z klasą.

Premier Tusk zagościł nie tylko u Marcina Mellera, ale i na Facebooku. Nie jest tam co prawda zbyt aktywny, ale ostatnio na jego profilu pojawiło się bardzo ważne stwierdzenie: „DONALD TUSK changend their Kraj”. Jak widać, angielski premiera coraz lepszy.



Tenże Tusk już w realu ogłosił, że surowce energetyczne to bardzo ważna sprawa (co za odkrycie!), a gaz łupkowy będzie odtąd oczkiem w głowie rządu. Tak po prawdzie, jedyny gaz, który mógłby temu rządowi pomóc, to gaz rozśmieszający.

Kolejny intelektualista odszedł z PO. A właściwie został z niej wyrzucony. Chodzi o znanego z przenikliwych refleksji na temat współczesności Roberta Węgrzyna, którego sąd partyjny przegonił z Platformy za to, że wyraził chęć popatrzenia na lesbijki. Panie Robercie, prosimy się nie martwić i pamiętać, że koniec jednego jest zarazem początkiem drugiego. A polska branża porno wciąż czeka na swojego Wajdę!

W gruncie rzeczy, nie rozumiemy, dlaczego tak surowo ukarano nieszczęsnego Węgrzyna. Powiedział wszak to, co myśli większość widzów stacji kierowanej przez Tomasza Wołka. I nagle nas olśniło! Przecież Węgrzyn oglądający lesbijki sam musiałby być przez nie widziany. No fakt! To byłoby już znęcanie się nad mniejszością seksualną.

Rzecznik Graś – człowiek marzący o tym, żeby być bliźniakiem i to syjamskim Tuska, a czasem nawet realizujący te marzenia  – ogłosił groźnie, że kara dla Węgrzyna będzie wyraźnym sygnałem dla ludzi Platformy. Znaczy, mają przestać się gapić na lesbijki? Sam Węgrzyn stwierdził, że kara jest dla niego zdecydowanie za wysoka. Widać woli niskie. I pewnie rude.

Ważna debata w Platformie Obywatelskiej. Trwa dyskusja na temat... nie, nie OFE. Na temat tego, kto stoi za kwiatami dla ministra Grabarczyka. Jak pamiętamy, otrzymał je w nagrodę za skuteczne dobicie PKP. Bukiet wręczyły dwie posłanki: Gąsior i Drozd, a premier Tusk uznał, że nie było to zbyt  mądre. Naszym zdaniem to był spisek posłanek, mający skompromitować PO. Prosimy zwrócić uwagę na nazwiska: Gąsior i Drozd. Na pewno są na usługach Kaczora.

Posłanka Drozd poczuła się urażona słowami premiera. Stwierdziła, że bukiet wcale nie był jej pomysłem, lecz działała na zlecenie kierownictwa klubu. Żadnych osób nie wymieniła, acz łatwo ją zrozumieć: nazwisko Tomczykiewicza zawsze przypominamy sobie przy pomocy Google. Z kolei Gąsior utrzymuje, że kwiatki wręczyła spontanicznie (zawsze ma przy sobie bukiet?) i przyjęła krytykę Tuska z pokorą. Nie wiemy oczywiście, która kręci, ale wiemy, która zaleci dalej. Bez dwóch zdań Gąsior.

Prezydent Bronisław Komorowski zastanawia się, czy podpisać ustawę emerytalną. Analizuje. Aspekty ekonomiczne. I prawne. Żeby mu tylko łeb nie eksplodował.

Senator Paweł Klimowicz odszedł z PO. Powodem było gmeranie rządu przy OFE. Niesamowite! Wygląda na to, że w polityce zdarzają się wciąż ludzie, którzy mają poglądy. Co za zacofane typy!

Z życia opozycji

Ponieważ i tak by go stracił, to Jarosław Kaczyński zrzekł się swojego immunitetu i teraz Roman Giertych będzie mógł go za coś tam pozwać. Koń zresztą powinien powędrować do rubryki obok, bo stajenkę ustroili mu w studiu Tusk Vision Network, skąd 24 godziny na dobę naparza w Kaczora. Cóż, Giertych pełni tam rolę POP – a. Pełniącego Obowiązki Palikota.

Odcina się. Nasz drogi Staszek Janecki zapewniał nas żarliwie, że nie jest – wbrew temu co tydzień temu pisaliśmy - spin doktorem Jarosława Kaczyńskiego, więc od jego ostatnich sukcesów zdecydowanie się odcina. Firma Wspólna Sprawa, którą założył z Witoldem Gadowskim i byłą asystentką Adama Lipińskiego, to zaś, wedle słów Stacha, nie firma PR-owska, tylko producencka, i Janecki ma zamiar dzięki niej kupę forsy zarobić. Staszku, jak zrobicie spoty, dzięki którym Kaczor wygra wybory, to będziecie mieli zleceń bez liku. Każdy producent niechcianego towaru do was uderzy.

W każdym razie firma ta jest, jak się zdaje, solą w oku pewnej znanej blond dziennikarki z kręgów PiS (i nie mamy tu wyjątkowo na myśli Moniki Olejnik). Ta Młoda przyjaciółka eurodeputowanego Zbigniewa rozpowiada ponoć, że firma Janeckiego żeruje na PiS, kosząc ciężki szmal, czemu z kolei rzeczony Janecki żarliwie zaprzecza. Ech, taka to rodzinna kłótnia. Skończy się tłuczeniem zastawy stołowej, trzaskaniem drzwiami, zawieszaniem i podsłuchami.

Nie docenialiśmy Joasi Kluzik-Rostkowskiej, a nasza Merkel w spódnicy i Lady Makbet polskiej polityki w jednym popisała się, i to zdrowo. Otóż, komentując wizytę Kaczora w spożywczaku, powiedziała, że „prezes Kaczyński w sklepie jest tak samo niewiarygodny jak prezes Kaczyński w kontakcie z żywym człowiekiem”. Jak rozumiemy, autorytetem w dziedzinie zakupów jest sama Kluzik-Rostkowska. Widzisz Joasiu, są ludzie stworzeni do robienia zakupów i są ludzie nadający się do polityki. Jak widać, tego się nie da połączyć.

Ta zabawa nigdy się nie skończy. Adam Bielan ciągle kontroluje stronę internetową PJN i wkurza pjonki, wkładając tam, co chce. Adam, wszystko to miałoby jeszcze jakiś sens, gdyby na tę stronę ktoś jednak wchodził.

Swoją drogą Bielan zachowuje się jak zdradzona żona, która, choć już po rozwodzie, lata po sąsiadach i opowiada, jaką ten drań okazał się kanalią. Adam z lubością podtyka więc każdemu dziennikarzowi kompromitujące pjonki materiały „tylko do twojej wiadomości” (ale na ten sposób dał się złapać tylko młodziak z „Wprost”) i rozsyła SMS-y o fatalnych sondażach PJN. Ubaw wszyscy mają niezły, lecz Bielan nie skalkulował skutków ubocznych – nie znamy nikogo, kto by go teraz traktował serio. No, może poza siecią telefonii komórkowej.

Swego czasu, całkiem niedawno, porównaliśmy Adama Bielana do Adama Słomki. No i przyjdzie nam przeprosić. Słomkę.

W telewizorze Misiek Kamiński ostro pojechał po Jarosławie. Bardzo był sieriozny i bardzo oburzony tym, że Kaczor gotów jest ponoć przehandlować dobre imię brata za poparcie Radia Maryja. Powiemy salomonowo: Kaczor pozwalający swoim parlamentarzystom wysłuchiwać bredni Kobylańskiego przegina, ale Misiek piętnujący z całą mocą polityczny cynizm jest równie wiarygodny, jak ascetyczny Misiek wzywający do postu. I trzeźwości.

W każdym razie Misiek za te występy doczekał się od Jarosława komentarza. Że to smutne i śmieszne, iż taki Kamiński upodabnia się do Palikota. Cóż, metamorfozy Kaczora są równie zasmucające.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy