Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Spowiedź dziewczęcia minionego wieku

Krzysztof Masłoń

Po 20 latach od debiutu, w swojej bodaj dziesiątej książce, poziom pisarstwa Manueli Gretkowskiej, niegdyś rekomendowanej przez Czesława Miłosza jako wschodząca gwiazda literatury polskiej, sięgnął dna. Jej „Trans” nie jest nawet książką kaleką – jak brzmi tytuł tej rubryki – to książka gówniana.

Gretkowska jest skandalistką i tego rodzaju oceny jej nie zaszkodzą. Przeciwnie; mogą wzbudzić zainteresowanie „Transem” i także poza fan clubem pisarki (to zdumiewające, ale wciąż taki istnieje) ktoś jeszcze sięgnie po tę obrzydliwą spowiedź dziewczęcia wieku.

Wieku, uściślijmy, dwudziestego, gdyż Gretkowska dawno już nie jest literacką lolitką dla wzmocnienia efektu używającą wulgarnego języka. Od dłuższego czasu funkcjonuje jako celebrytka, działaczka feministyczna, ba – założycielka Partii Kobiet, słowem, niewiasta nowoczesna i wyzwolona.

Najpierw – powiada – wyzwoliła się z komuny, niebawem z katolicyzmu, zaraz potem ze złego małżeństwa. Następnie zaś z iście toksycznego uzależnienia, w jakie popadła w trakcie związku z reżyserem, występującym w „Transie” jako Laski, jeszcze większym od niej kabotynem, tyle że mocno już zgredziałym. Efektem ich kooperacji był chyba najgorszy film zrealizowany w III RP, czyli „Szamanka”. Kto widział, nigdy nie zapomni: taki gniot się zdarza raz.

Obecnie Manuela Gretkowska odcięła kupony od tamtej produkcji, opowiadając z detalami, co, w co i ile razy wkładał jej Mistrz, a co, w co i ile razy ona jemu. Nie po to jest jednak antropolożką kultury, by zadowolić się czystą pornografią. Rozsiała więc w książce liczne swoje przemyślenia na wszelkie możliwe tematy, szczególnie uwzględniając polskość i katolicyzm. Oto stosowne cytaty:

„Chłodne lato tego roku zaczynało się na różne sposoby. Do Polski przyleciał papież. W białej szacie, niczym najważniejszy szaman katolicyzmu, podniósł ręce, błogosławiąc. I rozwarły się niebiosa. Lunął deszcz tysiąclecia. Zalało południe kraju, tonął Wrocław”;

„Za mną powódź stulecia, nie miałam gdzie się wycofać. Podtapiało mój kraj zbudowany na gównie. Wypłukiwało nieszczelne szamba. Nad nimi powiewały śmieci przydrożnych reklam, trąd obłażący tę ziemię. Miejscowi czarownicy zastanawiali się, czy nosić papuaskim sposobem kutasa w tykwie, czy w celibacie”.

A obok plastyczny opis wkładania butelki do pochwy, wąchania tyłka partnera, onanizowania się nożem do ostryg. Marek Hłasko powtórzyłby swój komentarz odnoszący się do młodej pisarki czytającej w 1954 r. w Oborach fragment swojej prozy: „Dlaczego ona nie może zostać po prostu dziwką? Dlaczego musi jeszcze pisać?”.

I na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Krytyk może jedynie skonstatować, że długą drogę przebyła autorka „Transu” ze swoich rodzinnych Bałut, dzielnicy Łodzi, „miasta rynsztoków i roboli”. Oj długą.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość