Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Cwał "kucyków"

Waldemar Łysiak

Aresztowanie w Nowym Jorku globalnego mandaryna, mocarnego szefa MFW Dominika Strauss–Kahna, który molestował/gwałcił hotelową pokojówkę — wywołało „wachlarz” reakcji. Lewacy grzmieli o „nierówności społecznej”— że bogacz tłamsi biednego. Antylewacy wskazywali, że Strauss–Kahn to lewak, „kawiorowy socjalista z czerwoną legitymacją partyjną. Frankofobi parskali, że Francuz zawsze ma we łbie dyferencjał niewieści li tylko. Wielbiciele teoryjek spiskowych podnosili, że „służby ”Sarkozy’ego utrąciły mu kontrkandydata - faworyta do prezydenckiego fotela. Antysemici krzyczeli: Żyd, taki sam żydowski łobuz jak ten Madoff, co niedawno oskubał bliźnich na 65 miliardów „zielonych”! Purytanie kwękali: seksualny zboczeniec, jak ten prezydent Izraela, Mosze Kacaw, dopiero co wsadzony do pudła za gwałcenie sekretarek! Lekarze diagnozowali: to choroba „uzależnienie od seksu”, identyczna jak u mafijnego premiera Włoch!

Moja refleksja była zupełnie inna, zresztą całkiem banalna dla człowieka obytego z historią ludzkości: światem rządzą popaprańcy, głupawo - szczwane pajace, osobnicy, których nie powinno się wpuszczać do najskromniejszego przyzwoitego domu, a są wpuszczani na luksusowe salony sterownicze kuli ziemskiej i stamtąd nami dyrygują.

Jakieś Clintony grzebiące cygarem w mossadowskich Monikach. Jakieś Putiny zagłuszające bełkotem o złych imperialistach mękę konania marynarzy „Kurska”. Negocjatorzy, przez których Polska płaci 350/370 USD za każdy tysiąc metrów sześciennych rosyjskiego gazu, gdy średnia cena dla kilku okolicznych państw nie przekracza 320 USD. Wyorderowane szumowiny, które się raz po raz przyłapuje na braniu lewych „korzyści majątkowych”. Albańskie zbiry (byli pseudopartyzan ci/megadilerzy narkotykowi/handlarze organami wycinanymi łapanym Serbom), kręcące dziś regionem Bałkanów. Dygnitarze mocarstw mylący Koreę Południową z Północną i niemający bladego pojęcia, w którym rejonie Azji lub Bliskiego Wschodu leży Słowacja. Niedouki/bezmózgi/grandziarze/kramarze/dziwkarze władający wielomiliardową populacją „homines sapientes”. Sapientes!

Jedyna pociecha, że nic tu nie zmienia się na gorsze w dzisiejszych czasach — zawsze tak było. Od czasów prehistorycznej groty bliźnimi rządzili bardzo często jak nie durnie, to psychopatyczni bestialcy (Kaligule i Hitlery, Nerony i Staliny). Wielki poeta Marian Hemar zwał Stalina pogardliwie „kucykiem”, i o wszelkich „kucykach” władających ludzkością pisał:

„Teraz patrzcie, co znaczy

Praktyka, co teoria:

Od takich ludzi zależy

Świat — i Los — i Historia.


Od takich ludzi. Od takich

Zdrajców, albo bufonów,

Zależy dola - niedola,

Życie, lub śmierć milionów”.

Najgorszą rzeczą w całym tym problemie jest fakt, że owe miliony są same sobie winne wedle reguły „jak sobie dościelesz, tak się wyśpisz”. Z zupełnie chyba irracjonalnych przyczyn (można rzec, iż odruchowo, mechanicznie, podświadomie) kojarzy mi się ta sytuacja z wywiadem, jakiego pewien zoolog udzielił pewnej zachodniej gazecie kilka lat temu. Dziennikarz spytał:

— Panie profesorze, jeszcze przed kilku laty za sprawą zoologów bardzo głośno było o inteligencji delfinów, tymczasem ostatnio zrobiło się cicho na ten temat. Czy wasze badania doprowadziły do zmiany poglądów w kwestii ilorazu tych zwierząt?

— Raczej do ostudzenia emocji.

— Na czym to polega?

— Na tym, że już nie twierdzimy, iż delfiny winny mieć prawa wyborcze.

Komentarz wydaje mi się tu zbędny, starczy majeutyka (naprowadzanie czytelników lub rozmówców, aby samodzielnie wysnuwali wnioski; mistrzowsko uprawiał tę sztukę Sokrates). Wróćmy do Strauss–Kahna. Gdy założono mu „obrączki”, świat zaczął spekulować: kto obejmie po nim MFW? Polsat i TVN reklamowały naszych „trzech panów B.”(Balcerowicz, Bielecki, Belka) jako niemal faworytów (kiedy to usłyszałem, o mało nie spadłem z krzesła wskutek tzw. „homeryckiego śmiechu”), co miało tyle sensu, ile mają każdorazowe spory rodzimych mediów przed siatkarskimi mistrzostwami świata: kogo nasze „orły” pokonają w finale zdobywając zło to — Brazylię, Rosję, Kubę czy może jednak Włochów? Natomiast to, czego mi w mediach zabrakło po skuciu Strauss–Kahna — to wrzask feministek, że „męska szowinistyczna świnia” et cetera. Być może Salon kazał im milczeć (Strauss–Kahn był baronem międzynarodowego Salonu), a może kneblowała je konstatacja samokrytyczna. Nikt bowiem lepiej niż one nie wie, iż z przyzwoitością sławnych kobiet i sławnych polityków jest tak, jak często bywa z prawdziwością antyków. Nawet quasi–deifikowane ikony padają, exemplum „królowa serc”, Lady Di, o której fatalnym prowadzeniu się (legion kochanków i wulgarny erotyzm) wydano już kilka morderczo udokumentowanych książek, przez co statua uległa dekompozycji (demitologizacji).

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO