Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

fot. Krzysztof Mystkowski / KFP

Demokracja kosztuje 3 mln

Zuzanna Dąbrowska

Mieszkańcy sami zdecydują, na co wydać część pieniędzy z budżetu miasta. Czy w głosowaniu weźmie udział także premier Donald Tusk?

Prawie nikt nie wierzył, że się uda. Jakieś anarchistyczne pomysły w liberalnym i bogatym Sopocie? Demokracja bezpośrednia?! Zwykli ludzie mają decydować, na co wydać pieniądze z budżetu? Niemożliwe. A jednak... Rada miejska przyjęła uchwałę o budżecie obywatelskim. 3 mln zł do podziału. Na edukację albo drogi, albo ścieżki rowerowe. A jeśli mieszkańcy zdecydują, że na pomoc dla Afryki? To będzie na pomoc dla Afryki. I już.

Rada miejska liczy 21 radnych: dziesięciu było „za”, pięciu „przeciw”, czterech wstrzymało się od głosu, a dwóch nie było. Zaraz po głosowaniu prezydent Jacek Karnowski wyszedł z sali. Drzwi za nim zamknęły się dość głośno...

Rezolucja stanowi, że  „propozycje wydatków z budżetu miasta będą mogli zgłaszać i oceniać sami mieszkańcy, w kwocie całkowitej nie większej niż 3 mln zł”. Ma także zostać opracowana szczegółowa koncepcja, na jakich zasadach budżet obywatelski w Sopocie będzie funkcjonować.

Przeprowadzona zostanie także kampania edukacyjna, dzięki której mieszkańcy Sopotu dowiedzą się, na czym polega budżet obywatelski. A jeśli już będą wiedzieć, wtedy część z nich na pewno zdecyduje się przyjść i zagłosować. – Każda osoba, która ma prawo brania udziału w wyborach, może zdecydować, na co mają zostać przeznaczone te pieniądze. Dotyczy to zresztą także mieszkającego na stałe w Sopocie premiera Tuska. Można będzie też zgłaszać swoje propozycje. Do wszystkich gospodarstw domowych zostanie rozesłana informacja o forum mieszkańców, na którym wszyscy będą mogli przedstawiać problemy do rozwiązania i konkretne pomysły – twierdzi Marcin Gerwin z Sopockiej Inicjatywy Rozwojowej – nieformalnej grupy mieszkańców, która odpowiada za nie najlepszy humor władz miasta.

Do głosowania jest uprawnionych w Sopocie ok. 33 tys. osób. Ile przyjdzie na forum? – Wyślemy pocztą zaproszenia do każdego gospodarstwa domowego w Sopocie, czyli ok. 17 tys. listów. Zakładamy, że w pierwszym roku tej inicjatywy udział w spotkaniu weźmie tysiąc, dwa tysiące osób. Bardzo zależy nam na dyskusji, na tym, żeby mieszkańcy dokładnie wiedzieli, na co głosują – mówi Gerwin. I nie przejmuje się ponad miarę frekwencją, bo wie, że nakłonić ludzi do budowania demokracji może tylko wiara w sensowność całego przedsięwzięcia i udowodnienie, że ich wpływ na otoczenie jest realny. Że po raz pierwszy zdecydują nie „oni”, tylko „my”. A takie zaufanie buduje się stopniowo, krok po kroku. Jak w Porto Alegre w Brazylii, gdzie od 1989 r. pomysł tworzenia budżetu przez mieszkańców jest realizowany.

Samba budżetowa


W pierwszym roku wprowadzania w życie koncepcji budżetu obywatelskiego w Porto Alegre, mieście liczącym ponad milion trzysta mieszkańców, w inicjatywie wzięło udział 976 osób. Po czterech latach zarejestrowało się  już ponad 50 tys. Po kolei dołączały stowarzyszenia sąsiedzkie, organizacje lewicowe i Katolickie Wspólnoty Podstawowe (związane z ruchem teologii wyzwolenia). Reprezentacja mieszkańców powstaje dwuetapowo: najpierw zgromadzenia sąsiedzkie, dzielnicowe wybierają po dwóch radnych i decydują o priorytetach wydatków, a następnie tworzona jest Rada Budżetu Partycypacyjnego. Wybór dokonywany jest spośród podstawowych celów rozwojowych, takich jak budowa dróg, edukacja, zdrowie, czas wolny, sport czy pomoc społeczna. Konkretne przedsięwzięcia oceniane są punktowo, a podział środków dokonywany jest proporcjonalnie do liczby mieszkańców.

Radnym może zostać każdy obywatel, który skończył 16 lat, ale kadencja trwa tylko rok, a radnym można być tylko raz. Chodzi o to, by nie powstała nowa kasta urzędników i żeby jak najwięcej mieszkańców brało bezpośredni udział w podejmowaniu decyzji. W inicjatywę włączały się przez lata kolejne miasta – m.in. dwumilionowe Belo Horizonte czy półtoramilionowe Recife. Teraz budżet obywatelski budowany jest w ponad 100 brazylijskich miastach, a pomysł przeniknął do Argentyny, Kanady, Azji, Afryki i Europy (m.in. berlińskiego Kreuzbergu czy hiszpańskiej Sevilli). „Szacuje się, że obecnie budżet obywatelski został zainicjowany w ponad 1200 gminach na świecie. W samych tylko Niemczech jest nim zainteresowanych 140 miast, a w 45 z nich został już wprowadzony lub jest kontynuowany” – czytamy w uzasadnieniu sopockiej rezolucji.

Mechanizmy stosowania budżetu partycypacyjnego różnią się od siebie i dostosowywane są do lokalnych warunków. Obraz wprowadzania tego narzędzia daleki jest jednak od idylli. Tam, gdzie władze zgadzają się z koncepcją, decyzje mieszkańców są respektowane. Kiedy władza się zmienia, tak jak właśnie w Porto Alegre w 2005 r., gdy przegrała lewicowa PT, władza stara się aktywność mieszkańców ograniczać, tym bardziej że jest to ruch całkowicie oddolny, nieusankcjonowany żadnym prawem. W sąsiedniej Argentynie dochodzi do zamieszek na tym tle, w innych miastach władze próbują obywatelskich uchwał nie realizować.

Populizm i odpowiedzialność


Sceptyczny wobec zrealizowania całego pomysłu na polskim gruncie jest ekonomista Ryszard Bugaj. – Jestem zwolennikiem demokracji bezpośredniej – mówi. – Ale w tym wypadku obawiam się populizmu. Decyzje inwestycyjne trzeba podejmować odpowiedzialnie i profesjonalnie.

A jak będą je podejmować mieszkańcy Sopotu? Najpierw, podczas spotkań Forum Mieszkańców sami będą zgłaszać propozycje i wspólnie z innymi chętnymi opracowywać je w szczegółach. Od pierwszego posiedzenia forum mają powstać grupy tematyczne, by można było spotykać się w mniejszej sali i dać szanse wyboru mieszkańcom tematyki, która ich najbardziej interesuje. Skończone projekty będą dyskutowane, a następnie pod koniec października lub w listopadzie mają zostać przegłosowane i poddane punktowej ocenie w skali od 0 do 5. Najwyżej ocenione w ramach przeznaczonej kwoty zostaną skierowane do realizacji. Finałowe zgromadzenie ma odbyć się w Hali Stulecia.

Czy władze miasta posłuchają obywateli? – Według prawa wynik tych swoistych konsultacji społecznych nie jest wiążący – przyznaje Gerwin. – Ale realizacja projektów jest gwarantowana stanowiskiem radnych przyjętym w formie uchwały. To właśnie radni będą czuwać nad prawidłowością przebiegu tego procesu i wspierać mieszkańców. Liczymy też na współpracę z urzędem miasta, mimo że prezydent Karnowski nie jest entuzjastą pomysłu. Ale zamierzamy go przekonać...

Prezydent Sopotu odbija jednak piłeczkę i tłumaczy, że już od dawna konsultuje się z mieszkańcami w sprawach budżetowych. –  Sopocki samorząd jako jeden z pierwszych w kraju opracował w 1996 r. metodą uspołecznioną Strategię Rozwoju Miasta. W ostatnich latach prowadziliśmy szerokie konsultacje społeczne dotyczące Wieloletniego Planu Inwestycyjnego, Studium Zagospodarowania Przestrzennego Miasta oraz projektów inwestycyjnych i społecznych dofinansowanych ze środków unijnych. W 2011 r. wszyscy mieszkańcy Sopotu dostali broszurę budżetową zawierającą nie tylko założenia budżetu miasta na 2011 r., ale także ankietę dotyczącą budżetu na 2012 r. Uruchomiliśmy także adres e-mailowy, pod który mieszkańcy mogą przesyłać swoje propozycje na wydatkowanie środków publicznych.

A budżet obywatelski? Prezydent Karnowski daleki jest od entuzjazmu, ale inicjatywę zamierza przeprowadzić. Kiedy zostaną przygotowane szczegółowe zasady postępowania? Tego nie wiadomo, ale na pewno władze miasta nie zamierzają oddać pola. – Osobiście będę wnioskował, aby konsultacje budżetowe nie były ograniczone tylko do spotkań z mieszkańcami, ale rozszerzone o ankiety i głosowanie internetowe – mówi Jacek Karnowski.

Jakie będą dalsze losy sopockiej inicjatywy? Czy mieszkańcy zechcą wziąć udział w decyzjach finansowych swojego miasta? Wiele wyjaśni się już w czerwcu, kiedy mają zostać zorganizowane pierwsze spotkania mieszkańców.

Nowe idee przyjmują się w Polsce z trudnością, choć narzekania na władze i te lokalne, i te centralne, są stałym punktem dyskusji w naszych domach. Demokracja uczestnicząca wymaga poczucia odpowiedzialności i zbudowania choćby skromnej, dotyczącej jednego miasta czy gminy wizji rozwoju. „Należy też pamiętać – pisze Rafał Górski w swoim »Przewodniku po demokracji uczestniczącej« – że wśród zwolenników demokracji uczestniczącej występuje podział na tych, którzy szukają alternatywy dla instytucji państwowych, oraz tych, którzy widzą w niej wyłącznie ulepszenie demokracji przedstawicielskiej”. Czyli – mówiąc prościej – podział przebiega między rewolucjonistami a reformatorami. Dla Sopotu wielkiego znaczenia to chyba nie ma.

Podział biedy czy bogactwa


– Warto zostawić ludziom taki margines do podejmowania decyzji – uważa prof. Leokadia Oręziak z SGH. – Można dzięki temu wypróbować system podejmowania decyzji. Ale postępować trzeba ostrożnie, bo kogo i jak można będzie rozliczyć, jeśli podjęta decyzja okaże się nietrafiona?

Wtedy zaufanie do tej formy decydowania na pewno spadnie, a nie ma wątpliwości, że władze chętnie się takiej odpowiedzialności pozbędą. Tak jak w Poznaniu, gdzie na początku maja prezydent Ryszard Grobelny ogłosił, że zamierza wprowadzić system konsultacji społecznych wzorowany właśnie na demokracji uczestniczącej z Porto Alegre. Zorganizowany zostanie tzw. sondaż deliberatywny, weźmie w nim udział losowo wybrana, reprezentatywna grupa poznaniaków. Przez kilka dni będzie studiować założenia budżetu, a potem przegłosuje swoje rekomendacje, które prezydent zobowiązał się uwzględnić. Smutnym paradoksem jest jednak to, że decyzje wylosowanych poznaniaków mają dotyczyć wyłącznie cięć i oszczędności budżetowych, bo kasa miasta nie domyka się po wydaniu ogromnych pieniędzy na stadion i kompleks basenów. Mieszkańcy zamiast decydować, jak rozwiązywać problemy i inwestować, będą uczestniczyć w podziale biedy.

A przecież – jak twierdzi Sopocka Inicjatywa Rozwojowa – punktem wyjścia dla budżetu obywatelskiego jest zaufanie – wiara w to, iż ludzie są z natury dobrzy, że potrafią podejmować odpowiedzialne decyzje i działać dla wspólnego dobra. Takie podejście ze strony organizatorów jest niezbędne już na samym początku, albowiem będzie wpływać na zachowanie mieszkańców i zachęcać ich do odpowiedzialnego podejścia do spra- wy. – To nie jest postawienie systemu samorządowego na głowie – dopowiada Marcin Gerwin. – Radni mogą przecież działać zgodnie z wolą mieszkańców, prawda?

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej