Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

And the Oscar goes to...

Waldemar Łysiak

Istnieje bezlitosne prawo skutków. Jeżeli buduje się miasta u podnóża wulkanów i wioski u podnóża ziemnych skarp, to można być pewnym, że któregoś dnia te siedziby ludzkie zniknął pod zwałami lawy i błota. Jeżeli uruchamia się mnóstwo elektrowni jądrowych (55 reaktorów) w wyspiarskim kraju regularnie nękanym przez trzęsienia ziemi – to prędzej czy później musi tam nastąpić katastrofa nuklearna. Jeżeli rok za rokiem globalny „network” bankowo-giełdowy – system megaspekulacji walutowej – obraca bilionami „wirtualnego pieniądza”, to jak mają nie wybuchać kryzysy ekonomiczne i monetarne? Wreszcie: jeżeli nieustannie ogłupiany różową i czerwoną propagandą elektorat III RP przez ponad 20 lat (wyjąwszy trzy niezbyt długie „urlopy” kontrsalonowe) desygnuje do władzy Salon (udeków, postkomunistów i postudeków) – to jak Rzeczpospolita ma być zdrowa, mlekiem i miodem płynąca? Jak ma kontentować wszystkich Polaków?

Uświadommy sobie jednak, że trwający już tyle sezonów konflikt międzypartyjny, zwany „wojną polsko-polską”, został głupio zdominowany przez piętnujące go komentarze moralistów. W zachodnich demokracjach wzajemne tego typu okładanie się rządku i opozycji (zazwyczaj dużo brudniejsze aniżeli nad Wisłą) uchodzi za normalną młockę polityczną, medialną naparzankę o cechach międzyplemiennego rytuału.

Pewne ekscesy werbalne Niesiołów, Kutzów czy Palikotów budzą głęboki szok konserwatywnej części społeczeństwa, ale one też nie są ewenementem światowym. Zresztą tego można się było u nas spodziewać, bo tak już w tej branży jest – im głośniej ktoś uprawiający polityczną wolnoamerykankę deklaruje „politykę miłości”, tym łacniej przypominają się jego adwersarzom słowa Himmlera: „ – Zagazowałem Żydów z miłości”. Ten sport jest grą bezlitosną niczym krwawe pojedynki dzikich bestii w antycznym cyrku – przeciwnika trzeba rozszarpać. Salon stał się na tek arenie mistrzem nie tylko przez kunszt paszkwilancko – prowokatorski i eksterminacyjny, lecz także przez świetnie wytrenowaną manierę wrzasku: - „Łapaj złodzieja!!” gdy sam dokonuje rabunku.

Tłumy antysalonowców, gromadzące się wokół ośrodków kultu (kościoły, centra katolickie, chodnik namiestnikowski itp.) tudzież wokół bastionów oporu (PiS, media prawicowe, kluby konserwatywne itp.) – nie mogą zrozumieć czemu Opatrzność tak ciężko doświadcza Rzeczpospolitą. Ci ludzie, szarzy obywatele, trzymają się za głowy, płaczą lub wzywają Pana Boga. Nie powinni liczyć na Niego – Pan Bóg jest największym nierobem: pracował przez tydzień i odtąd się byczy, nigdy i nigdzie nie ingeruje w interesy żadnej ze stron. Ma rację, bo gdyby wysłuchiwał tych wezwań i chciał spełniać polityczne prośby żarliwych suplikantów, lub gdyby zadowalał kapelanów dwóch armii walczących przeciwko sobie – to by zwariował już milion razy od tej kwadratury koła. Pogańska bogini Fortuna również ma gdzieś nasze „règlement de comptes” – nie jesteśmy stworzeni do ciągłej frakcyjnej satysfakcji, tylko do częstego kwaśnego utyskiwania. Notabene: tak samo obojętny stosunek ma wobec homines sapientes piastunka biologia – nie jesteśmy stworzeni do powszechnego szczęścia, ino do powszechnego rozmnażania, „c’est la vie”.

Wśród kwilących i biadolących (czy nawet wśród przeklinających aktualną rzeczywistość III RP) powiększa się – pytanie jak bardzo, bo sondażowa rankingownia to „donna mobile” – grupa wyborców PO. Dali się uwieść obietnicom Platformy, a teraz sarkają lub wręcz żałują. To także normalka: elektoraty są niczym ludzie – nie było chyba człowieka, który nigdy nie zdołał zastawić na siebie samego skutecznych wnyków. Decyduje o tym cecha Pt. łatwowierność, a szczególną predyspozycję (duży przerost nieuzasadnionego optymizmu) wykazują tu właśnie miłośnicy złotoustych partii, hazardziści, nowożeńcy i rodzimi kibice futbolu. Coraz większa część elektoratu PO kuma już, że zafundowała sobie różowy krawat (krawatem, jak wiadomo, można ozdobić pierś i udusić), jednak wielu spośród tych, co przejrzeli, wciąż kurczowo trzyma się Tuska, bo alternatywą jest krwiożerczy faszyzm Kaczora, o czym media Salonu trąbią dzień i noc. Proste myślenie: może i platformersi to łobuzy, ale pisowcy to może jeszcze gorsze łobuzy, a odkąd istnieje świat, zawsze tak było, że choćbyś nie wiem jak długo żył, wszystkich łobuzów nie przeżyjesz, więc czy warto zmieniać preferencję, ekipę szajkę? Ten mózgowy bezwład elektoratu, zaprogramowany przez Salon dzięki quasi – monopolowi medialnemu, można wyleczyć. Ale tylko terapią wstrząsową (np. silna inflacja), inaczej Tuskoland nie rozleci się tak szybko, jak chcieliby oranci sprzed Namiestnikowskiego Pałacu.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość