Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

JOANNA KLUZIK -ROSTKOWSKA fot. Przemek Wierzchowski/FOTORZEPA

Rząd bez gazu, PJN na łopatkach

Janusz Rolicki

Wizyta w Polsce prezydenta Baracka Obamy była okazją do wygłaszania peanów o gazie łupkowym. Wszystkim rządowym świętym brakowało słów na temat przyszłej naszej potęgi w gazownictwie. I bardzo dobrze, ale dlaczego, pytam przy tej okazji, premier z prezydentem nie robią nic w sprawie dużych polskich zasobów gazu tradycyjnego, który zalega w Polsce w wielkich ilościach? Gaz łupkowy, który chcą u nas wydobywać amerykańskie firmy, jak na razie – po kilkunastu odwiertach, to wciąż są tradycyjne polskie gruszki na wierzbie.

Paradoks, panie premierze Tusku, polega na tym, że i bez tych łupków, które zresztą jak twierdzą Francuzi, mogą być bombą ekologiczną, Polska już dziś mogłaby być potęgą gazową. Posiadamy bowiem pewne, tzn. w stu procentach potwierdzone, zasoby 160 mld metrów sześciennych. A nasze tradycyjne złoża, obecnie wciąż jeszcze pewniejsze niż gaz łupkowy, wynoszą około biliona dwustu miliardów metrów sześciennych gazu. Trzeba je tylko dodatkowo uwiarygodnić przy pomocy wierceń. Dlaczego Polska tego nie robi? Dlaczego Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo gniewa się na polski gaz i dlaczego woli kupować za granicą złoża? Z jakiego powodu na ten gaz gniewa się również premier i jego rząd, diabeł jeden wie.



Premier pewnie o tym nie słyszał, więc go oświecę, że istnieje energetyczna prognoza dla Polski do roku 2025 zatwierdzona przez Radę Ministrów w styczniu roku 2005, sygnowana przez premierów Belkę i Hausnera, z której wynikało, że będą prowadzone poważne prace nad potwierdzeniem polskich zasobów w wysokości ponad biliona metrów sześciennych i rok po roku nasze wydobycie będzie większe. Niestety rząd Belki upadł, a następcy nawet nie znają jego ustaleń.

Zamiast tego mieliśmy windowanie cen przez Gasprom i… drożyznę gazową. Pytam: dlaczego mając pewne 160 mld gazu, Polska chociaż nie zwiększy wydobycia krajowego do 8 mld rocznie, a poprzestaje jedynie na wydobyciu 4 mld m? Panie premierze, bez pały dla ministra gospodarki się nie obejdzie! Bezczynność rządu w tej materii to skandal, którego źródłem jest jedynie głupota.

Do prawego

Jerzy Jachowicz

Nie warto biadolić nad upadkiem wielu partii, które w ostatnich latach pojawiały się i znikały niczym efemerydy. Z obumierania niektórych można się nawet cieszyć. Bo, jak mawiał Hegel, cel nie jest czymś samoistnym, zawieszonym w próżni. Ważna jest droga, jaką do niego zmierzamy. Przedmiot naszych dążeń, choćby nie wiem jak z założenia szlachetny, nie będzie wiele wart, jeśli zostanie zbrukany czynami popełnionymi podczas dążenia do niego. Z tego właśnie powodu nie martwię się powolnym rozkładem partii rozłamowców PJN. Od początku nie podobał mi się sposób, w jaki twórcy ugrupowania próbowali wybić się na samodzielność, jak wielką niechęć okazali dotychczasowemu ich przywódcy. I moment, w którym się od niego oficjalnie z hukiem odwrócili. Chcę od razu uciąć spekulacje i dodać, że podobnie nieprzychylnie patrzyłbym na schizmatyków innych partii. W przypadku PJN rzecz jest dokonana. Wystawienie rachunku nie sprawia kłopotu. A jest to gorzki rachunek.

Nie da się uciec od stwierdzenia, że negatywnym bohaterem numer jeden jest  Joanna Kluzik-Rostkowska. Główna sprawczyni awanturniczego zamachu. Uwierzyła, że nadspodziewanie dobry wynik Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich jest wyłącznie jej zasługą, a sam ten sukces pozwoli jej pofrunąć na polityczne szczyty. Że wystarczy mizdrzenie się w mediach. Zamiast zrobić furorę, poniosła klęskę. Zasłużoną. Zgubiła ją wybujała ambicja, poza którą była już tylko pustka. Jedyną jej propozycją programową było „starcie Jarosława Kaczyńskiego ze sceny politycznej”. Tak często i dużo pluła na lidera PiS, że w końcu miała suche usta. Kiedy tylko zorientowała się, że jej łódka tonie, natychmiast oddała ster w inne ręce, by do idących na dno móc krzyczeć: „To nie ja!”. Nie ma już większego znaczenia, czy nadal będzie tkwiła w dogorywającej PJN, czy wystartuje na listach PO albo wyląduje w Kancelarii Prezydenta. Jej osobowość polityczna jest zdefiniowana. Nigdy nie będzie już budziła zaufania jako polityczna partnerka. Za osiągnięty dorobek należy się jej miejsce w pierwszej trójce na czarnej liście polskiej polityki ostatnich miesięcy. Niższa pozycja byłaby dla niej krzywdząca.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe