Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Do i od redakcji

CBA potrzebne

CBA potrzebne

Kiedy powoływano Centralne Biuro Antykorupcyjne, wydawało mi się, że będzie ono dublować zadania policji, ABW, CBŚ i innych służb walczących z przestępczością w Polsce. Zdecydowane działania podjęte przez ekipę Mariusza Kamińskiego zmieniły moją opinię. Cieszę się, że były szef CBA podzielił się z prokuratorem generalnym i opinią publiczną wątpliwościami co do rzetelnego prowadzenia śledztw przez polski wymiar sprawiedliwości. Zarzuty pod adresem Mirosława Drzewieckiego nie pojawiają się po raz pierwszy. Wystarczy przypomnieć aferę hazardową i inne. Trzeba sobie zdać sprawę, że bez skutecznego wymiaru sprawiedliwości nie ma możliwości budowy sprawnego państwa.    Pozdrawiam Jarosław Biruk

Nas najbardziej rozbawił komentarz jednej z szacownych pań publicystek, która dowodziła, że skandalem jest, iż Kamiński jeszcze nie jest skazany, a Drzewieckiego nie przywrócono na listy wyborcze, bo przecież nie ma zarzutów. Dlaczego nie ma – to jedno. Przyzwoitość została zapomniana – to drugie.

Wsparcie dla Jachowicza

Jestem oburzony wyrokiem, jaki zapadł na redaktora Jerzego Jachowicza. Wyrok uważam za skandaliczny, jest mi wstyd za „wysoki sąd”. W związku z powyższym proszę o przekazanie jak najbardziej szczerych przeprosin w moim imieniu za tę całą oburzającą sytuację na ręce pana Jerzego Jachowicza. Proszę o numer konta, na który można wpłacić jakieś pieniądze dla redaktora, niewiele ich mam, ale w takim wypadku chętnie coś przeleję.

PS Dziękuję redakcji za rzetelne dziennikarstwo i walkę o lepszą Polskę (chyba Don Kichot miał więcej szans z wiatrakami).

Pozdrawiam Karol Pietrasina


Panie Karolu, nie pan nabroił, nie pan powinien przepraszać! Ale dziękujemy za słowa wsparcia. Mamy nadzieję, że akcja przyjaciół tego zasłużonego publicysty pozwoli uniknąć mu licytacji skromnego majątku, grożącej wskutek drakońskiej kary nałożonej przez sąd.

Nie podważamy heroizmu armii


Polemika z artykułem Piotra Skwiecińskiego „Stalin by nie czekał”.

Przeczytałem ów artykuł wprawdzie z zainteresowaniem, ale i z rosnącą w miarę lektury irytacją. (…) Autor kreśli interesujący i na pewno w znacznej mierze prawdziwy obraz poddanego obróbce propagandowej, hurraoptymistycznego polskiego społeczeństwa spoglądającego w zimne, stalowe oczy Blitzkriegu z ufnością lemingów gnających ku najbliższej przepaści. Autor artykułu powtarza m.in. opinie dotyczące przebiegu kampanii wrześniowej. Mówię tu o sformułowaniach typu „polska armia, którą w rzeczywistości realnej Niemcy rozbili w puch w ciągu kilku dni”, „polskie wojsko (…) rozwalone w pył, jak się w rzeczywistości stało z nim w konfrontacji z Niemcami”.

W rzeczywistości w kampanii wrześniowej, nie tak jak w kampanii francuskiej, nie było decydującego zwycięstwa Niemiec w bitwie granicznej i szybkiego przełamania pozycji w słabym, prawie niebronionym punkcie. Tak samo jak niemieckiemu sztabowi generalnemu nie udało się oskrzydlenie wojsk polskich za linią Wisły („wielkie Kanny”), a jedynie wygranie bitwy nad Bzurą („małe Kanny”), a i to dopiero po odzyskaniu utraconej inicjatywy strategicznej. Do tego należy dodać, iż nie zostało rozbite w pył również polskie lotnictwo działające jako zorganizowana siła co najmniej do 15 września (Brygada Pościgowa wielokrotnie rozpędzała wyprawy bombowe nad Warszawą, a Brygada Bombowa w dniach od 3 do 5.09.1939 r. praktycznie wyłączyła z boju 1. i 4. dywizję pancerną, zadając im 20 – 30 proc. strat). Porównanie strat nieodwracalnych wynosiło: Luftwaffe 285 wobec polskich 333 samolotów, trudno więc mówić tu o zdecydowanej dysproporcji. Do tego jeszcze dodajmy, iż pod Tomaszowem Lubelskim 17 – 20.09.1939 r. stoczono bitwę pancerną prawdopodobnie większą od wszystkich takich bitew hiszpańskiej wojny domowej razem wziętej.     Krzysztof Rogalski


Dziękujemy za ten głos. Autorowi nie chodziło oczywiście o podważanie polskiego wysiłku zbrojnego i tego nie robił. W jednym na pewno ma pan rację – wizja polskich żołnierzy Września jako kompletnie niezdolnych do oporu, rzucających się z szablami na czołgi, to efekt wieloletniej propagandy, najpierw niemieckiej, potem komunistycznej. Odkłamanie tego obrazu to jedno z ważnych zadań dla pasjonatów polskiej historii.

Zabawa polskością

W związku z koniecznością powtórzenia procesu ws. Grudnia ‘70 wynikającą ze śmierci ławnika zasiadającego w składzie sądu pragnę zwrócić uwagę, że w ostatnich miesiącach Zespół ds. Poprawy Funkcjonowania Sądownictwa Iustitia proponował zmianę przepisów polegającą na tym, aby była możliwa w takiej sytuacji zmiana jednego członka składu bez konieczności powtórki procesu. Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego przy Ministerstwie Sprawiedliwości uznała tę zmianę za niecelową.

Pozdrawiam Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy SSP Iustitia

Dziękujemy za informację. Cóż możemy dodać? Może warto spróbować jeszcze raz?

Wszyscy jesteśmy winni?

Artykuł „Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły”, napisany przez p. Macieja Pawlickiego

(nr 16/2011) poruszył mnie. Jednak pewne tezy postawione przez autora są trochę przesadzone (chodzi zwłaszcza o tezę, że wszyscy dorośli są winni, bo tolerują patologię). Mówiąc konkretnie, ja będąc zwykłym obywatelem, nie posiadam odpowiednich sił i środków do walki z dziecięcą prostytucją i wykorzystywania nieletnich przez pedofilów. Gdyby pójść za sposobem myślenia autora, musiałbym chyba bawić się w mściciela, kupić sobie jakąś konkretną spluwę (glocka, beretta etc.), chodzić po centrach handlowych, zaglądać, co dzieje się w toaletach, i w razie potrzeby...  Ale dostęp do broni jest bardzo ograniczony (w przeciwieństwie do USA). Po drugie, za takie akty samosądu byłbym natychmiast ścigany przez policję i nie miałbym usprawiedliwienia, że działałem w obronie nieletnich. A po trzecie, dlaczego odpowiednie organy ścigania nie zajmują się ściganiem pedofilów, skoro według autora artykułu jest wiele takich przypadków?

Żeby było jasne, nie popieram pedofilii i budzi ona we mnie złość oraz obrzydzenie. Ale sam jeden nie jestem w stanie zrobić nic. Po prostu.

Andrzej Guligowski (młodszy)


PS Ale jedna teza artykułu jest słuszna – to państwo wielu swoich obywateli spisało na straty.

Ale czyż nie my właśnie współtworzymy państwo i społeczeństwo? Nie zamykamy oczu? My tak właśnie, jako moralny wyrzut, odczytaliśmy tekst Macieja Pawlickiego.

Więcej ekonomii

Przydałoby się więcej ekonomii. Np. w formule felietonów jakiegoś odważnego i myślącego ekonomisty. Jeśli mógłbym pomarzyć, to widziałbym na tym miejscu Krzysztofa Rybińskiego czy też Janusza Jankowiaka.

Temat pierwszy z brzegu – interwencja w kurs złotówki wespół w zespół Marka Belki i min. Rostowskiego, czyli zakup złotówek poprzez BGK za fundusze UE. Od momentu głośnego ogłoszenia (sic!) złotówka ciągle się osłabia (chodziło chyba o dokładnie odwrotny efekt?), zaś jakiś Stanley Morgan znów trochę zarobił. Gdyby tak ktoś przypomniał, jak to nawet rząd bogatej Szwajcarii musiał się poddać…
Pozdrawiam serdecznie
Piotr Podlaszewski


Zażartujmy: poddał się też Łukaszenko na Białorusi. Co do ekonomii w naszym tygodniku – obiecujemy z rady skorzystać.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy