Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Piramida Narodowa

Rafał A. Ziemkiewicz

To, że budowa Stadionu Narodowego się opóźnia, to pikuś. Najgorsze, że w ogóle się zaczęła

Wszyscy mówiąc i pisząc o budowie Stadionu Narodowego w Warszawie, większości pozostałych aren sportowych też to dotyczy, ale skupmy się na tej jednej, używają określenia „inwestycja”. To nie jest dobre słowo. Mieści się w nim bowiem nadzieja na przyszły zysk. Tymczasem na jakiekolwiek praktyczne korzyści z posiadania Stadionu Narodowego nie ma szans. Nazajutrz po zakończeniu mistrzostw Europy w piłce kopanej, na którą to imprezę jest szykowany, stanie się on tylko gigantycznym kłopotem.

Będą się przecież odbywać w Warszawie różne imprezy, powie ktoś. Owszem, będą. Tylko raczej na stadionie Legii, leżącym o rzut beretem, przez Wisłę, i też zresztą wspartym przez tę samą władzę publicznymi pieniędzmi.

I nie chodzi nawet o to, że stadion Legii jest własnością prywatną, a więc z zasady będzie zarządzany sprawniej. Idzie bardziej o to, że jest własnością spółki, do której jednocześnie należy jedna z głównych prywatnych telewizji w kraju, a więc będzie ściągał imprezy komercyjne rozmaitymi transakcjami wiązanymi.

Co najważniejsze – stadion Legii jest znacznie bardziej uniwersalny. Prywatny właściciel użył podarowanych mu publicznych środków lepiej, niż po drugiej stronie rzeki robiła to władza poprzez swoje agendy. Stadion Narodowy buduje się po to, żeby posłużył mistrzostwom Europy i do niczego poza mistrzostwami Europy się nie nadaje. Ewentualnie na mistrzostwa świata. Na olimpiadę już nie, bo jest to stadion wyłącznie piłkarski, nie ma na nim bieżni lekkoatletycznych, nic w ogóle poza boiskiem. A na co dzień? Na Legii zadbano o galerię handlową i szereg innych drobiazgów potrzebnych, żeby na stadionie co dnia coś się działo. Na Narodowym oczywiście nie. Władza zbudowała, władza utrzyma.

A jak władza się wreszcie, co daj Boże, zmieni, co zostawi następnej? Same koszty bieżącego utrzymania gigantycznej budowli będą dla każdego włodarza stolicy niezłym bólem głowy. Ale to nic. Budując stadion pod nadzorem niekompetentnych urzędników, znacznie przekroczono uzgodniony z Unią Europejską kosztorys. To jest formalną podstawą, by w roku 2015 w chwili rozliczenia Unia ogłosiła, że naruszyliśmy umowę, uznała sumę przekroczenia (zapowiada się mniej więcej miliard, drugie tyle, na ile opiewał pierwotny kosztorys) za nielegalnie udzieloną pomoc publiczną i zażądała jej zwrotu, tak jak to było w przypadku stoczni.

Owszem, można się pocieszać, że jak dotąd zawsze w podobnych sprawach Europa była wyrozumiała. Była. Ale ostatnio kasy brakuje jej dramatycznie i będzie brakować coraz bardziej.

Niemcy ukończyli niedawno stadion Schalke Arena. Ma przesuwany dach, przenośną murawę, by można tam było urządzić absolutnie wszystko – od pokazu cyrkowego przez motocross po dożynki. Kosztował raptem 370 mln euro – dwa razy mniej niż nasz. I nie będzie trzeba do niego na co dzień dokładać. Ale Niemcy to dusigrosze, zupełnie nie potrafią wydawać pieniędzy z gestem. My się zastawimy, ale postawimy. Na raz, na Euro 2012. A potem? Doświadczenie pokazuje, że Stadion Narodowy można z powodzeniem przerobić na targowisko. A co z pozostałymi 63, które się buduje za rządów Tuska? Chyba jeden Pinochet, gdyby się nam tutaj ku powszechnej zgrozie trafił, umiałby wymyślić dla nich praktyczne zastosowanie.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość